Oczy polskich kibiców we wtorek były skierowane na Signal Iduna Park, gdzie Legia dała się rozbić Borussii. Mecze toczyły się jednak także na siedmiu innych stadionach.
Juventus prowadzony przez Massimiliano Allegriego zapewnił sobie awans do 1/8 finału (fot. Grzegorz Wajda)
W grupie E zwycięstwo zapewnił sobie zespół Kamila Glika, AS Monaco. Ekipa z księstwa z Polakiem w składzie pokonała we wtorek na własnym terenie Tottenham Hotspur. Wszystko, co najciekawsze, wydarzyło się na początku drugiej połowy.
Pewny awans do fazy pucharowej ma też Bayer Leverkusen. Niemcy w pierwszym wtorkowym spotkaniu zremisowali na wyjeździe z CSKA Moskwa (1:1).
W grupie F wiadomo już prawie wszystko. Borussia i Real na pewno zagrają w 1/8 finału, choć nie jest jeszcze jasne, która z tych ekip awansuje z pierwszego miejsca. BVB rozbiła u siebie Legię (8:4), natomiast Królewscy pokonali w delegacji Sporting CP (2:1). Wojskowi w ostatniej kolejce walczyć będą o awans do Ligi Europy.
Grupa G ma już zwycięzcę, którym został mistrz Anglii – Leicester City. Lisy na własnym terenie pokonały Club Brugge (2:1), mając na nim dużą przewagę przez cały mecz. O awans z drugiej lokaty biją się FC Porto i FC Kopenhaga. Wczoraj w spotkaniu tych ekip padł bezbramkowy remis.
Na deser została grupa H, gdzie pewny awansu na ten moment jest tylko Juventus. Stara Dama męczyła się na wyjeździe z Sevillą grającą przez większość spotkania w „10”, jednak końcówka należała do Włochów. Podopieczni Massimiliano Allegriego wywieźli z Andaluzji komplet punktów, zwyciężając (3:1).
Sevilla aktualnie ma trzy oczka przewagi nad trzecim Lyonem, który we wtorek zgodnie z planem – choć skromnie – pokonał Dinamo Zagrzeb (1:0).
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.