„To był jakiś koszmar. Nasza gra kompletnie się posypała”
– Nie poradziliśmy sobie z utratą dwóch goli w tak krótkim czasie – powiedział Arsene Wenger po meczu Bayernem Monachium. Jego Arsenal został rozgromiony na Allianz Arenie aż (1:5) i praktycznie pożegnał się z szansami na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Kanonierzy nie potrafili odpowiedzieć na warunki zaproponowane przez rywala (fot. Sebastian Frej)
Arenal toczył w pierwszej połowie zacięty bój z Bayernem i miał dwie bardzo dobre okazję, by jeszcze przed przerwą objąć prowadzenie. Szans nie wykorzystali jednak Granit Xhaka i Mesut Oezil, co w drugiej połowie zemściło się na Kanonierach. Bawarczycy w ciągu kilku minut zdobyli dwie bramki, a następnie pognębili rywala kolejnymi trafieniami.
– W pierwszej połowie spisaliśmy się całkiem nieźle, mieliśmy swoje okazje. Na początku drugiej części meczu otrzymaliśmy jednak dwa potężne ciosy. Chodzi oczywiście o zejście z boiska Laurenta Koscielnego i utratę dwóch goli w ciągu zaledwie trzech minut – powiedział Wenger.
Po takim nokaucie londyńczycy już się nie podnieśli, a rozpędzony Bayern wyczuwając słabość przeciwnika, pozbawił go złudzeń, jeśli chodzi o marzenia dotyczące gry w ćwierćfinale Champions League. – Utrata trzeciego gola była decydująca. Nasza organizacja gry się rozsypała i bardzo mocno podupadliśmy w sferze mentalnej. Ostatnie 25 minut meczu to był jakiś koszmar. Nie potrafiliśmy już w żaden sposób odpowiedzieć na grę zaproponowaną przez Bayern – dodał francuski menedżer.
Wenger nie ukrywa, że wpływ na wynik mogła mieć kontuzja Laurenta Koscielnego, który na początku drugiej połowy musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. – Nie wiem jak jego absencja wpłynęła na naszą grę, ale to bez znaczenia. Cokolwiek byśmy teraz nie powiedzieli, to niczego już nie zmieni – zakończył.
Porażka (1:5) oznacza, że rewanż w Londynie będzie już raczej formalnością. W historii europejskich pucharów nie było jeszcze bowiem drużyny, która zdołałaby odrobić tak duże straty z pierwszego spotkania.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.