Wleciałowski dla PN: Urugwaj zwycięstwem Obraniaka, czekamy na Boenischa
Polacy nie zagrali w meczu z Urugwajem na miarę oczekiwań. Czy w przyszłości możemy spodziewać się poprawy i stabilizacji gry reprezentacji? Marek Wleciałowski, asystent selekcjonera ujawnia w rozmowie z PilkaNozna.pl, dlaczego w kadrze znalazł się Piotr Brożek, kiedy wróci do niej Artur Boruc oraz tłumaczy, dlaczego czeka nas jeszcze spotkanie z nisko notowaną Macedonią.
Marcin Wasilewski po starciu w Gdańsku powiedział, że poza strzałem Obraniaka w naszej grze nie było pozytywów. Zgodzi się Pan z jego opinią? Marcin nigdy nie godzi się z porażką, bo jest ambitnym i samokrytycznym graczem. Dobrze, że wypowiedział się w ten sposób, bo to podkreśla naszą wolę walki. Przed meczem wszyscy liczyliśmy na sprawienie niespodzianki, chcieliśmy powalczyć o dobry wynik. Nie udało się, ale musimy docenić klasę przeciwnika. Urugwaj to drużyna z najwyższej światowej półki, to nie przypadek, że zagrali świetne spotkanie. Ostatnio wprawdzie byli w dołku, ale mają doskonałych zawodników. Gratulujemy rywalom zwycięstwa, a sami musimy wyciągnąć wnioski z tego starcia.
Urugwaj czymś nas zaskoczył? To zespół lepszy niż Anglia? Patrząc na wydarzenia boiskowe Urugwaj był lepszy, mimo tego, że wiedzieliśmy jakie są ich mocne i słabe strony . Zagraliśmy tak, jak potrafiliśmy, ale to nie wystarczyło, bo nie ustrzegliśmy się kilku błędów. W tym momencie oceniam ich wyżej niż Anglików.
Nad czym nasza kadra będzie w najbliższym czasie najmocniej pracować? Za wyjątkiem meczu z Anglią, reprezentacja gra nierówno, walczy przez kwadrans, a później traci inicjatywę. Będziemy rozmawiać o tym z zawodnikami. Jeśli jesteśmy w dobrej dyspozycji, to chcemy to potwierdzać w każdym fragmencie gry. Wprawdzie do każdego starcia przygotowujemy się pieczołowicie, ale w piłce zawsze jest coś do zrobienia. Próbujemy stworzyć klimat, aby każdy zawodnik powołany do reprezentacji odczytywał powołanie jako sygnał do wyjątkowej mobilizacji. Na zaangażowanie piłkarzy w meczu z Urugwajem nie możemy narzekać. Do dopracowania są niuanse taktyczne.
Ludovic Obraniak był ostatnio krytykowany za swoją grę. Tym golem kupił sobie trochę spokoju? Na pewno. Wydarzenia boiskowe tworzą rzeczywistość. To nie był może w wykonaniu Ludo mecz najwyższej klasy, ale zdobycie pięknej bramki zmieniło coś w nim, zobaczyliśmy jego inne oblicze. To trafienie dało mu zastrzyk energii, mobilizację, która sprawiła, że zaczął grać tak, jak tego od niego oczekujemy. Wziął na siebie odpowiedzialność, lepiej grał w środku. Ten mecz to na pewno małe zwycięstwo Obraniaka.
Przejdźmy do personaliów. Z bramkarzami mieliśmy kłopot bogactwa, teraz nie jest już tak różowo. W kręgu naszych zainteresowań jest Tomasz Kuszczak, Przemysław Tytoń i Wojciech Szczęsny. Ten ostatni wraca już po kontuzji. Wszystko wskazuje na to, że ktoś z tej trójki będzie pierwszym golkiperem w trakcie eliminacji.
