Przejdź do treści
TOP 10: Trenerzy o statusie idoli

Ligi w Europie Świat

TOP 10: Trenerzy o statusie idoli

To nie ranking najlepszych i najskuteczniejszych, nie tych, którzy nie mieszczą pucharów na półkach i licytują się nazwiskami wychowanków. To nie zestawienie najbogatszych w zawodzie lub najdłużej pracujących. Ani dziwolągów, oryginałów, wyłącznie pyskaczy bądź intelektualistów. To subiektywne grono trenerów, których fani pokochali bezwarunkowo i którzy byli więksi od swoich największych podopiecznych – byli lub są idolami.
Foto: Dave Howarth / Reuters

ZBIGNIEW MUCHA

Niemożliwe? Nie do końca. Powstał podobno nawet artykuł oparty o naukowe badania, że sami piłkarze są idolami dla nastolatków i ciut starszych. Ci już bardziej starsi wolą utożsamiać się jednak z trenerami (kult menedżera!), czyli bardziej Pepem Guardiolą niż – dajmy na to – Leroyem Sane. 

10. Kazimierz Górski

Zaczynamy od Polaka, nawet jeśli w skali światowej znalazłoby się kilku godniejszych od niego. Pytanie jednak, ilu polskich szkoleniowców zbliżyło się do miana idola, ilu w sposób bezwzględny przerosło też swoich piłkarzy. Antoni Piechniczek był tego bliski, lecz nadszarpnął wizerunek wejściem do tej samej rzeki po raz drugi. Janusz Wójcik, którego naród szybko wyniósł na ołtarze, z tychże został równie szybko strącony. A może Jacek Gmoch? Nowoczesny selekcjoner, przez jednych idealizowany, przez innych wręcz przeciwnie. Albo Adam Nawałka, którego pokochali, zdawało się dozgonnie, kibice reprezentacji i reklamodawcy? A może jednak legendarny Stefan Żywotko, który siedem razem był mistrzem Algierii i dwa razy podbił Afrykańską Ligę Mistrzów, w związku z czym padł ponoć pomysł, by w Algierze wydrukować banknoty z jego podobizną? 

Nie, tym jedynym był Kazimierz Górski. Najpierw wprowadził polski futbol na salony, później stał się legendą w Grecji, lecz nad Wisłą zawsze i do końca był uwielbiany. Za sukcesy, za skromność, za uprzejmość, za humor, za niby banalne powiedzonka, za niepodrabialny styl i lwowskie korzenie – za wszystko. Górski to była marka i symbol. Nawet więc gdy podjął się przewodzenia PZPN, a związek renomą wśród ludu się nie cieszył, to Trener Tysiąclecia nie ucierpiał z tego powodu.


9. Helenio Herrera

Gdyby skupić się wyłącznie na sukcesach, wynikach, pucharach i medalach – też byłoby o czym pisać. Policzmy: dwa mistrzostwa Hiszpanii z Atletico Madryt, dwa z Barceloną, trzy włoskie tytuły z Interem i dwa Puchary Mistrzów. Ale urodzony w Argentynie Herrera w świecie futbolu był kimś więcej niż tylko skutecznym i (pod koniec lat 60.) najlepiej zarabiającym szkoleniowcem świata. Wizjoner, mag, twórca, większy od swoich piłkarzy, których na dobrą sprawę sam tworzył. Nie brak opinii, że to w ogóle największy trener w historii. Nas jednak interesuje towarzysząca mu aura niezwykłości. Prowokujący, bezczelny, niemiłosierny, ale też wyznający kult tytanicznej pracy i ascetycznego trybu życia (wprowadził zwyczaj przedmeczowych zgrupowań). Zrewolucjonizował futbol. Wymyślił catenaccio, ale też pokazał, jak ofensywnie może grać boczny obrońca (Facchetti!), zaszczepił taktyczną dyscyplinę, która potrafiła rywalowi obrzydzić każdy mecz, a jednocześnie uchodzi za tego, który rozpowszechnił grę z klepki, bez przyjęcia piłki.

