Holandia wciąż ma lepszych piłkarzy, ale my dzisiaj mieliśmy nie gorszy zespół. Na Stadionie Narodowym, w wyrównanym spotkaniu dwóch drużyn padł sprawiedliwy remis, ale to my mamy prawo czuć po nim większy niedosyt.
Półtora roku temu, po inauguracji niemieckiego Euro, zachwycaliśmy się lekcją kultury jakiej Michał Probierz udzielił Ronaldowi Koemanowi. Dzisiaj możemy zachwycać się lekcją taktyki jaką holenderskiemu selekcjonerowi przygotował Jan Urban. W Hamburgu Probierz rzucił się na Pomarańczowych z otwartą przyłbicą. Trzeba przyznać, napędził im nawet przez chwilę stracha, a już na pewno wywołał w polskich mediach efekt WOW. Skończyło się jednak jak zawsze, porażką. Co prawda tylko 1:2, mogło wyższą, ale co to za różnica. Holendrzy dali się nam wyszumieć i zrobili co do nich należało. Elegancki garnitur Probierza nie zrobił na nich wrażenia.
W tych eliminacjach też zakładali, że dwukrotnie przetrzepią nam skórę. Nie udało się ani raz. Wszyscy, którzy na piłce się znają wiedzą, że raz zremisować, a nawet wygrać z lepszą drużyna może udać się każdemu, nawet przez przypadek. Ale jeśli potrafi to powtórzyć to o przypadku już mowy być nie może. Ostatni raz dwukrotnie nie przegraliśmy z Pomarańczowymi w eliminacjach EURO 1980. Od tego czasu jakieś remisy się nam zdarzały, ale w drugiej konfrontacji zawsze były bęcki. Aż do teraz.
Przed meczem w Warszawie Urban mówił, że ważniejsze od wyniku będzie dla niego to jak zespół zagra. Czy zobaczy progres w stosunku do pierwszego spotkania w Rotterdamie. Trochę kokietował, bo w profesjonalnej piłce wynik zawsze jest ważny. Ale tylko trochę. Zadanie nasz selekcjoner miał cholernie trudne, bo w stosunku do tego wyjazdowego meczu, z podstawowego składu, który mu się wykrystalizował, wypadło aż czterech graczy. Przemysław Wiśniewski i Bartosz Slisz z powodu kartek, a Łukasz Skorupski i Jan Bednarek z powodu kontuzji. Wszystkie te absencje uderzyły w formację obronną i największą zagadką stało się jaki pomysł znajdzie na to trener. Urban zapewniał, że jakiś ma i sam był ciekaw jak się sprawdzi. Po ostatnim gwizdku można stwierdzić krótko, sprawdził się znakomicie.
W bramce i wśród środkowych obrońców trener dokonał zmian jeden do jednego. Ale za defensywnego Slisza postanowił nie szukać na siłę odpowiednika tylko obniżył dwójkę Piotr Zieliński, Sebastian Szymański. Znalazł w ten sposób miejsce dla aż czterech potencjalnych skrzydłowych, Matty’ego Casha, Michała Skórasia, Nicoli Zalewskiego i Jakuba Kamińskiego. I to oni, swoją aktywnością, agresywnością, wymiennością pozycji zaskoczyli Holendrów najbardziej. A że w centralnych sektorach także wszystko grało, zobaczyliśmy najlepszy mecz reprezentacji Polski od czasów przynajmniej Adama Nawałki. Szkoda, że nie zakończony wygraną, bo ze stworzonych sytuacji mieliśmy prawo mieć na nią zasadną nadzieję. Cóż, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ale przynajmniej z przekonaniem, że na pewno leci z nami pilot.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: