Wierne kopie Ronaldo i Van Persiego, czyli Erik Lamela i Luis Muriel
Gdyby Ronaldo Luiz Nazario de Lima był dziś w kwiecie wieku, żadnego z włoskich klubów nie byłoby stać na jego usługi. Podobnie jak dużo za drogi okazał się Robin van Persie. Od czego jednak są kopie.
TOMASZ LIPIŃSKI
Liczący sobie obecnie prawie 37 lat i ważący około stu kilogramów Brazylijczyk przepracował we Włoszech pięć lat. Był na absolutnym szczycie i przeżył bolesny upadek. Świetnie sobie radził z obrońcami i bramkarzami, znacznie gorzej z kontuzjami, które zabrały mu wiele czasu i trochę ze sportowej klasy. Jego dorobek 58 goli w 88 meczach Serie A to dla większości piłkarzy jakiś kosmos.
O Holendrze marzył rok temu Antonio Conte. W Juventusie wiedzieli, że kończy mu się kontrakt z Arsenalem Londyn i nie zamierza go przedłużać, więc wysłali do agenta piłkarza propozycję kontraktu indywidualnego. Jednak w porównaniu do innych ofert, w których Van Persie mógł wybierać, nie mieściła nawet w pierwszej piątce pod względem atrakcyjności. Nie wspominając już o różnicach w stosunku do tej, na którą się zdecydował. Kiedyś Włosi rwali najpiękniejsze holenderskie tulipany, teraz mogą je jedynie pooglądać przez szklany ekran.
Wymarzony początek
No dobrze, ale kimś przecież muszą zapełniać miejsca po gwiazdach, które stały się nieosiągalne. I właśnie znajdowanie dobrego piłkarskiego materiału i wyrabianie z niego ciekawego produktu wychodzi im całkiem dobrze. Na kryzysie finansowym Serie A i odpływie z niej głośnych nazwisk skorzystali młodzi zawodnicy i poszukiwacze talentów, którzy teraz mają pole do popisu, a efekty ich pracy są poddawane ocenie wcześniej niż kiedyś. Odkryty talent nie czeka na szansę całą wieczność, tylko szybciej zostaje rzucony na głęboką wodę. Tymi, którzy płyną na czele stawki, są Erik Lamela i Luis Muriel. Pierwszy to kopia Van Persiego, drugiego porównuje się do Ronaldo.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!