Po ośmiu latach spędzonych w Anglii, Jan Vertonghen przeprowadzi się do innego kraju. Coraz więcej wskazuje na to, że będzie nim Portugalia.
Jan Vertonghen opuści Anglię po ośmiu latach. (fot. Reuters)
Zdaniem dziennikarzy BBC, Belg przechodzi obecnie testy medyczne przed podpisaniem kontraktu z Benfiką Lizbona. Mimo wszystko jest to dość zaskakujący kierunek, wszak od kilku miesięcy w angielskich mediach pojawiały się informacje, że o względy 33-latka rywalizują głównie kluby włoskie, z Romą, Lazio i Interem na czele.
Z 37-krotnymi mistrzami Portugalii Vertonghen ma związać się 3-letnią umową. O taką trudno byłoby mu w poprzednim klubie. W sezonie 2019/20 obrońca odgrywał coraz mniejszą rolę w poczynaniach drużyny Tottenhamu i od dawna jasnym było, że opuści Londyn po wygaśnięciu kontraktu.
– Muszę wziąć kartkę i wypisać zalety oraz wady opcji, które będą niebawem przede mną. Muszę postanowić, czego pragnę w swojej karierze. Powinienem zastanowić się nad tym, gdzie chcę mieszkać, jakiego języka chcę się nauczyć, jaką kulturę chcę poznać. Do tego, co bardzo ważne, po jakie trofea pragnę sięgnąć. Jeśli chodzi o moją karierę, nie chciałbym niczego żałować – mówił na przełomie marca i kwietnia 33-latek.
Thank you for all the support over the years. You’ve been amazing. We had many unbelievable memories but for now, it’s goodbye. ????#COYSpic.twitter.com/XrEjBaWb2C
Pobyt na Półwyspie Iberyjskim będzie dla niego zupełnie nowym doświadczeniem. Wcześniej występował bowiem w RKC Waalwijk oraz Ajaksie Amsterdam. W barwach Tottenhamu rozegrał 315 spotkań, zdobył 14 bramek i zaliczył 7 asyst. Przez lata był fundamentalnym członkiem drużyny prowadzonej przez Mauricio Pochettino.
Jeśli Belg trafi do Benfiki, będzie jej czwartym letnim wzmocnieniem. Na Estadio da Luz zawitali już Helton Leite, Gilberto i Pedrinho.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.