Reprezentacja Polski pokonała Wyspy Owcze 2:0 w eliminacjach do Euro 2024. Dwie bramki dla biało-czerwonych zdobył Robert Lewandowski.
Lewandowski z dubletem! (fot. 400mm.pl)
Reprezentacja Polski stoi w miejscu i mecz na PGE Narodowy z Wyspami Owczymi to uwypuklił. Co prawda pokonaliśmy Wyspy Owcze 2:0 i dopisujemy jakże ważne punkty do eliminacyjnej tabeli, ale ogólny całokształt czwartkowego meczu przez pryzmat naszych zawodników nie był najlepszy.
Od początku Polacy byli więcej czasu gry przy piłce, ale nie mieli żadnego pomysłu na atak pozycyjny. Główną strategią na to spotkanie było dogrywanie popularnych „lag” w pole karne przeciwnika, ale nawet długie podania w kierunku Lewandowskiego nie zdawały egzaminu. Dogrania były bardzo niedokładne i nie znajdowały swojego odbiorcy.
W grze biało-czerwonych brakowało niemal wszystkiego. Kulała kreatywność, dynamika i sam sposób przeprowadzenia akcji na połowie rywala. Na pierwszy, celny strzał czekaliśmy do 30. minuty spotkania i oddali go… Farerzy. Jeden z graczy rywala uderzył prosto w Wojciecha Szczęsnego.
Do przerwy Polacy dwukrotnie oddali strzał w światło bramki, ale w obu przypadkach pewnie bronił bramkarz z Wysp Owczych. Obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie i gwizdach kibiców zebranych na PGE Narodowy.
Na drugą połowę Fernando Santos zdecydował się na jedna zmianę i wprowadził Pawła Wszołka w miejsce bardzo słabego Skórasia. Zmiana nie przyniosła wymiernych rezultatów i gra Polaków wciąż była bardzo blada. Co prawda akcje nabrały wyczekiwanej dynamiki, ale biało-czerwoni bili głową w mur. Farerzy skutecznie zamurowali dostęp do własnej bramki i pewnie neutralizowali ataki naszych zawodników.
W 73. minucie przyszła pora na przełamanie i Polska objęła prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Roberta Lewandowskiego. Kapitan w swoim stylu na dwa tempa pewnie trafił do siatki.
Zdobyty gol dodał nieco skrzydeł gospodarzom i w 83. minucie kapitan zdobył kolejną bramkę. Tym razem techniczną podcinką po bardzo dobrej, indywidualnej akcji wpisał się na listę strzelców.
W drugiej połowie na murawie pojawili się także Damian Szymański, Sebastian Szymański, Karol Świderski oraz powracający Kamil Grosicki.
Trzy punkty zostały zdobyte i to można uznać za najlepszą wiadomość tego wieczora. Niestety reprezentacja Polski nie pozostawiła po sobie dobrego wrażenia i oprócz czystych, piłkarskich umiejętności, zabrakło gromko zapowiadanej boiskowej walki. Czy ta pojawi się już w niedzielę?