Ostatnie dwa lata w wykonaniu Manuela Arboledy były bardzo przeciętne. Obrońca Lecha Poznań wraca jednak do wysokiej dyspozycji.
Kolumbijczyk gra na tyle dobrze, że wygryzł ze składu utalentowanego Marcina Kamińskiego. – Manu w porównaniu do wiosny jest w znacznie lepszej formie, czego nie można powiedzieć o Marcinie – tłumaczy trener Mariusz Rumak.
Piłkarz przez wiele ostatnich miesięcy krytykowany był za słabą grę, absolutnie niewspółmierną do zarabianych w Poznaniu pieniędzy (420 tys. euro rocznie). Piłkarz tłumaczył się jednak wątłym zdrowiem.
– Teraz czuję się dobrze, wróciłem do zdrowia. Cały czas pracuję i jestem spokojny, że dawna dyspozycja wróci. Wcześniej miałem ciężką kontuzję, w tym czasie wielu ludzi na mnie narzekało – przyznaje i dodaje: – Pan Bóg dał mi siłę i powoli wracam. Nic mnie już nie boli i to jest najważniejsze.
Względna stabilizacja. Jak Lech zarządza składem w trakcie jesiennego maratonu?
Spotkaniem z Zagłębiem Lubin mistrz Polski zamknie najintensywniejszy etap jesiennej części sezonu. Lech zaliczy dziewiąte zawody w ciągu zaledwie 30 dni. Po raz pierwszy w trakcie pracy w Poznaniu trener Niels Frederiksen zmierzył się z tak dużym natężeniem gier.