Czy polska młodzieżówka zdoła odrobić straty z pierwszego meczu z Portugalią (0:1) i awansować do młodzieżowych mistrzostw Europy? Wiary w taki scenariusz nie traci Krystian Bielik, który podczas piątkowego spotkania wystąpił na środku obrony.
Krystian Bielik uważa, że nasza młodzieżówka cały czas jest w grze (fot. 400mm.pl)
Pierwsza połowa w wykonaniu naszych piłkarzy była bardzo słaba, jednak po zmianie strony udało im się stworzyć kilka okazji i byli bliscy doprowadzenia do wyrównania. Jak zdradził Bielik, w przerwie doszło do poważnej rozmowy w szatni. – W szatni trener dał nam wskazówki, niektórych opieprzył i to zadziałało. Obudziliśmy się – powiedział, cytowany przez „Łączy nas piłka”.
– Najważniejsze, by być pewnym siebie, nie można myśleć, że w Portugalii są nie wiadomo jak wspaniali piłkarze. Możemy rozgrywać od tyłu, a wiedząc, że przeciwnik ma mocny środek, więcej wykorzystywać boki i choćby przez te strefy kreować sytuacje. Druga połowa pokazała, że trzeba się z nami liczyć – dodał.
Obrońca, który obecnie reprezentuje barwy Charltonu Athletic uważa, że przed spotkaniem w Portugalii wszystko jest jeszcze możliwe. – Przed rewanżem mniej będzie analiz Portugalii, więcej skupimy się na sobie i poprawimy to, co jest do poprawienia. Szkoda, że przy tak wspaniałej publice w Zabrzu nie daliśmy kibicom radości choćby z jednego gola dla Polski – zakończył.
Rewanżowe starcie Portugalczyków i Polaków w barażach o mistrzostwach Europy zostało zaplanowane na najbliższy wtorek, na godzinę 18.