Lechia Gdańsk zremisowała z chorwackim NK Osijek 1:1. Bramkę dla „Biało-Zielonych” zdobył w 35. minucie spotkania Aliaksandr Sazankou. Szybka akcja całego zespołu zakończyła się dokładną centrą Bediego Buvala na 16. metr. Tam już był białoruski napastnik Lechii, który mocnym strzałem po ziemi nie dał szans golkiperowi Osijeka.
W trakcie całego meczu przewaga przechodziła z jednej strony na drugą. Na początku „Biało-Zieloni” utrzymywali ostry pressing, nie mogli jednak dojść dalej niż do 16. metra. Pierwszy groźny strzał gdańszczan został odnotowany dopiero w 30. minucie spotkania. Początek drugiej połowy należał do Chorwatów, a kiedy po upływie kilkunastu minut wydawało się, że lechiści ponownie łapią wiatr w żagle i dobiją przeciwnika, to jednak NK Osijek zdobył bramkę. W 67. minucie gry piłkarz chorwackiej drużyny popisał się precyzyjnym uderzeniem, przy którym Wojciech Pawłowski był bez szans. To jednak Lechia mogła wyjść z tego spotkania zwycięska. Najdogodniejszej sytuacji nie wykorzystał Buval, kiedy to uderzał głową po centrze Patryka Brzeskiego. Po akcji niezwykle aktywnego Sazankoua piłka została z kolei wybita z linii bramkowej. Buval próbował ją jeszcze dobić, ale futbolówka po koźle przeleciała nad poprzeczką. Groźne strzały oddali ponadto Łukasz Surma i ponownie Sazankou
Piast poprawił swoją sytuację. Tak wygląda tabela Ekstraklasy
Po dzisiejszym meczu Piasta Gliwice z Lechem Poznań gospodarze oddalili się na 3 punkty od strefy spadkowej. Jednocześnie do 3 oczek stopniała różnica między dzisiejszymi rywalami.
Kryzys Legii trwa. Mioduski tłumaczy decyzję o zatrudnieniu Papszuna
Legia Warszawa wciąż nie potrafi wyjść z kryzysu. Pierwszy ligowy mecz pod wodzą Marka Papszuna zakończył się porażką, a głos w sprawie obecnej sytuacji klubu zabrał Dariusz Mioduski.
Piast Gliwice pokonał Lecha Poznań 1:0 w zaległym meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Zwycięstwo gliwiczanie w dużym stopniu zawdzięczają interwencjom swojego bramkarza.