Tomasz Urban: Jedenastka z haczykiem, czyli Bundesliga to nie tylko Bayern i BVB
Koniec rundy w niemieckiej Bundeslidze to początek rozmaitych podsumowań. „Kicker” zaczyna prezentować popularne rankingi, a pozostałe portale internetowe prześcigają się w przydzielaniu wyróżnień i ogłaszaniu rozczarowań. Kategorii jest bez liku.
Serge Gnabry ma za sobą bardzo udaną rundę (foto: Reuters / Jan Huebner)
Najpopularniejszą formą podsumowania rundy jest oczywiście wybór najlepszej jedenastki. Nie jest to jednak doskonała formuła, bo ilość miejsc jest ograniczona i zawsze poza składem znajdzie się ktoś, kto ewidentnie zasłużył, by się w nim znaleźć. Zwłaszcza, jeśli w lidze grają takie drużyny jak Bayern czy Borussia Dortmund. Nie były to może w ich wykonaniu najlepsze rundy, ale i tak w optymalnej 11 należałoby umieścić 5-6 zawodników obu klubów. Albo i wszystkich 11. Manuel Neuer – Philipp Lahm, Mats Hummels, Sokratis Papastathopoulos, Marcel Schmelzer – Julian Weigl, Arturo Vidal, Thiago Alcantara – Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang – Robert Lewandowski. Czy ktoś mógłby oprotestować takie zestawienie? No chyba nie. Zresztą, Bayern i Borussia to kanony Bundesligi. Nawet ci, którzy na co dzień wolą inne rozgrywki, oglądają mecze obu zespołów i znają ich piłkarzy na wylot. Warto zatem dać szansę innym i docenić jesienny wysiłek. Niewykluczone, że kilku z nich wypłynie niebawem na szersze wody. Poznajcie zatem 11 bohaterów piłkarskiej jesieni w Niemczech. Tych z drugiego szeregu. Przynajmniej na razie.
Bramkarz: Rune Jarstein (Hertha) Według not „Kickera” drugi bramkarz jesieni, minimalnie za Timo Hornem. Należy jednak pamiętać, że Horn rozegrał tylko 9 meczów. Jarstein nie jest typem bramkarskiego showmana. Nie lata po „okienkach” i nie wybija piłek „na notę”, ale być może właśnie dzięki temu nie popełnia praktycznie błędów. Jego siłą jest bramkarska inteligencja. Norweg doskonale czyta grę. Wie, gdzie ma się ustawić, by strzelcowi maksymalnie utrudnić zadanie. Jego wizytówkami były wyjazdowe mecze z Borussią Dortmund i Hoffenheim, ale i w wielu innych spisywał się wyśmienicie. Tak naprawdę trudno wskazać mecz, za który można by mu coś zarzucić. To w dużej mierze dzięki niemu, Hertha drugi sezon z rzędu utrzymuje się w czołówce ligi i walczy o europejskie puchary. Do jedenastki rundy wybrał go także portal fussballtransfers.com.
Lewa obrona: Sead Kolasinac (Schalke 04) Pół-piłkarz, pół-koń. Dysponuje niewiarygodną siłą i ciągiem na bramkę rywala. Doskonale wpisał się w Schalke w rolę lewego wahadła. Przy jego wydolności i nieustępliwości, pozycja ta wydaje być wręcz skrojona pod niego. Już sam fakt, że posadził na ławce wypożyczonego z Chelsea Abdula Rahmana Babę, wiele mówi. Jego mocną stroną jest też gra głową. Według statystyk opta, jest w tym względzie 8. zawodnikiem całej ligi (71.9 proc. wygranych pojedynków główkowych). W 12 meczach zaliczył 2 gole i 4 asysty. Dorobek wręcz wyśmienity, dla zawodnika grającego na jego pozycji. Już 2 lata temu uchodził za jednego z najlepszych lewych obrońców ligi. Potem paskudna kontuzja kolana wykluczyła go z gry niemal na rok. Wrócił mocniejszy i gra chyba najlepszy sezon w karierze. Heidel usilnie walczy o przedłużenie wygasającej w lecie umowy. Bośniak twierdzi wprawdzie, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu końcowi, bo świetnie czuje się w Gelsenkirchen, ale Anglicy, a zwłaszcza Manchester City, o czym w listopadzie informował „Sport Bild”, bacznie obserwują jego sytuację.
Środek obrony: Willy Orban (RB Lipsk) Dyrygent żelaznej defensywy beniaminka, który zagrał jesienią wszystkie mecze w pełnym wymiarze czasu. Według not „Kickera” drugi obrońca ligi po Philippie Lahmie. Świetnie gra głową, także w ofensywie, co pokazał w tym sezonie już dwukrotnie, strzelając w ten sposób gole Bayerowi Leverkusen i Hercie Berlin. Doskonale spisuje się w pojedynkach (63,2 proc. wygranych, 9. miejsce w lidze) i popełnia minimalną ilość błędów. Do poprawki natomiast gra piłką. 79,3 proc. celnych podań to trochę mało jak na defensora wysokiej klasy. Orban ma jednak dopiero 23 lata, gra dopiero pierwszy sezon na poziomie 1. Bundesligi. Już jest świetny, a będzie tylko lepszy.
