Podczas wtorkowego wieczoru Arsene Wenger na pewno postarzał się o kilka lat, a na jego głowie przybyło siwych włosów. Jego Arsenal FC stoczył niezapomnianą bitwę z Reading FC, którą ostatecznie wygrał 7:5.
Spotkanie na Madejski Stadium przejdzie do historii wyspiarskiego futbolu, nie tylko ze względu na ilość bramek, ale na dramaturgię i niesamowite zwroty akcji. Wenger po meczu nie krył swojego zadowolenia. – Zawsze możecie się spodziewać czegoś nowego w naszej grze. To właśnie dlatego nigdy się nie znudzimy kibicom – powiedział.
– Zaliczyliśmy bardzo dobry finisz, ale Reading miało za to fantastyczny start. My rozpoczęliśmy słabo, bez agresji i woli walki. Przegrywaliśmy praktycznie każdy pojedynek na boisku i dlatego przegrywaliśmy już 0:4. Jeśli mam być jednak szczery, to mogliśmy przegrywać wyżej – kontynuował Wenger.
– Po tym jak udało się nam strzelić gola na 1:4 uwierzyłem, że możemy odrobić straty. Co prawda zdobyliśmy gola na 2:4, ale w 89. minucie wciąż potrzebowaliśmy dwóch trafień. Cud się jednak wydarzył i w dogrywce byliśmy już górą – zakończył francuski menedżer.
Mohamed Salah o sobie przypomniał. Liverpool z pewnym triumfem nad Fulham
Liverpool po przegranej 0:2 z Paris Saint-Germain potrzebował odbudowania przed rewanżem u siebie. Udało mu się zbudować morale dzisiejszym triumfem przeciwko Fulham.