Artjoms Rudnevs był bez dwóch zdań jedną z największych gwiazd polskiej ekstraklasy ostatnich lat, wydawało się, że z jego umiejętnościami oraz zdolnościami adaptacyjnymi również w nowym klubie z Hamburga napastnik nie będzie miał większych problemów z graniem. Po bardzo dobrym sezonie 2012-13 ostatnio były zawodnik Lecha jest w Hamburgu bardzo krytykowany. W tym sezonie nie grał za wiele, a zanosi się na to, że o występy będzie mu jeszcze trudniej.
Artjoms Rudnevs przeszedł do Hamburgera SV z Lecha Poznań przed sezonem 2012-13. Niemcy zapłacili Kolejorzowi 3,5 miliona euro.
Rudnevs w poprzednim sezonie strzelił dla zespołu z Hamburga aż 12 goli i zaliczył cztery asysty. Tamtejsi kibice Rudnevsa uwielbiają nie tylko za to, że udało mu się nastrzelać tyle bramek, ale również za jego małe zaawansowanie techniczne nadrabiane wielkim sercem. Dla Thorstena Finka to jednak za mało, przez co ostatnio Rudnevsowi dał tylko jedną szansę występu w pełnym wymiarze czasowym. W Hamburgu od dłuższego czasu mówiło się o konieczności sprowadzenia kolejnego napastnika w celu zwiększenia konkurencji w linii ofensywnej.
Tuż przed zamknięciem okienka transferowego do HSV wypożyczono z Herthy Berlin 21-letniego Pierre-Michela Lasoggę. Niemieckie media informują więc, że nasz dobry znajomy Rudnevs automatycznie stał się napastnikiem numer cztery w kadrze Finka. Przed byłym lechitą oprócz Lasoggi są jeszcze Jacques Zoua i Maximilian Beister, którzy w ostatnim meczu stanowili parę podstawowych snajperów.
Fink nie ukrywa, że na wypożyczonego z Berlina młodzieńca oraz jego wpływ na zespół bardzo liczy. – Liczę przede wszystkim poprzez transfer Lasoggi na pozytywną reakcję pozostałych napastników – mówi trener HSV. Jak na razie nie ma w Hamburgu mowy o sprzedaży Rudnevsa, jednak jeśli rzeczywiście spełni się czarny scenariusz przedstawiany przez niemieckie media, w zimie napastnik będzie musiał się poważnie zastanowić nad zmianą otoczenia. Do ulubieńców Finka bowiem nie należy.