Artur Boruc nie wróci już między słupki polskiej bramki? Nie tracimy go z oczu, podobnie jak i innych polskich bramkarzy. Na razie nie jest jednak zaliczany do pierwszej trójki, ponieważ jeszcze nie do końca zaaklimatyzował się w Anglii. Długo szukał klubu, teraz już gra w pierwszym składzie. Czekamy, aż ustabilizuje formę. Na razie wyżej wymienieni golkiperzy są w lepszej sytuacji.
W meczu z Urugwajem na lewej obronie zagrał Komorowski, ale to nie jest jego nominalna pozycja. Z powodu kontuzji wypadł Jakub Wawrzyniak, więc Marcin w sposób naturalny wszedł na jego miejsce. Kiedyś, jeszcze za czasu gry w Legii, występował na lewej obronie, więc teraz był brany pod uwagę jako zmiennik. Cieszymy się też, że zatrudnienie znalazł Sebastian Boenisch, liczymy, że w następnych kolejkach będzie można obejrzeć go w akcji.
Piotr Brożek dostał powołanie na zachętę? Typy powołań są różne. Czasem jest jak w wypadku Mierzejewskiego. Nie grał w klubie, ale miał miejsce w reprezentacji. To był dla niego impuls, jego sytuacja w Trabzonsporze się zmieniła, zaczął strzelać bramki. Sytuacja Brożka jest podobna. Potencjał piłkarski na pewno ma, ale zobaczymy czy nasz sygnał zmotywuje go do powrotu do poziomu jaki prezentował kiedyś.
Mecz z Urugwajem miał być ostatnim sprawdzianem w tym roku, ale okazało się, że w grudniu zmierzymy się jeszcze z Macedonią. W tym spotkaniu wystąpią tylko piłkarze z T-Mobile Ekstraklasy. Znów wraca pytanie, czy warto organizować takie zgrupowania? Według mnie warto. Nie mamy kontaktu z zawodnikami na co dzień, obserwujemy ich tylko. Każde spotkanie na treningu jest więc bardzo wartościowe. Musimy mieć materiał na temat każdego zawodnika, a mecz towarzyski to świetna okazja, by zobaczyć piłkarzy w akcji. Dzięki spotkaniu z Macedonią możemy się upewnić, czy ktoś z ligowców będzie mógł nas wspomóc wiosną.
Jakieś konkretne nazwiska już się pojawiają? Na razie jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach. Od przyszłego tygodnia zabieramy się za analizowanie ligowców, którzy są w kręgu naszych zainteresowań. Dodam też, że temat powoływania piłkarzy z polskimi korzeniami nie jest dla nas zamknięty. Jeśli zawodnik utożsamia się z naszym krajem i czuje, że jest Polakiem, że jego serce bije po polsku, jesteśmy otwarci.
Trzy miesiące pracy na stanowisku asystenta selekcjonera już za Panem. Jakieś wnioski? Małe podsumowanie tego okresu? Praca w reprezentacji zdecydowanie różni się od tej w klubie. Rzadziej ma się kontakt z zawodnikami, nie ma się też bezpośredniego wpływu na ich formę. Sztab trenerski bardziej zajmuje się taktyką, przygotowaniem zespołu do danego meczu. Moje główne zadanie to przede wszystkim obserwacja piłkarzy. Wciąż jestem w trasie, podróżuję, jeżdżę na różne spotkania, monitoruję sytuację graczy w ich drużynach. Czasem zdarzy się też jakieś nadprogramowa wizyta. Po pojedynku z Urugwajem odpowiedziałem na zaproszenie dyrekcji Katolickiego Zespołu Edukacyjnego w Olsztynie i odwiedziłem tę placówkę. Była ku temu świetna okazja, ponieważ wielu uczniów KZE było na naszym meczu w Gdańsku. Dobrze, że młodzież utożsamia się z naszym krajem, ze sportem, który jest wartościowy. Młodzi ludzie potrzebują idoli, chcą na kimś się wzorować. Polska, ze sportowego punktu widzenia, ma sporo autorytetów, które warto naśladować.
Rozmawiał Paweł LASIUK, PilkaNozna.pl fot. Katarzyna Korol
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: