Tomasz Lipiński przedstawia przyszły klub Wolskiego
Włosi w sprawie transferu Rafała Wolskiego mają tylko jeden znak zapytania: już od teraz w Fiorentinie czy dopiero od czerwca? Cena to 2,5 miliona euro.
W piątkowym wydaniu z 18 stycznia dziennik „La Gazzetta dello Sport” na 17 kolumnie wybił w tytule wielkimi literami nazwisko legionisty i zamieścił jego zdjęcie w bluzie dresowej reprezentacji Polski.
Luksusowi bracia
Dziennikarze napisali o pomyślnym załatwieniu sprawy przez Fiorentinę, która ma zapłacić 2,5 miliona euro plus bonusy (zależne od liczby występów w sezonie, strzelonych goli, osiągniętych celów). Jednocześnie zastrzegli, że Legia chce go zatrzymać do końca sezonu. Jeszcze lepiej poinformowana, bo wychodząca we Florencji, gazeta „La Nazione” trzy dni wcześniej cytowała słowa Wolskiego, który po testach miał powiedzieć, że gdyby zależało tylko od niego, odszedłby z Legii nawet za milion euro i natychmiast zamieszkał we Florencji. Trener Vincenzo Montella również był za tym, żeby wziąć pod opiekę Polaka już w styczniu i spokojnie wprowadzać do zespołu przede wszystkim z myślą o następnym sezonie. „La Nazione” podało, że dyrektor sportowy Fiorentiny Daniele De Prade zawarł porozumienie z Markiem Jóźwiakiem na kwotę 2,5 miliona euro odstępnego za Wolskiego. To ponoć kosztowało utratę posady Jóźwiaka, który nie wziął pod uwagę, że szefowie warszawskiego klubu oczekiwali co najmniej 4 milionów.
Kiedy i za ile Wolski odejdzie do Fiorentiny, oczywiście jest ciekawe, ale najważniejsze, że właściwie już może czuć się jej zawodnikiem. Może czuć się częścią klubu nietypowego, pod kilkoma względami wyróżniającego się w Serie A.
(…)
Montella stawia na zawodników właśnie takich jak Wolski: błyskotliwych, kreatywnych, bardzo dobrze wyszkolonych technicznie, którym piłka nie przeszkadza. W drugiej linii rządzą więc Borja Valero (król asyst tego sezonu), David Pizarro, Alberto Aquilani i Juan Cuadrado. Praca z dziś 38-letnim szkoleniowcem, a w przeszłości napastnikiem, który strzelił w Serie A 141 goli, to marzenie każdego piłkarza. Jak tu nie chcieć pracować z trenerem, który nie zabija miłości do futbolu długimi treningami na siłowni i budowaniem muskulatury, który śmie otwarcie głosić (co we Włoszech jest wyjątkiem), że można być najlepszym bez uprawiania kulturystyki. Pozwala piłkarzom cieszyć się grą podczas treningów i meczów, najpierw myśli o atakowaniu, później o obronie.
W Fiorentinie ma na tyle mocną pozycję, że Wolski bez względu na to, czy przeniesie się do Włoch zimą, czy latem, może o nim myśleć jako o nowym trenerze. I lepiej nie mógł trafić.