Przejdź do treści
Puskas Akademia FC's defender Wojciech Golla celebrates after scoring a goal  during  PlayOff - ACF Fiorentina vs Puskas Akademia FC, UEFA Conference League football match in Florence, Italy, August 22 2024 (Photo by Lisa Guglielmi/IPA Sport / ipa-a/IPA/Sipa USA)
2024.08.22 Florence
pilka nozna liga konferencji
ACF Fiorentina - Puskas Akademia FC
Foto IPA/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

fot. IPA / pressfocus

Ligi w Europie Inne ligi

Wojciech Golla: Czuję się szanowany [WYWIAD]

Gdziekolwiek trafi, staje się filarem, bo takim mianem można określić zawodnika zaliczającego w klubie ponad sto występów. W węgierskiej PuskasAkademii właśnie rozpoczął piąty sezon. I to w bardzo dobrym stylu.

Konrad Witkowski

Stałość – to aspekt, który ceni pan szczególnie?

Jak dotąd nie miałem powodów, żeby często zmieniać kluby. W każdym zespole, u różnych trenerów, występowałem regularnie –
podkreśla Golla. – Stabilność korzystnie wpływa na karierę. A jeśli zawodnik gra dużo, jest szczęśliwy.

Wyjeżdżając na Węgry, brał pan pod uwagę, że ten etap może potrwać aż tak długo?

Kiedy przenosiłem się ze Śląska, klub proponował umowę dwa plus jeden. Ostatecznie podpisaliśmy dwuletni kontrakt, tak jak
chciałem. Plan zakładał prolongatę współpracy, co nastąpiło w styczniu 2024 roku. Przedłużona umowa wygasała po sezonie
2025-26. Klub był ze mnie zadowolony, mi jest tutaj dobrze, więc ponownie doszliśmy do porozumienia. Cieszymy się, że
zostaliśmy i wszystko jest w porządku. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że wciąż będę w tym miejscu. Raczej
zakładałem, że wrócę po czterech latach. Tyle że nie czułem konieczności powrotu do Polski. Nie widziałem w tym sensu, skoro
wszystko mi odpowiada, a sprawy w klubie są poukładane.

Obrał pan kierunek niestandardowy dla piłkarzy opuszczających Ekstraklasę. Czym w 2022 roku przekonała pana opcja
węgierska?

Decydująca okazała się determinacja klubu. Chcieli mnie pozyskać już wcześniej, jednak wtedy urodził się nasz syn. Uznaliśmy
z żoną, że w tych okolicznościach zostajemy we Wrocławiu. Przedłużyłem wówczas kontrakt. Po dwóch latach Węgrzy zgłosili
się ponownie. Wykonałem kilka telefonów, dowiedziałem się więcej o Puskas Akademii i stwierdziłem, że zmiana otoczenia
będzie dobrym pomysłem. Postawa klubu była imponująca, zwłaszcza że miałem za sobą długą przerwę spowodowaną
kontuzją – po podpisaniu nowej umowy ze Śląskiem zerwałem więzadła krzyżowe.

Druga zagraniczna próba okazuje się łatwiejsza?

Przypadła na inny etap kariery. Kiedy 11 lat temu jechałem do Holandii, myślałem o spróbowaniu sił w super lidze, a w dalszej
perspektywie może trafieniu gdzieś wyżej. Z kolei opuszczając Polskę po raz drugi, byłem już doświadczonym, 30-letnim,
gotowym do grania zawodnikiem. Prawie od początku występuję regularnie, czuję się bardzo dobrze. Nie mam powodów
do narzekań.

Eredivisie ma opinię ligi promującej napastników. A jakie są rozgrywki na Węgrzech?

Liga jest podobna do polskiej, lecz – w mojej ocenie – minimalnie słabsza pod względem jakości zawodników. Różnica
dotyczy także intensywności. Śledzę Ekstraklasę i z tego, co widzę, znacznie się rozwinęła od czasu mojego wyjazdu.
Z zewnątrz liga wygląda bardzo dobrze. Inna kwestia to otoczenie rozgrywek. Brakuje mi na Węgrzech atmosfery meczu,
dużej publiczności. Mocne zaplecze kibicowskie charakteryzuje tylko Ferencvaros oraz Ujpest. Reszta klubów ma w tym
zakresie problem. Przyjeżdżając na pozostałe stadiony, nie czuć, że za chwilę coś się będzie działo. Trudno mówić
o atmosferze, kiedy na trybunach są dwa tysiące osób.

Czy z punktu widzenia obrońcy liga węgierska jest pod jakimś względem szczególnie wymagająca?

Występują tu napastnicy o zróżnicowanych profilach. Natomiast zazwyczaj są to wysokie, silne dziewiątki. W związku
z tym nie brakuje dośrodkowań w pole karne. Sporo jest też walki fizycznej, ale przyzwyczaiłem się do niej w Ekstraklasie.
Inaczej było w Holandii – tamtejsze rozgrywki stanowią dla defensywnego zawodnika potężne wyzwanie, obrońca nie ma
łatwego życia ze skrzydłowymi i napastnikami, dla których Eredivisie przeważnie jest tylko przystankiem.

