Wielkie szczęście Glika. „Baliśmy się o jego więzadło”
Kamil Glik może mówić o sporym szczęściu. Obrońca reprezentacji Polski podczas spotkania z Islandią bardzo niebezpieczne upadł na boisko i było podejrzenie, że nabawił się poważnej kontuzji. Jak się jednak okazało, zakończyło się na strachu.
Kamil Glik może mówić o naprawdę sporym szczęściu (foto: Ł.Skwiot)
Kapitan Torino upadając na murawę dość mocno wygiął kolano i od razu było wiadomo, że mogło się stać coś niedobrego. Glik zaczął zwijać się na boisku z bólu i zapewne wszyscy zadrżeli o to, czy więzadła krzyżowe w jego kolanie wytrzymały.
– Biegnąc do niego, mieliśmy poczucie, że mogło się stać coś poważniejszego – powiedział Jacek Jaroszewski, lekarz reprezentacji Polski.
– Baliśmy się o więzadło poboczne, ale po przeprowadzeniu badań już po meczu, okazało się, że jest idealnie – kontynuował. – To był jednak epizod na granicy bardzo złego zdarzenia – zakończył.