Goli mniej, więcej kartek i widzów. Zapraszamy do zapoznania się ze statystykami T-Mobile Ekstraklasy po 3. kolejce.
15 bramek padło w miniony weekend na boiskach polskiej ekstraklasy. To dotychczas najgorszy wynik, ponieważ w pierwszej serii spotkań zostało strzelonych aż 27 goli, w drugiej – 26.
W ostatniej kolejce wzrosła natomiast łączna liczba żółtych kartek, obejrzało je aż 32 piłkarzy. To rekord! Dla zwolenników gry fair-play na pocieszenie pozostaje fakt, że nikt nie otrzymał kartki czerwonej. Tym kolorem kartonika karani byli dotychczas Kamil Kosowski z PGE GKS Bełchatów oraz Łukasz Surma z Lechii Gdańsk. Oba zdarzenia miały miejsce jednak na inaugurację rozgrywek.
Po 3. kolejce drużyną mającą zdobytych najwięcej bramek pozostaje Lech Poznań z wynikiem 9. trafień. Spora w tym zasługa Artjomsa Rudneva, który w Bełchatowie trzykrotnie pokonywał bramkarza rywali i z 6. golami na koncie został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców.
Formy strzeleckiej snajperowi Lecha pozazdrościć mogą piłkarze ŁKS-u. Ci po raz kolejny do siatki rywala nie trafili. Czynili to natomiast ich rywale, od początku sezonu już… jedenastokrotnie!
CIEKAWOSTKI:
– W Gdańsku podczas meczu Lechii z Cracovią został ustanowiony rekord frekwencji tego sezonu. Spotkanie obejrzało 34 444 widzów. (źródło: lechia.pl)
– Bezbramkowy remis Widzewa z Podbeskidziem był pierwszym takim wynikiem zanotowanym w sezonie 2011/12.
JAK PADAJĄ? 0-15 min. – 11 bramek 16-30 min. – 6 31-45 min. – 9 45+ (doliczony czas gry pierwszej połowy) – 0 46-60 min. – 9 61-75 min. – 11 76-90 min. – 15 90+ (doliczony czas gry drugiej połowy) – 1
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.