Dave
Whelan, właściciel Wigan Athletic to ciekawa postać, obecna w
brytyjskim futbolu od ponad pół wieku. Były piłkarz, który w 1960
roku wystąpił nawet w finale Pucharu Anglii, docenia swych zawodników,
którzy z wielkim trudem tradycyjnie bronią się przed spadkiem. Aby
ich dodatkowo umotywować w obecnym sezonie, specjalne nagrody w
postaci ufundowania wakacji na Barbadosie, obiecał za utrzymanie w
Premier League, a nie za wywalczenie Pucharu Anglii, w którym do
końcowego triumfu brakuje podopiecznym Roberto Martineza już tylko
zwycięstwa w wielkim finale z Manchesterem City.
Inna
sprawa, że gracze Wigan mają wielką wprawę w bronieniu się przed
spadkiem. Zwycięsko wyszli z opresji w roku 2011, gdy jeszcze 9
kolejek przed końcem plasowali się na ostatnim miejscu w tabeli.
Nie inaczej przed rokiem, gdy także udany ligowy finisz rozpoczynali
w roli czerwonej latarni. Obecnie sytuacja podopiecznych Martineza
jest nawet lepsza – mając do rozegrania 7 meczów są tylko dwa
miejsca pod kreską, a rozegrali dwa spotkania mniej od sąsiadów w
tabeli.