Paris Saint-Germain z Pucharem Francji za sezon 2019-20. Zespół ze stolicy pokonał w finale Saint-Etienne (1:0), ale cieniem na zawodach położył się brzydki faul na Kylianie Mbappe i jego poważnie wyglądająca kontuzja.
Kylian Mbappe musiał zostać zmieniony już po pół godzinie (fot. Reuters)
Paryżanie byli zdecydowanym faworytami finału i każdy wynik od ich pewnego zwycięstwa były uznany za ogromną niespodziankę. Jak się jednak okazało, od początku zawodów niewiele wskazywało na to, by do takiej sensacji doszło.
Minęło zaledwie dziesięć minut finału, a już PSG wyszło na prowadzenie. Po szybkiej akcji swojego zespołu, do piłki odbitej przez bramkarza dopadł Neymar i chociaż niewiele brakowało, by zaliczył pudło, to futbolówka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki.
Drużyna ze stolicy zaczęła się rozkręcać, jednak jeszcze przed przerwą straciła dwóch piłkarzy. Najpierw boisko musiał opuścić Thilo Kehrer, a kwadrans po nim konieczna była również zmian wspomnianego Kyliana Mbappe. Francuz został brutalnie zaatakowany przez Loica Perrin, który został ukarany czerwoną kartką, a napastnik PSG opuścił murawę ze łzami w oczach.
Nie wiadomo na razie jak poważna jest kontuzja Mbappe, ale z powtórek i reakcji samego zawodnika wynikało, że problem może być dość groźny. Wiadomo było, że po udzieleniu mu pierwszej pomocy, piłkarz założył na nogę specjalne usztywnienie i musiał poruszać się kulach. Jego stan zdrowia będzie kluczowy dla szans PSG w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie udało się im dostać do ćwierćfinału.
Grający w przewadze paryżanie przypuścili ataki na bramkę rywala, jednak brakowało im skuteczności. Wynik ostatecznie zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku to podopieczni Thomasa Tuchela mogli się cieszyć ze zwycięstwa.
Paris Saint-Germain – AS Saint-Etienne 1:0 (1:0) 1:0 – Neymar (10′)
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.