Dawno już włoscy kibice nie mieli tylu powodów do zmartwień. Oczekiwania wobec reprezentacji – jak zwykle w Italii – są ogromne. Tylko czy Antonio Conte zdoła zestawić z powołanych przez siebie graczy jedenastkę, która będzie w stanie konkurować z najlepszymi?
Antonio Conte jest nieco rozczarowany stanem włoskiego futbolu
46-latek z Juventusem osiągał sukcesy, ale jedynie na arenie krajowej. Gdy przyszło do walki w Europie, Conte dawał jasno do zrozumienia, że z ówczesnym składem Stara Dama nie miała czego tam szukać. Potem do Turynu przybył Massimilano Allegri i ze – zdawałoby się – podobnie zestawioną drużyną awansował do finału Ligi Mistrzów.
Conte nigdy nie mówi źle o swoich piłkarzach, ale dawał już nie raz do zrozumienia, że w reprezentacji ma zastosowanie powiedzenie: „Tak krawiec kraje, jak mu materii staje”. Jaki surowiec dostał selekcjoner?
Ano tutaj 46-latek faktycznie ma na co narzekać. Po pierwsze minęły już czasy piłkarza, bez którego znakomita większość kibiców nie wyobrażała sobie drużyny narodowej Italii. Andrea Pirlo nie pojechał do Francji z prozaicznego powodu – słabej formy. Po drugie los spłatał przykre figle kolejnej dwójce pomocników. Na kontuzjowanych Claudio Marchisio i Marco Verratiego Conte postawiłby z całą pewnością.
Jak będzie wyglądała gra Włochów na Euro? W sparingach trener ustawiał zespół w swojej ulubionej formacji 3-5-2. W bramce oczywiście Gianluigi Buffon, a przed nim żelazna defensywa złożona z kolegów z Juventusu: Giorgio Chielliniego, Leonardo Bonucciego i Andrei Barzagliego. W pomocy opcji jest nieco więcej. Siłą Azzurrich ma być wybieganie i waleczność, toteż można przewidywać, że na środku pola znajdzie się miejsce dla ulubieńca trenera, Emmanuele Giaccheriniego oraz Daniele De Rossiego. Antonio Candreva także gwarantuje walkę o każdy centymetr boiska.
Największa bolączka Italii to atak. Dobry sezon ma za sobą Lorenzo Insigne, ale on z reguły występuje na skrzydle. Z kolei Ciro Immobile od dłuższego czasu nie może się odnaleźć. Eder rundę ma za sobą fatalną. Pozostają jeszcze: rezerwowy Juventusu Simone Zaza oraz niedoceniany w ojczyźnie Graziano Pelle. Gdyby w nazwisku miał o jedno 'l’ mniej, może faktycznie Azzurri postraszyliby bramkarzy rywali? A tak, pozostaje im liczyć na kolektyw i coś, czego drużynom Conte odmówić nie można: żelazną dyscyplinę taktyczną i waleczność.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.