Do końca 28. sezonu Premier League pozostało pięć serii gier. Dla drużyn zadowolonych z zajmowanego obecnie miejsca w tabeli i pragnących je utrzymać – dużo. Dla zespołów mierzących wyżej niż aktualnie wypracowana lokata – mało. Której grupie powiedzie się w kolejce oznaczonej numerem 34?
Przed drużyną Fabiańskiego bardzo ważny mecz (fot. Reuters)
Na finiszu rozgrywek najwięcej do zyskania lub stracenia mają ekipy rywalizujące o prawo do gry w europejskich pucharach oraz te, które walczą o ekstraklasowy byt. Co różni oba grona? Te pierwsze zdobywają punkty.
ŚRODA W POGONI ZA EUROPĄ
Zmagania o prawo do występów w europejskich pucharach będą kontynuowane w środę. W następnej edycji Ligi Mistrzów na pewno zagra Liverpool, który stanie w szranki z Brighton. Tego samego nie można napisać o Manchesterze City, czekającym na decyzję Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu oraz mecz z Newcastle. Iluzoryczne szanse ma Burnley, szykujące się do spotkania z West Hamem. Nieco lepsze perspektywy i znacznie większe oczekiwania mają zespoły Sheffield United i Wolverhampton, które staną naprzeciwko siebie punktualnie o godzinie 19:00.
Rywale przystąpią do gry w odmiennych nastrojach. Gospodarze ocknęli się po niemrawym w ich wykonaniu restarcie rozgrywek i w dwóch poprzednich kolejkach zdobyli cztery punkty. Goście przegrali w sobotę pierwsze spotkanie od pięciu serii gier, co kosztowało ich utratę kontaktu z piątym w stawce Manchesterem United. – Nigdy nie myśleliśmy i nigdy nie będziemy myśleli o zakwalifikowaniu się do Ligi Mistrzów. Pracujemy z dnia na dzień, z dnia na dzień – mówił przed starciem z Arsenalem Nuno Espirito Santo. Raz za razem wtórują mu jego podopieczni. Mimo to, trudno uwierzyć w scenariusz, w którym odpadnięcie z rywalizacji o prawo wstępu na największą scenę w klubowym futbolu na samym finiszu sezonu nie byłoby dla części z nich rozczarowaniem.
Aby go sobie oszczędzić Wilki muszą pokonać Szable. To nie będzie jednak łatwe. Nie dość, że w poprzednim meczu obu drużyn padł remis (1:1), to w dodatku gracze Chrisa Wildera znakomicie radzą sobie na Bramall Lane. Ich ostatnią ligową porażkę na własnym boisku datuje się na 21 stycznia.
CZWARTEK Z BENIAMINKIEM I EKS-BENIAMINKIEM
Trzydziesta czwarta kolejka zakończy się w czwartek, kiedy odbędą się trzy spotkania. Bournemouth podejmie Tottenham, Everton zmierzy się z Southampton, a Aston Villa zagra z Manchesterem United. Najwięcej emocji może przynieść drugie z wyżej wymienionych zestawień.
Wprawdzie w poniedziałek The Toffees ulegli w kiepskim stylu Kogutom, ale wcześniej byli jedną z lepszych drużyn ery Projektu Restart. Nie przegrali żadnego z trzech pierwszych meczów, odbierając punkty między innymi Liverpoolowi oraz Leicester. Święci triumfowali w trzech z czterech rozegranych dotąd kolejek. Ich największym sukcesem w tym okresie było pokonanie Manchesteru City, który kilka dni wcześniej zdeklasował nowego mistrza Anglii. Zaskoczenie przedstawiciela Wielkiej Szóstki nie stanowiło jednak dla Jana Bednarka i spółki nieznanego uczucia. W bieżącym sezonie podopieczni Ralpha Hasenhuettla zdobyli w starciach z tego typu rywalami aż jedenaście punktów.
11 – Southampton have won 11 points against ‘big six’ sides in the Premier League this season (P11 W3 D2 L6), only Wolves (12) have won more (excluding big six sides). Upset. #SOUMCIpic.twitter.com/ZTKWju7PMU
Southampton uda się na Goodison Park z myślą o kontynuowaniu obiecującej passy. Gospodarze będą chcieli natomiast wrócić na dobre tory. Na ich korzyść przemawia fakt, iż w potyczce ligowej na własnym obiekcie nie przegrali ze Świętymi od 1997 roku. Toma Daviesa nie było jeszcze na świecie. Richarlison i Dominic Calvert-Lewin mieli na karczkach po kilka miesięcy.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.
Newcastle ma problem. Brak pucharów może ich zmusić do sprzedaży czołowych graczy
Sroki nie notują najlepszej kampanii w Premier League. Drużyna Eddiego Howe'a plasuje się na 13. miejscu i może nie zagrać w pucharach, co będzie oznaczać przymusową sprzedaż kluczowych zawodników.