Przed Łukaszem Fabiańskim i jego kolegami z West Hamu United niezwykle gorący czas. West Ham United niespodziewanie stał się jednym z głównych kandydatów do spadku z Premier League, a to nakazuje postawić pytanie o przyszłość polskiego golkipera w przypadku degradacji Młotów.
Łukasz Fabiański nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy (fot. Reuters)
35-letni Fabiański to uznana marka w lidze angielskiej i piłkarz, który przez wiele sezonów zbierał za swoje występy wysokie noty. Polak nie otrzymał swojej szansy w Arsenalu, jednak dzięki bardzo dobrej grze w barwach Swansea City, a następnie West Hamu ugruntował swoją pozycję czołowego bramkarza organizacji.
Problem w tym, że „Fabian” przeżył już gorycz spadku ze wspomnianą Swansea, z której następnie odszedł, tak by móc nadal grać na najwyższym poziomie. Wydawało się, że trafił idealnie, ponieważ West Ham United to klub z wielkimi ambicjami, który w ciągu kilku sezonów od przeprowadzki na Stadion Olimpijski miał się włączyć do walki o czołowe lokaty w Premier League. Architektem tego przedsięwzięcia został Manuel Pellegrini, który otrzymał niemal nieograniczoną władze i… zawiódł.
Prowadzony przez Chilijczyka zespół grał znacznie poniżej oczekiwań, a biorąc pod uwagę nakłady poczynione na jego budowę nie było innej możliwości jak zmiana menedżera. Problem w tym, że chociaż w Londynie aspiracje faktycznie mieli wysokie, to w klubie wciąż kulało zarządzanie. Wizja rozjeżdżała się z rzeczywistością i tak również było w przypadku wyboru nowego trenera, którym został David Moyes. Szkot wrócił do West Hamu po nieco ponad roku od momentu, gdy po udanej obronie przed degradacją pokazano mu drzwi.
Kilkanaście miesięcy później Moyes znowu musi bronić drużyny przed spadkiem, jednak tym razem jego misja wydaje się dużo trudniejsza. Zakładając więc jednak, że tym razem West Ham nie zdoła uciec katu spod topora, można się spodziewać, że klub nawiedzi w lecie prawdziwa rewolucja kadrowa. Gro zawodników nie będzie chciało występować w Championship i można założyć, że w grupie tej będzie również Łukasz Fabiański.
Gdyby EURO 2020 zostało rozegrane zgodnie z planem, to można zaryzykować tezę, że „Fabian” byłby skłonny zostać w Londynie i powalczyć z Młotami o ewentualny powrót do elity. Mistrzostwa Europy odbędą się jednak dopiero za rok, a to oznacza, że chcąc na nie jechać i walczyć z Wojciechem Szczęsnym o miejsce w bramce, Fabiański musi grać na najwyższym poziomie. Patrząc z kolei na kluby, które w przyszłym sezonie będą rywalizować w Premier League można dostrzec, że w wielu przypadkach obsada bramki jest dość pewna.
Jeśli chodzi o ścisłą czołówkę, to lekka niepewność pojawia się w przypadku Leicester City. Tam pewniakiem jest oczywiście Kasper Schmeichel, ale trzeba pamiętać, że od jakiegoś czasu jest on łączony z przenosinami do Chelsea. Gdyby taki transfer doszedł do skutku, to na King Power Stadium będą musieli się rozejrzeć za klasowym i doświadczonym bramkarzem, a te kryteria Fabiański spełnia z nawiązką.
Również do Chelsea jest przymierzany Nick Pope z Burnley. The Clarets to oczywiście klub z niższej półki, ale bardzo stabilny i mający zagwarantowany utrzymanie w lidze angielskiej. Przy żegnającym się z zespołem Joe Hartem i rezerwową w postaci niedoświadczonych Adama Legzdinsa oraz Baileya Peacocka-Farrella, opcja z Fabiańskim wygląda więcej niż korzystnie.
Gdyby Polak faktycznie był dostępny na rynku, to jego transfer powinni rozważyć Święci z Southampton, gdzie żaden z dwójki Alex McCarthy i Angus Gunn nie rzuca swoją grą na kolana. Widać to zresztą po liczbie stracony goli – aż 55, co jest jednym z najgorszych wyników w całej stawce.
Od formy Polaka może na finiszu sezonu zależeć bardzo dużo (fot. Cezary Musiał)
Na koniec – w zależności od tego, kto się utrzyma – wydaje się, że Fabiański bez większych problemów mógłby wywalczyć sobie bluzę z nr 1 w takich klubach jak Bournemouth czy Aston Villa.
W pierwszym „jedynką” jest Aaron Ramsdale (cztery czyste konta w sezonie), a w drugim trudno dziś wskazać lidera w bramce. Pewniakiem wydawał się Tom Heaton, jednak ten jest trapiony kontuzjami, a jego zmiennicy w osobach Pepe Reiny i Orjana Nylanda nie gwarantują zbyt dużej jakości.
Fabiański mógłby również z powodzeniem znaleźć sobie miejsce w którymś z trzech beniaminków. Obecnie dwa czołowe miejsca w Championship zajmują Leeds United (Kiko Casilla) i West Bromwich Albion (Sam Johnstone), a w grupie pościgowej, która daje możliwość gry w barażach mamy Brentford (David Raya), Nottingham Forest (Brice Samba), Fulham (Marek Rodak) oraz Cardiff City (Neil Etheridge). Wydaje się, że tylko ten ostatni jest pewniakiem w swoim zespole, ponieważ grał już z nim wcześniej w najwyższej klasie rozgrywkowej i pozostał w Cardiff po spadku.
Oczywiście, to tylko papierowe spekulacje, a nie można również wykluczyć, że Fabiański mógłby spróbować swoich sił poza Anglią. Wydaje się jednak, że przy takiej marce i pozycji, Polak nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy. Dzisiaj jego West Ham utrzymuje się jeszcze nad powierzchnią wody i układem najlepszym dla 35-latka byłoby zachowanie tego statusu do końca rozgrywek.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.