Dyktator, dla którego nie było gwiazd. Potrafił zniszczyć każdą, poświęcić dla dobra klubu, sprzedać, jeśli nie rozumiała jego zasad. Potrafił zawiesić zawodnika tylko za to, że ten w wywiadzie powiedział: „Przyjechaliśmy zagrać…” zamiast: „Przyjechaliśmy wygrać…”. – Patrząc dzisiaj na Mourinho, widzę Herrerę. Ta sama pewność siebie, poczucie siły, podobne gesty – mówił jakiś czas temu Massimo Moratti, prezydent Interu. On zatrudniał Portugalczyka, Herrerę jego ojciec Angelo… 

8. Jose Mourinho

No to skoro wywołany został do tablicy, to niech idzie. W tym momencie ziemia się zatrzęsie i niebo rozstąpi, a zagrzmią wszyscy wyznawcy Aleksa Fergusona i Matta Busby’ego, których nie zmieściliśmy w zestawieniu bukując miejsce dla bufonowatego Portugalczyka. Tak, to prawda, byli jedyni w swoim rodzaju, tworzyli jeden z największych klubów świata właściwie od podstaw (Busby), podnosili go z ruin (także on) lub przywracali świetność po gorszych latach (Ferguson). W historii futbolu i sercach fanów z Old Trafford Mourinho w zderzeniu z nimi jest nikim. 

Ale jest fenomenem (choć chyba na równi pochyłej) swoich czasów, idolem właśnie. W każdym klubie był największy. Busby miał Charltona i Besta, Ferguson – Cantonę i Beckhama, Mou był przeważnie idolem numer 1. Zawsze na kontrze, zawsze na pierwszym planie, skory do zaszczytów, ale i zbierający gromy na sobie. Nawet w Manchesterze nie waha się okazywać niezadowolenia z decyzji właścicieli. – Musi w końcu zrozumieć, że nie jest większy od klubu – apelują publicyści. Na próżno, nie zrozumie tego nigdy, dlatego jest, kim jest. I dlatego pozostaje najlepiej opłacanym szkoleniowcem świata od lat. Według ostatniego notowania „France Football” Portugalczyk w roku 2017 zarobił 26 milionów euro. Jest prawdziwym słupem reklamowym, równie cennym i pożądanym przez speców od marketingu, jak najwięksi współcześni futboliści. Za cztery dni pracy podczas mundialu w roli eksperta telewizji Russia Today zainkasować miał 1,9 miliona euro, czyli prawie pół miliona za dzień.

7. Tele Santana

W Argentynie, konkretnie w Boca Juniors, mają swoją postać pomnikową, kogoś ważnego równie, jak Riquelme, a może i Maradona (albo na odwrót, bo w okolicach Bombonery królem jest jednak ten pierwszy) – to Carlos Bianchi. W Brazylii zaś sytuacja jest kuriozalna, bo tamże, i to nie tylko w Sao Paulo, ale całym kraju, mamy do czynienia z trenerem kojarzonym z jedną z dwóch największych traum w dziejach brazylijskiej piłki – z piękną drużyną, która została zamordowana przez bezwzględnych Włochów na mundialu w 1982 roku. W Brazylii nigdy o tym nie zapomną. Zico o dniu, w którym jego drużyna przegrała z Italią, powiedział: – Tego dnia umarł futbol.

O tej drużynie napisano już wiele. Jej twórca, Tele Santana, przejął kadrę w 1978 roku z rąk Coutinho. Rodacy nie mogli dłużej znieść drużyny grającej tak wyrachowany futbol. Santana zmienił bieg historii. Co prawda na krótko, bo po spektakularnej porażce w Hiszpanii Brazylijczycy na nowo musieli wybierać – piękno czy puchary, ale dopóki na ich drodze nie pojawili się złoczyńcy w niebieskich koszulkach, kraj opanowało szaleństwo. Santana zbudował zespół, którego obsesją było posiadanie piłki i zabawa nią, a przy okazji rywalem. Zespół, który w szaleńczym tempie wymieniał dziesiątki podań w jednej akcji, którego zawodnicy wykorzystywali każdą część stopy, a najchętniej (Socrates) piętkę. 


Po mundialu odszedł, lecz wezwano go na kolejne mistrzostwa. Nie miał już takiej drużyny, miał słabszą, ale też starał się grać efektownie. Odpadł po najpiękniejszym meczu mundialu, z Francją. A zatem trener dubeltowo przegrany, a jednak niezmiennie kochany. Podobnie jak jego kapitan Socrates. – Nie mogę zrozumieć, dlaczego mnie nie ukrzyżowano choćby raz, a przecież należało mi się dwukrotnie – mówił Socrates. Dokładnie to samo mógł powiedzieć trener. Tymczasem obu ich wielbiono aż do śmierci i obu wielbi się po niej. 