Środek obrony: David Abraham (Eintracht) Abraham gra w Niemczech od czterech lat, ale nigdy wcześniej nie spisywał tak dobrze. Od dawna wiadomo było, że to wyjątkowo szybki i krewki defensor, ale miniona runda pokazała ogromną dojrzałość w grze Argentyńczyka. Do szybkości dołożył dużą dozę pewności przy operowaniu piłką. Według statystyk opta jest graczem, który ma najmniejszy wskaźnik strat w całej lidze. Niezły procent celnych podań (82 proc.) robi jeszcze większe wrażenie, jeśli dołożymy do niego 8 podań, po których koledzy mogli oddawać strzały na bramkę. To dzięki jego pewnej grze, talent robiącego furorę w Bundeslidze Jesusa Vallejo mógł się tak harmonijnie rozwijać, a Eintracht jest jedną z rewelacji rozgrywek, grając z tyłu wyjątkowo stabilnie i tracąc po Bayernie najmniej bramek w lidze.
Prawa obrona: Mitchell Weiser (Hertha Berlin) W zestawieniu odrobinę na kredyt. Być może bardziej na wyróżnienie zasłużyli sobie rewelacyjny jesienią Pavel Kaderabek z Hoffenheim czy najlepszy od dawna Timothy Chandler z Eintrachtu, ale Weiser jest obok Thiago Alcantary z Bayernu i Maksa Meyera z Schalke jednym z trzech zawodników w lidze, na których grę wprost uwielbiam patrzeć. Weiser to dynamika, szybkość, technika, spryt i boiskowa mądrość, która pozwala mu odnajdywać się na wszystkich pozycjach po prawej stronie boiska. Czy Bayern nie pozbył się go za szybko i czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby zatrzymanie Weisera kosztem Rafinhii? Problemem Weisera są jednak kontuzje. Zagrał przez nie w tej rundzie jedynie w 12 ligowych meczach, w których zanotował 1 gola i 4 asysty. Okazało się, że problemy mięśniowe, które go trapiły, to nie są sprawy przeciążeniowe. To efekt podrażnionych nerwów i na dziś trudno oszacować, kiedy szybkonogi Mitchell będzie mógł wrócić do gry. Jestem jednak przekonany, że jeśli się wyleczy i złapie taką formę, jak na początku sezonu, to telefon od Joachima Loewa będzie tylko kwestią czasu.
Defensywny pomocnik: Naby Keita (RB Lipsk) Zaczynał sezon na ławce rezerwowych, ustępując pola duetowi dwóch szóstek – Diego Demme i Stefanowi Ilsankerowi. Dopiero od 5. kolejki wskoczył na dobre do pierwszego składu i pola już nie oddał. Liczby, jakie wykręcił, są jak na zawodnika na jego pozycji wręcz niesamowite. 4 gole, 2 asysty, 18 strzałów na bramkę rywala, 17 kluczowych podań, 4 wykreowane stuprocentowe sytuacje dla kolegów i najlepszy w lidze pod względem przejęć piłki. Dołóżmy do tego kapitalne uderzenie z dystansu, bajeczną technikę i umiejętność dogrywania śmiertelnie niebezpiecznych prostopadłych piłek. Właściwie żadna z akcji Lipska nie dzieje się bez jego udziału. Keita w tak krótkim czasie udowodnił, że ma papiery na największe kluby świata. Ósemka: Kerem Demirbay (Hoffenheim) Rewelacja rundy w ekipie Nagelsmanna. Historia podobna do Keity, bo Turek pozyskany przed sezonem za psi grosz z HSV nie miał na początku miejsca w składzie. Dopiero, kiedy z kontuzją wypadł Mark Uth, Demirbay wskoczył do składu i miejsca w nim już nie oddał, aż sam nie nabawił się urazu. Ale w międzyczasie rozegrał 11 meczów, w których zdobył 3 gole i przy 4 kolejnych asystował. Aż 23 razy wykładał partnerom z zespołu piłki do strzału i wypracował im 5 dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Kolosalne wrażenie robią jego rogale dokręcane lewą nogą ze stałych fragmentów, które przyniosły w tej rundzie ekipie Nagelsmanna mnóstwo korzyści. No i bramka w meczu z Bayernem… W Hamburgu mogą sobie pluć w brodę, że nie dali Keremowi żadnej szansy. Aby wejść na wyższy poziom, musi jednak poprawić zachowanie w pojedynkach, bo zaledwie 43 proc. wygranych bezpośrednich starć z rywalami przez środkowego pomocnika, to jednak zbyt mało na mocniejsze kluby.
