Jaap Stam nie będzie już dłużej pełnił funkcji trenera Feyenoordu Rotterdam. Holenderski szkoleniowiec podał się do dymisji po wysokiej porażce swojej drużyny z Ajaksem Amsterdam (0:4) podczas minionej kolejki.
Feyenoord Rotterdam w kryzysie (fot. Reuters)
Feyenoord zawodzi w tym sezonie na całej linii, a sam Stam już od jakiegoś czasu znajdował się na cenzurowanym. Czarę goryczy przelała wspomniana klęska w starciu z odwiecznym przeciwnikiem, która wprawiła kibiców z Rotterdamu w prawdziwą furię.
Po powrocie drużyny z Amsterdamu, fani czekali na nią pod stadionem. Atmosfera była niezwykle nerwowa, a w stroną autokaru, którym podróżowali piłkarze poleciały petardy, a także kubki z piwem. Kibice głośno wyrazili swoje niezadowolenie, nie szczędząc zawodnikom i trenerowi gorzkich słów, a nad bezpieczeństwem musiała czuwać policja.
Od razu pojawiły się również głosy, by wspomniany Stam podał się do dymisji i jak się okazało, dokładnie tak się stało. Holender wciąż cieszył się zaufaniem władz Feyenoordu, jednak uznał, że jego misja dobiegła do końca i zrezygnował z pracy ze skutkiem natychmiastowym.
– Tego typu decyzje nigdy nie są łatwe, ale uznałem, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji dla wszystkich będzie, kiedy usunę się w cień – komentował były już szkoleniowiec drużyny.
Enkele honderden Feyenoordsupporters hebben op het trainingscomplex van de club de spelersbus opgewacht na de nederlaag tegen Ajax.
Er werd geroepen om het vertrek van coach Jaap Stam.
Feyenoord plasuje się aktualnie na dalekim dwunastym miejscu w tabeli ligi holenderskiej z dorobkiem zaledwie czternastu „oczek” wywalczonych w jedenastu meczach. Jego strata do liderującego Ajaksu wynosi już piętnaście punktów. Ekipie z Rotterdamu nie wiedzie się również w rozgrywkach Ligi Europy. W swojej grupie Feyenoord zajmuje po trzech kolejkach ostatnią lokatę w stawce za plecami Porto, Rangersów i Young Boys.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.