Santana notował też spektakularne sukcesy. Dwa razy z rzędu wygrywał z Sao Paulo Copa Libertadores i Puchar Interkontynentalny, wykazując wyższość nad Barceloną i Milanem. Najciekawsze, że utożsamiany jest z piękną grą, techniczną maestrią, a tak naprawdę był rzeźnikiem zamęczającym swoich piłkarzy godzinami powtórzeń jednego kopnięcia. Bo powtarzalność była jego konikiem. Kiedy siedzący na treningu Leonardo z Cafu żartowali z niedostatków technicznych swoich partnerów, Santana podszedł do nich i czubkiem buta skierował piłkę do stojącego cztery metry dalej pojemnika na lód. Wyjął, ustawił w tym samym miejscu i trafił jeszcze raz. A potem jeszcze kilka. W końcu odszedł bez słowa, zostawiając wcześniej rozbawionym piłkarzom czytelny przekaz – liczy się powtarzalność. Podczas treningów biegał wzdłuż linii za Cafu, każąc mu centrować spod samej linii końcowej i układać stopę tak, jak on sobie tego życzył. Był nauczycielem futbolu, instruktorem, nie selekcjonerem pozyskanych za tryliony euro zawodników. – I tych dośrodkowań, za które po latach wszyscy mnie chwalili, nauczyłem się już jako dojrzały piłkarz właśnie na drobiazgowych treningach u Santany – opowiadał Cafu, mistrz świata 2002.

Ten rozdział od śmierci zaczęliśmy i na śmierci zakończymy. W 1996 roku legendarny trener doznał udaru, musiał zrezygnować z pracy. Choroba postępowała, zmarł dziesięć lat później żegnany przez tłumy Brazylijczyków. Wraz z nim umarła ponoć Joga Bonito.

6. Sepp Herberger 

Kandydatura kontrowersyjna? Być może. Dla Niemców to jednak postać istotna w historii ich futbolu, może nawet najistotniejsza. Pomógł im przestać, choć trochę, wstydzić się traumy związanej z wojenną apokalipsą. Uchodzi za ojca niemieckiej myśli szkoleniowej, zbudował zespół, który sprawił największą sensację w historii mundiali, który w 1954 roku zniszczył drużynę przez wielu uznawaną za najlepszą w historii piłki. To był pierwszy powojenny triumf kraju odpowiedzialnego za Holokaust. 

Herbergera ocenia się dziś dwojako. Przypomina np. zarzuty o doping , jakie padały pod adresem reprezentacji RFN po zwycięstwie nad słynną węgierską Złotą Jedenastką. Poza tym SH prowadził kadrę od 1936 do 1964 roku, a więc także wówczas, gdy istniała III Rzesza, więc siłą rzeczy firmował hitlerowski reżim. Oddany jednak futbolowi, myślał wyłącznie o nim. Fabrykował w czasie wojny fałszywe pisma informujące dowództwo armijne o przyznaniu Krzyżów Żelaznych jego kadrowiczom walczącym na frontach. Wszystko po to, by zyskali kilka dni urlopu, bo tylko odznaczeni w Wehrmachcie mogli liczyć na przepustki. Dzięki fortelom ściągał ich więc do Niemiec na mecze towarzyskie i zgrupowania. Od 1939 do 1942 roku jego kadra rozegrała ponad 20 meczów. Szczególnie zaś zabiegał o pewnego żołnierza walczącego we Francji, Rumunii czy na Sardynii o nazwisku Fritz Walter. Tego samego, który w Bernie pomógł mu zdobyć Złotą Nike.

5. Diego Simeone

Kandydatura zaskakująca? Być może. Ale porozmawiajcie z kibicami Atletico, usiądźcie na trybunach stadionu Colchoneros, a zaskoczenie minie. Wcześniej wyobraźcie sobie trybuny polskiego stadionu, na którym fani siedzą w koszulkach z nazwiskiem trenera… Tymczasem czerwono-białych pasiaków z wydrukowanym na plecach nazwiskiem Cholo jest morze. To nie jego zbudowali piłkarze, to on zbudował ich oraz wielkie Atleti, nadając mu styl i charakter. Zdobywał mistrzowskie tytuły w Argentynie – pracując w River i Estudiantes, ale to Madryt okazał się jego szkoleniową mekką i uczynił idolem tłumów. 

4. Walery Łobanowski

Przed stadionem Dynama w Kijowie jest ławka, a na niej siedzi Walery Wasyliowicz. Siedzi nieruchomy, bo ławka i posąg są prawdopodobnie z brązu. Ponoć pilnuje ich ochroniarz zatrudniony przez Hryhorija Surkisa. Nie po to, żeby nikt nie ukradł, ale by ptaki nie zanieczyściły. Ciekawe, że gdy Łoba żył, na meczach siedział identycznie nieporuszony – zarówno kiedy przegrywał (rzadko) i kiedy wygrywał (7:0 w dwumeczu z Barceloną).

Miał w sobie coś, co powodowało strach, ale i uwielbienie. Nie znosił sprzeciwu, zresztą nie musiał, bo nikt się nie sprzeciwiał. Kiedy powoływał reprezentację ZSRR, brał właściwie do niej całe swoje Dynamo. Zdolności taktyczne Łoby opisywano w naukowych opracowaniach. W 1970 roku zamówił sobie komputer jako narzędzie potrzebne do pracy, a ponieważ przed nim nikt tego nie robił, zainteresował swoimi poczynaniami KGB. Choć to pewnie legenda, bo miał znakomite stosunki z władzą sowiecką. Budował bazę informacyjną, otaczał się specjalistami ze wszystkich dziedzin, także dietetyki, filozofii i inżynierii. – Życie to liczby – powtarzał (cytaty za www.slowfoot.pl). Od zawodników wymagał absolutnego poświęcenia, ale dawał im coś w zamian. To u niego rozwijali się Szewczenko, Błochin i inni. – Ty mi oddaj rok, a zabezpieczę cię na całe życie – mawiał. Igor Biełanow oddał mu cztery lata. Zdobył Złotą Piłkę i wicemistrzostwo Europy. A synowi dał na imię Walery. 

3. Johan Cruyff

A może jednak Rinus Michels? Nie. Z jednego powodu. Ojciec futbolu totalnego nie zyskałby nieśmiertelnego statusu, gdyby nie miał w swojej drużynie Cruyffa, piłkarza genialnego i kompletnego. Z drugiej strony adwokaci Michelsa mają rację, przytaczając słowa Boskiego Johana, że nikt nigdy nie wywarł na nim takiego wrażenia jak Michels. To on go uczył w Ajaksie, reprezentacji i Barcelonie. To on go sprowadził na Camp Nou, to wreszcie on zasiał w Katalonii ziarno, z którego wyrosło drzewo; nakazał budować kolejne drużyny przy pomocy wychowanków, tak by nieśli i przekazywali dalej filozofię nabytą w akademii. To wszystko prawda, ale zrozumcie, tylko Cruyff-trener może być idolem. W tym swoim – zdawałoby się – za dużym prochowcu, w garniturze z wypchanymi ramionami, z przeklętym papierosem w ustach. I z wizją, która nakazała mu ubrać w bordowo-granatową koszulkę Laudrupa i Stoiczkowa, a Guardiolę uczynić generałem środka pola. W konsekwencji dać Barcelonie pierwszy Puchar Mistrzów. – Piłka nożna to bardzo prosta gra, ale grać prosto jest najtrudniej – mówił. 

2. Brian Clough

To prawda, byli Herbert Chapman, Jock Stein, Bob Paisley – filary brytyjskiej piłki. Dlaczego zatem Clough? Był bardzo porządnym napastnikiem, z powodu kontuzji szybko został trenerem, a mając 37 lat, zdobył mistrzostwo Anglii. Z kim?! Z Derby County, które osobiście wprowadził najpierw do angielskiej ekstraklasy. A potem z prowincjonalnym mimo wszystko Nottingham Forest dwa razy z rzędu wygrał Puchar Mistrzów i przeprowadził pierwszy milionowy transfer w historii angielskiej piłki.

W Anglii to postać kultowa. Postać, którą wypada nosić nawet na T-shirtach. Cynik i celebryta, złośliwiec i pieniacz, ale też zwierzę medialne. „Siadaliśmy z zawodnikami w szatni i na spokojnie rozmawialiśmy przez 20 minut. A potem wspólnie dochodziliśmy do wniosku, że to ja mam rację”. „Nie powiedziałbym, że byłem najlepszym menedżerem w historii. Ale byłem w czołowej jedynce”. Wielka Gęba nie liczył się z nikim. Jana Tomaszewskiego nazwał klaunem. Kiedy otrzymał posadę w wielkim wówczas Leeds, na powitanie piłkarzy w szatni rzekł im, by wyrzucili wszystkie medale do kosza, bo zdobyli je nieuczciwie. Stracił posadę po 44 dniach. 

– Kiedy odejdę, Bóg będzie musiał zwolnić swoje ulubione krzesło – wypalił. Zmarł 14 lat temu. Nie wiadomo, na jakim krześle siedzi, ale do dziś dorobił się w Anglii trzech pomników, zaś autostrada A52 łącząca – a jakże – Nottingham i Derby nosi nazwę „Brian Clough Way”.

1. Juergen Klopp

Oto i zwycięzca subiektywnego rankingu. Wygrał, choć de facto w pracy zawodowej wygrał niewiele. Cóż bowiem znaczą dwa tytuły mistrza Niemiec i dwa finały Champions League wobec osiągnięć wielkich trenerów z przeszłości czy nawet nieobecnego w tym zestawieniu Joachima Loewa. A jednak to Klopp jest idolem, nie Loew.

Znakomitą robotę wykonywał w Mainz, czyli tam, gdzie grał w piłkę (trzy dni po tym jak przestał, został trenerem). Jako nowicjusz w fachu nie tylko dał Moguncji Bundesligę, ale i europejskie puchary. Był lokalnym bogiem. Pomogła mu dodatkowo praca w telewizji. Został gwiazdą ZDF podczas MŚ w 2006 roku, „telewizyjnym selekcjonerem”, jego analizy, sposób podejścia do tematu, ekspresja, kontakt z widzami uczyniły z niego medialną gwiazdą. Za chwilę był już w Dortmundzie, by wdrażać swój gegenpressing zwany przez niego piłkarskim heavy metalem i kłaść podwaliny pod wielkość BVB, a stojąc na samym dole, mieć u stóp żółtą ścianę Westfalenstadionu złożoną z tysięcy zakochanych w nim głów.

Film z nagranym powrotem 51-latka z wakacji, ściskającego i całującego wszystkich – od sprzątaczki poczynając – zatrudnionych w Liverpoolu, obiegł świat, wymuszając uśmiech na twarzy zwolenników szkoleniowca, któremu ten sam uśmiech nigdy nie schodzi z oblicza. Jego podobizny są na flagach, układa się o nim piosenki, jeśli przegrywa, to jest pierwszym, któremu się współczuje, kiedy wygrywa – otrzymuje najgłośniejsze brawa. Kochają go piłkarze i kibice, nawet ci niezaangażowani uczuciowo w Liverpool czy kiedyś Borussię. 
Ciepły, serdeczny, opiekuńczy, z niespełnionym, dziecięcym marzeniem zostania lekarzem. Facet, któremu się ufa, bo musi być uczciwy. Reklamuje Opla; gdy zachwalał Skodę, sprzedaż „jego” modelu wzrosła ponoć o jedną czwartą. Charyzmatyczny, mimo chłopięcego uśmiechu, zarostu i luzackiej bluzy z kapturem.

To w ogóle przypadek socjologiczny. Kiedy Niemcy odpadają z mistrzostw świata, w Polsce otwiera się szampana. Ci sami ludzie fetujący niemieckie porażki na co dzień są wyznawcami blondwłosego okularnika rodem ze Szwarcwaldu. Ale być może na tym właśnie polega bycie idolem?

– Nie róbcie ze mnie Jezusa, nie chodzę po wodzie – zastrzegał, przybywając do Liverpoolu. Bez powodzenia, bo zrobili. Więc musiał zacząć uczyć się chodzić po wodzie i już w poprzednim sezonie był tego bliski. 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (33/2018)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 38/2026

Nr 38/2026

Ligi w Europie Świat

Asysta i… kuriozalny samobój gwiazdy Lecha Poznań! Jego kadra przegrała z Surinamem [WIDEO]

Luis Palma zdobył asystę w meczu jego Hondurasu z Surinamem. Finalnie jednak gol samobójczy gracza Kolejorza ustalił wynik na 2:3.

Asysta i… kuriozalny samobój gwiazdy Lecha Poznań! Jego kadra przegrała z Surinamem [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wysoka wycena Pietuszewskiego! Polak w ścisłej światowej czołówce

Oskar Pietuszewski znalazł się bardzo wysoko w najnowszym zestawieniu CIES Football Observatory. 18-letni zawodnik FC Porto jest obecnie jednym z najbardziej wartościowych zawodników spoza lig TOP5!

Oskar Pietuszewski seen celebrating with trophy after winning Supertaca Portugal 2026 game between teams of FC Porto and UD Torreense Maciej Rogowski/Ball Raw Images PT Coimbra Estadio Cidade de Coimbra Portugal Copyright: xMaciejxRogowskix maciejrogowski_porto_torreense_2627_3510
2026.08.01 Coimbra
pilka nozna Superpuchar Portugalii 
FC Porto - SC Uniao Torreense

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Dwa urazy w reprezentacji Niemiec. Poszkodowanymi piłkarze Bayernu i Arsenalu

Przy okazji meczu z Holandią dwaj Niemcy doznali kontuzji. Jeden w trakcie rozgrzewki, drugi podczas pierwszej połowy.

Boston, USA 29th Jun 2026. Joshua Kimmich GER, Waldemar Anton GER Jonathan Tah GER Nathaniel Brown GER Malick Thiaw GER Leon Goretzka GER Nick Woltemade GER Kai Havertz GER Nadiem Amiri GER Jamal Musiala GER Germany - Paraguay World Cup Deutschland - Paraguay 29.06.2026 *** Boston, USA, June 29, 2026 Joshua Kimmich GER, Waldemar Anton GER, Jonathan Tah GER, Nathaniel Brown GER, Malick Thiaw GER, Leon Goretzka GER, Nick Woltemade GER, Kai Havertz GER, Nadiem Amiri GER, Jamal Musiala GER, Germany vs. Paraguay, World Cup, Germany, Paraguay, June 29, 2026
2026.06.30 Foxborough
pilka nozna , mistrzostwa swiata , mundial 2026
Niemcy - Paragwaj
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Transfer polskiego zawodnika za 10 milionów euro?

Daniel Mikołajewski kapitalnie rozpoczął sezon w barwach FC Luzern. 20-letni polski napastnik błyskawicznie wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, a jego forma nie przeszła bez echa. Według mediów, zawodnika obserwują już kluby z Serie A oraz ligi belgijskiej.

2026.03.27 Radom Pilka nozna Reprezentacja Polski U21 Eliminacje Mistrzostw Europy U-21 Sezon 2025/2026 Polska - Armenia

N/z  Marcel Krajewski Daniel Mikolajewski Wiktor Nowak

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2026.03.27 Football Polish National Team U21 UEFA EURO 2027 Qualifying Season 2025/2026 Polska - Armenia

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Nowe porządki Kloppa. Niemców będzie obowiązywał szereg zasad

59-letni szkoleniowiec wprowadza, w kadrze, nowe porządki po Juliannie Nagelsmannie. Klopp przedstawił kilka zasad, do których będą musieli zastosować się jego kadrowicze. Wszystko po to, aby zacieśniać relacje.

Trainingsauftakt RB Leipzig / Bundesliga Leipzig, 14.07.2025, Trainingszentrum Cottaweg, Fussball Bundesliga , RB Leipzig - Trainingsstart fur die Saison 2025 / 26 , Im Bild: Jurgen Klopp  Head of Global Soccer, Red Bull an den Mikrofonen der Medien , *** Training kick-off RB Leipzig Bundesliga Leipzig, 14 07 2025, Training Center Cottaweg, Fussball Bundesliga , RB Leipzig training start for the 2025 season 26 , In the picture Jurgen Klopp Head of Global Soccer, Red Bull at the microphones of the media ,
2025.07.14 Lipsk
pilka nozna , liga niemiecka
RB Lipsk - trening
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej