– Taka kolejna okazja do zdobycia 15 tytułu w historii długo może się nie powtórzyć – ocenia sytuację Ruchu Chorzów jego był zawodnik, Krzysztof Warzycha.
Warzycha nie ukrywa swojej radości ze znakomitej postawy chorzowian w lidze. – Cieszę się i to bardzo, bo wciąż jestem emocjonalnie związany z tym klubem. Mimo że mieszkam w Grecji, oglądam polską ligę. Widziałem niedzielny mecz z Wisłą. Gospodarze zasłużenie zwyciężyli. Znakomicie sobie radzą i mam wielką nadzieję, że wygrają ligę – mówi żywa legenda Niebieskich.
– Śląsk rozpoczął fatalnie wiosnę, a Legia wcale nie zachwyca. Chorzowianie są rozpędzeni. Siłą tej drużyny jest zgranie, bo w ciągu ostatnich trzech lat w składzie nie dochodziło do dużych zmian. Dobrze mają opracowane stałe fragmenty gry – ocenia.
Warzycha to bardzo dobry kolega Waldemara Fornalika, z którym występował w Ruchu. – Z Waldkiem przyjaźnimy się od lat, ale ostatnio rzadko z nim rozmawiam, bo po prostu obydwaj mamy bardzo mało czasu na cokolwiek. Jesteśmy ciągle zajęci. Z całego serca życzę mu złota. Pamiętam, jak razem świętowaliśmy ostatni tytuł dla Ruchu. To było 23 lata temu. Najwyższa pora na kolejne mistrzostwo.
Po 110 dniach od meczu o Superpuchar Polski, Górnik Zabrze znów zmierzył się z Lechem Poznań, tym razem rewanżując się za porażkę 1:3. W lipcu mistrz Polski wygrał dzięki dużej intensywności, teraz zapłacił cenę za niewytłumaczalny minimalizm.