Lewe skrzydło: Serge Gnabry (Werder Brema) Rakieta. Kibice z Bremy piszą na portalach, że to najlepszy transfer do Werderu od co najmniej 10 lat. To dzięki niemu bremeńczycy utrzymywali się na powierzchni mimo braku dwóch podstawowych napastników – Claudio Pizarro i Maksa Krusego. To indywidualne szarże Gnabry’ego dawały Werderowi ważne gole i punkty. Z 21 bramek zdobytych w tej rundzie przez Werder, aż 7 to dzieło Serge’a. Do tego dorzucił asystę. Powinno być ich więcej, bo wypracował kolegom aż 10 dogodnych sytuacji do zdobycia gola i jest pod tym względem 10. najlepszym graczem w lidze. Do tego aż 27 razy jego koledzy oddawali po jego podaniach strzały na bramkę. Trudno zatem powiedzieć, by mimo zamiłowania do dryblingu, Gnabry był piłkarzem grającym pod publiczkę. Jego styl przypomina nieco Arjena Robbena, bo dość często kończy akcje zejściem dryblingiem do środka. W ostatnich dniach gruchnęła informacja, że Gnabry ma wpisaną w kontrakt klauzulę odstępnego w wysokości 8 milionów euro, co sprawia, że za pół roku stanie się wyjątkowo łakomym kąskiem dla najsilniejszych klubów w Europie. W Niemczech głośno o tym, że chcący odbudować niemiecki Bayern Uli Hoeness będzie chciał go latem ściągnąć do Monachium. Tyle że podchody pod rewelacyjnego 21-latka czyni też SSC Napoli i według informacji włoskiej prasy wcale nie zamierza z tym czekać do czerwca… Prawe skrzydło: Emil Forsberg (RB Lipsk) 15 meczów, 5 goli i 9 asyst. Z 31 goli strzelonych przez Lipsk, on jeden miał bezpośredni udział przy 14. Trzeba dodawać coś więcej? Filar lipskiej ofensywy. Piłkarz kompletny. Znajduje się już na radarze wielu angielskich klubów, a najpoważniejsze zainteresowanie zgłasza ponoć Liverpool. Trudno sobie jednak wyobrazić, by Ralf Rangnick oddał w lecie komukolwiek taki skarb, mając przecież ogromną szansę na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów, a nawet na powalczenie o tytuł mistrzowski. Forsberg to jednak nie tylko suche liczby. To piłkarz doskonale wpisujący się w filozofię gry RB. Dobry w odbiorze (3. w lidze!), bardzo szybki, ze świetną techniką – idealnie odnajduje się w charakterystycznym dla drużyn prowadzonych przez Ralpha Hasenhuttla wysokim pressingu i kontrpressingu.
Podwieszony napastnik: Timo Werner (RB Lipsk) Pisałem o nim niedawno duży tekst do wydania papierowego. Także i w jego przypadku powinny przemówić liczby. 16 meczów, 9 goli i 5 asyst. Irytujący w Stuttgarcie nieskutecznością rozkapryszony żółtodziób, w Lipsku stał się zimnokrwistym snajperem. Zmiana klubu i systemu taktycznego (w Stuttgarcie grywał najczęściej jako samotna „9″, w Lipsku ma pomagiera w osobie Yussufa Poulsena) ewidentnie mu posłużyła. Piłkarz niewiarygodnie szybki, dobrze wyszkolony technicznie i silny jak na swoje warunki. W wywiadach podkreśla, że doskonale odnalazł się w szatni. Jest wśród równolatków, co znacznie pomaga mu w odnalezieniu wspólnego języka z zespołem. Lipsk zrobił na nim latem złoty interes. I zrobi jeszcze lepszy w przyszłości.
„Dziewiątka”: Anthony Modeste (FC Koeln) Kolonia nie miała takiego napastnika już dawno. Być może nawet od czasów Toniego Polstera. 13 trafień w 16 meczach to bilans wręcz fantastyczny, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że styl gry zespołu Petera Stoegera wcale nie jest na wskroś ofensywny. Dodajmy jeszcze, że miał bezpośredni udział przy 15 golach zdobytych jesienią przez Kozły. Reszta ekipy wypracowała bez jego udziału jedynie 6 trafień. Absolutnie nie do zastąpienia w zespole. Modeste jest silny, nieźle wyszkolony technicznie, dynamiczny i świetnie czuje się w pojedynkach powietrznych. Nie jest to jednak napastnik „do grania”. To typowy finisher, choć daje zespołowi znacznie więcej niż tylko gole. Umie się podporządkować dobru drużyny, nie pozoruje gry w defensywie. Dużo biega i walczy o odzyskanie piłki. Wiosną może być trudny do zatrzymania na boisku, a latem w klubie.
Bayern rusza po potrójną koronę! Bawarczycy w finale Pucharu Niemiec
Kilka dni temu Bayern Monachium dopiął swego w Bundeslidze. W Lidze Mistrzów wciąż ma szanse na puchar, a teraz mistrzowie awansowali do finału Pucharu Niemiec.
Jakub Kamiński na stałe w FC Koln? Są nowe informacje niemieckich mediów
Sezon 2025/26 Jakub Kamiński spędzony na wypożyczeniu z Wolfsburga do FC Koln. Polak radzi sobie na tyle dobrze w zespole z Kolonii, że ten myśli o jego wykupie definitywnym.