Po porażce z Wisłą Płock, Lechia Gdańsk ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Trener biało-zielonych, John Carver nie uważa jednak, aby byłby to powód do paniki.
Po dwóch zwycięstwach z rzędu (z Pogonią Szczecin i Koroną Kielce), Lechia Gdańsk zaprezentowała się słabo z Wisłą Płock, przegrywając 0:1. Zdaniem kibiców i ekspertów, był to jeden z najsłabszych występów gdańszczan w sezonie 2025/2026.
– Największym naszym problemem były dośrodkowania, ale nie chodzi o liczbę, bo było ich aż 50, ale o samą jakość. Nie mieliśmy też za dużo ludzi w polu karnym w trakcie dośrodkowań. Te dwie rzeczy ze sobą zabrałem po analizie – podsumował występ swoich podopiecznych w Płocku, John Carver, cytowany przez „Dziennik Bałtycki”.
Po 28. kolejkach PKO BP Ekstraklasy są na 9. miejscu w tabeli, ale nad strefą spadkową mają zaledwie trzy punkty przewagi. W poniedziałek Lechistów czeka ważny mecz z Piastem Gliwice, który również walczy o ligowy byt. Angielski szkoleniowiec nie widzi jednak powodów do paniki, mimo kiepskiej postawy w Płocku.
– Presja jest w każdym miejscu. Presja, żeby iść w górę tabeli, żeby nie iść na dół. Musimy poradzić się z presją. Jest w każdym meczu i w futbolu jest czymś normalnym. Bardzo dobrze radzimy sobie z presją, bo mamy ja od pierwszego dnia. To będzie dla obu klubów bardzo ważny mecz, bo obie drużyny przegrały swoje ostatnie mecze. Chcemy zwyciężyć, szczególnie że gramy u siebie. Chcemy po prostu wrócić do wygrania – podkreślił.