Dwumecz wicemistrzów: Ferencvarosu i Górnika Zabrze, można uznać za pewien wyznacznik, jeśli chodzi o porównanie lig?

Kiedy pojawiłem się na Węgrzech, Ferencvaros był bardzo mocny. Obecnie dysponuje słabszą kadrą niż parę lat temu.
W pucharach mają pełną dowolność, ale w lidze muszą kombinować: od poprzedniego sezonu obowiązuje wymóg
posiadania w wyjściowym składzie pięciu Węgrów, w tym jednego młodzieżowca. A to głównie obcokrajowcy stanowili
o sile Ferencvarosu. Uważam, że Górnik był lepszy, zwłaszcza w rewanżu. Polska drużyna zasłużyła na awans.

Czy w pańskim klubie wiele jest odniesień – nie tylko poprzez nazwę – do postaci legendarnego Ferenca Puskasa?

Można je spotkać niemal na każdym kroku. Puskas jest upamiętniony na wszelkie sposoby. Zarówno w budynku klubowym,
w ogromnej siłowni, jak i w hotelu znajdującym się przy stadionie właściwie wszystko jest tytułowane jego nazwiskiem.

Czy będąc w środku, odczuwa się, że Puskas Akademia to projekt nadal budowany, wciąż tworzący swoją tożsamość?

Klub powstał w 2005 roku, ponadto jest zlokalizowany w Felcsut, wsi znajdującej się 40 kilometrów od Budapesztu. To
może stanowić kłopot pod względem budowania bazy kibiców. Natomiast dla rozwijania talentów to znakomite miejsce.
Młodzież jest poza wielkim miastem, koncentruje się wyłącznie na futbolu. A przede wszystkim pracuje w fantastycznych
warunkach. W ośrodku każdy element jest zorganizowany, masz na wyciągnięcie ręki dosłownie wszystko: od boisk po
przestrzeń do regeneracji. Poznałem kilka klubów i nigdzie nie widziałem bazy treningowej na tak wysokim poziomie.
Nawet w Holandii takich nie było. Kapitalne zaplecze ma służyć przygotowywaniu wychowanków do wyzwań
w profesjonalnej piłce. Zaczynają pojawiać się pierwsze efekty: na przykład bramkarz Armin Pecsi podpisał kontrakt
w Liverpoolu. Podejrzewam, że wkrótce na dużą europejską scenę będą przebijać się kolejne talenty.

Jak specyficzny, małomiasteczkowy klimat wpływa na codzienność piłkarzy?

Kiedy zaprosiłem znajomych, mówili, że czuli się, jakby jechali na mecz Termaliki Nieciecza. Gigantyczny ośrodek ze stadionem
jest centralnym punktem miejscowości. Młodzi zawodnicy, wychowankowie akademii, spędzają na terenie bazy treningowej całą
dobę. Węgrzy są podzieleni między Budapesztem a Szekesfehervar, z kolei wszyscy zagraniczni piłkarze wybierają stolicę. Żyje
nam się bardzo dobrze, to super miasto, w którym czujemy się komfortowo. Mieszkamy na obrzeżach, nie pchaliśmy się
do centrum, ale możemy tam dotrzeć w 15 minut. Szukałem takiej lokalizacji, aby można było bez trudu dostać się
na autostradę. Dzięki temu droga do klubu zajmuje mi pół godziny.

W wolnym czasie bywa pan w centralnej części Budapesztu czy już wszystko zostało tam zwiedzone?

Z atrakcji turystycznych nic nie zostało nam do zobaczenia. Nawet odwiedzający nas goście zdążyli już wszystko obejrzeć.
A kiedy wybierzemy się z rodziną na miasto, zawsze gdzieś usłyszymy język polski. Sporo rodaków mieszka również
w Budapeszcie na stałe.

Jeżeli chodzi o rozpoznawalność piłkarzy, Węgry da się zestawić z Polską?

Bez porównania. Na początku byłem totalnie anonimowy. Ostatnio zauważyłem, że po czterech latach występów w lidze
niektórzy rozpoznają mnie na ulicy. Problem z wyjściem do miasta prawdopodobnie mają zawodnicy Ferencvarosu czy Ujpestu.

Co, oprócz szkolenia młodzieży, składa się na filozofię Puskas Akademii?

Celem sportowym zawsze są europejskie puchary. W poprzednim sezonie nie udało się do nich zakwalifikować, mam
nadzieję, że w obecnym będzie inaczej. Niedawno doszło do zmiany trenera. Zsolt Hornyak pracował bardzo długo,
osiągając pozytywne rezultaty, natomiast przed sezonem klub podjął decyzję o powierzeniu zespołu w ręce Levente Babo.
Szkoleniowiec wszedł do szatni ze świeżym pomysłem na grę, wniósł nową motywację. Wszyscy są zadowoleni, współpraca
ze sztabem przebiega wzorowo. Dobrze ruszyliśmy, nasz dorobek na starcie rozgrywek jest niezły. Twardo stąpamy po ziemi
i pracujemy dalej.

Należy pana postrzegać jako jednego z liderów zespołu?

Wypracowałem sobie mocną pozycję w klubie, czuję się szanowany. Gram w każdym spotkaniu, jestem jednym z najstarszych
piłkarzy. Mamy w kadrze sporo doświadczenia, zarówno w gronie obcokrajowców, jak i Węgrów, wśród których są reprezentanci
kraju. Jednocześnie następuje systematyczne wprowadzanie młodzieży. Aktualna drużyna jest mocna, a przy tym odpowiednio
zbalansowana.

Droga do obecnego statusu nie była łatwa. Wspomnienie pierwszych miesięcy w klubie sprawia, że satysfakcja jest jeszcze
większa?

Po dwóch tygodniach okresu przygotowawczego doznałem kontuzji. Znalazłem się w trudnym położeniu: przychodzi nowy
zawodnik, są wobec niego konkretne oczekiwania, a tu nagle uraz i człowieka nie ma. Ze strony klubu mogły pojawić się
wątpliwości, bo nie wyglądało to dobrze. Zmagania trwały bardzo długo, leczenie rozciągało się w czasie, straciłem pół roku. Na
szczęście w końcu uporałem się z problemami zdrowotnymi. Wskoczyłem do składu mniej więcej w połowie sezonu i tak już
zostałem. Z dzisiejszej perspektywy szczególnie cieszy fakt, że klub mi zaufał i dał szansę. Cały czas staram się za to
odwdzięczać.

Mecz przeciwko Fiorentinie, z golem na wagę remisu 3:3, to najbardziej pamiętny z dotychczasowych występów w Puskas
Akademii?

Przygodę w eliminacjach Ligi Konferencji 2024-25 zaczęliśmy nietypowo, gdyż… awansem bez gry. Wylosowaliśmy ukraińskie
Dnipro, które nie przystąpiło do rozgrywek, ponieważ klub zbankrutował. Następnie przeszliśmy Ararat-Armenia. Została nam
ostatnia runda przed fazą ligową, do której wejście stanowiłoby gigantyczny sukces. Lecąc do Włoch, byliśmy skazywani
na porażkę. Tymczasem po kwadransie spotkania we Florencji prowadziliśmy 2:0. Co jest? – pytaliśmy samych siebie. W ogóle
nie czuliśmy się słabsi od Fiorentiny. Skończyło się wynikiem 3:3, remis padł także w rewanżu. W dogrywce przeciwnicy grali
w osłabieniu po czerwonych kartkach, jednak zastosowali włoską defensywę i dotrwali do karnych. Wiele kosztował mnie ten
dwumecz, po odpadnięciu w takich okolicznościach dochodziłem do siebie przez trzy dni.

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 44/2026

Nr 44/2026

Ligi w Europie Inne ligi

Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie

Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.

Robert Lewandowski #09 of Chicago Fire FC looks on during the Major League Soccer Match between Toronto FC and Chicago Fire FC at BMO Field Stadium. on September 5, 2026 in Toronto, Canada. (Photo by Leonardo Ramirez/ Eyepix Group/Sipa USA)
2026.09.05 Toronto
pilka nozna amerykanska liga MLS
Toronto FC - Chicago Fire FC
Foto Eyepix/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Nie żyje Jesús de Miguel. Miał 30 lat

Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.

Nie żyje Jesús de Miguel. Miał 30 lat
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Kiepskie wieści. Moder nie trenował z Feyenoordem

Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.

Eredivisie: FC Volendam v Feyenoord Rotterdam Volendam - Jakub Moder of Feyenoord during the twenty-ninth competition round of the 2025/2026 Eredivisie season. The match is set between Feyenoord Rotterdam and AFC Ajax Amsterdam at Kras Stadion on 5 April 2026 in Volendam, The Netherlands. Copyright: xYannickxVerhoevenx
2026.04.05 Volendam
pilka nozna liga holenderska
FC Volendam - Feyenoord Rotterdam

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Media: Feio wraca do pracy! Obejmie grecki klub

Goncalo Feio ma zostać nowym szkoleniowcem klubu z greckiej ekstraklasy.

2026.02.08 Częstochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
N/z 
Goncalo Feio

Foto Grzegorz Misiak  / PressFocus


2026.02.08 Czestochowa
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
Goncalo Feio


Credit: Grzegorz Misiak / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Świetny występ Kałuzińskiego. Zaliczył dwie asysty [WIDEO]

Jakub Kałuziński dołożył dużą cegiełkę do wysokiego zwycięstwa Basaksehiru nad Samsunsporem. Jednokrotny reprezentant Polski zaliczył dwie asysty.

2025.06.14 Trenczyn
Pilka nozna kadra reprezentacja Mistrzostwa Europy U21 Slowacja 2025
Portugalia - Polska
N/z Mathias De Amorim Jakub Kaluzinski
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2025.06.14 Trencin
Football 2025 UEFA European Under 21 Championship
Portugal v Poland
Mathias De Amorim Jakub Kaluzinski
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej