Widzew poznał cenę za Kozłowskiego. Olbrzymie pieniądze!
Widzew Łódź był mocno zainteresowany sprowadzeniem Kacpra Kozłowskiego. Turecki klub postawił jednak zaporowe warunki.
Latem Widzew Łódź przeprowadził prawdziwą ofensywę transferową. Klub wydał kilka milionów na nowych zawodników, lecz na razie wzmocnienia nie potwierdzają swojej wartości na boisku. W efekcie Widzew zajmuje obecnie dopiero 10. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Zimą łodzianie planują ponownie mocno uderzyć na rynku transferowym i – jak się mówi – są gotowi wyłożyć kolejne miliony euro na piłkarzy, którzy realnie podniosą jakość zespołu. W gronie potencjalnych wzmocnień pojawiło się nazwisko Kacpra Kozłowskiego.
Wygląda jednak na to, że reprezentant Polski nie wróci do kraju, przynajmniej na ten moment. Jak informuje Przegląd Sportowy Onet, turecki Gaziantep wycenił swojego zawodnika na… 10 milionów euro.
Choć Widzew dysponuje solidnym budżetem, taka kwota jest zdecydowanie poza zasięgiem jakiegokolwiek klubu w Ekstraklasie. Wystarczy przypomnieć, że rekord transferowy ligi należy do Legii Warszawa, która latem pozyskała Miletę Rajovicia za 3 miliony euro.
Mateusz Żyro komentuje porażkę z Legią. „Niewiarygodne”
Obrońca łódzkiego Widzewa w mocnych słowach skomentował porażkę swojego zespołu w ostatniej akcji meczu. W 96. minucie wygraną gospodarzom dał Rafał Adamski.
Adamski bohaterem! Legia wygrywa z Widzewem w ostatniej akcji [WIDEO]
W drugim spotkaniu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała 1:0 z Widzewem po golu w ostatniej akcji spotkania. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym bramkę na wagę trzech punktów zdobył Rafał Adamski.
W Warszawie czeka nas hit 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Legia po wysokiej porażce 0:4 z Lechem Poznań podejmuje na własnym stadionie Widzew, który podniósł się mentalnie, wygrywając z Motorem w poprzedniej kolejce. Zapraszamy na relację LIVE!
Remis, który nie zadowala nikogo. Podział punktów w Kielcach [WIDEO]
Na otwarcie 31. kolejki Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała z Piastem 1:1. Bramkę dla Gliwiczan zdobył Juande Rivas, a trzy minuty później wyrównującym trafieniem odpowiedział Dawid Błanik.
Ciekawostka, w zmaganiach o Puchar Polski poprowadzi Raków z ławki dopiero
pierwszy raz. I to od razu w finale na Stadionie Narodowym. – Na teraz liczy się
wyłącznie ten mecz, nie przeszłość, nie przyszłość, tylko żeby wygrać – mówi Łukasz Tomczyk.
Dobrzycki kredyt weźmie i gg😂😂😂