Aż jedenastu piłkarzy reprezentacji Szwajcarii, którzy zostali powołani na Euro 2016, występuje w niemieckich klubach! Liderzy ekipy Natich są czołowymi postaciami zespołów z Bundesligi.
Wszyscy trzej bramkarze, których Vladimir Petković zabrał do Francji byli podporami swoich zespołów w Bundeslidze. Yann Sommer w znacznym stopniu przyczynił się do czwartego miejsca Borussii Moenchengladbach w niemieckiej ekstraklasie. Pierwszy golkiper Szwajcarów puścił co prawda w lidze 50 goli, ale jego dyspozycja i tak w znacznym stopniu przyczyniła się do sukcesu BM.
W dobrym humorze po zakończonym sezonie jest również z pewnością Roman Buerki, golkiper Borussii Dortmund. Bramkarz trafił do BVB latem ubiegłego roku, aby zastąpić Romana Weidenfellera. I udało mu się to znakomicie. Z Buerkim w bramce Borussia wywalczyła wicemistrzostwo Niemiec, a były zawodnik Freiburga puścił 34. gole, 12-krotnie zachowując czyste konto.
Trzecim, a zarazem najstarszym bramkarzem reprezentacji Szwajcarii jest Marwin Hitz, który na co dzień występuje w Augsburgu. Do Niemiec trafił w 2008 roku: najpierw do Wolfsburga, gdzie jednak nie wywalczył miejsca w pierwszym składzie, a w 2013 roku do Augsburga. W barwach FCA jest pierwszym golkiperem, a w minionym sezonie pomógł zespołowi obronić się przed spadkiem.
Pewniakami w obronie drużyny Petkovicia jest również tercet z Bundesligi: Ricardo Rodriguez, Johan Djourou i Fabian Schaer. Ciekawie zapowiadają się kariery zwłaszcza tego pierwszego i ostatniego, którzy mają przed sobą świetlaną przyszłość.
Rodriguez zaprezentował się ze znakomitej strony w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów, kiedy co raz niepokoił defensywę Realu Madryt odważnymi wejściami z lewej strony boiska. Defensor jest pewniakiem w Wolfsburgu i jeśli utrzyma dobrą dyspozycję w najbliższych miesiącach trudno będzie go utrzymać w ekipie Wilków.
Schaer to z kolei lider defensywy Hoffenheim, do którego trafił dokładnie rok temu z FC Basel. Ma dużą łatwość zdobywania goli, szczególnie w kadrze – w 20 spotkaniach, już sześć razy wpisywał się na listę strzelców. Udowodnił to chociażby w starciu z Albanią.
Trzecim defensorem jest Djourou, najbardziej doświadczony z wyżej wymienionych piłkarzy. Szwajcar jest wychowankiem Arsenalu Londyn, w którym spędził ponad sześć lat. Z Anglii trafił do Niemiec. Najpierw do Hannoveru, a rok później do HSV, gdzie od początku wywalczył sobie miejsce w składzie. W minionym sezonie zanotował dwa premierowe trafienia w Bundeslidze i zajął ze swoim zespołem 10. miejsce.
Wśród obrońców jest jeszcze Nico Elvedi, ale 19-latek przyjechał do Francji raczej po naukę. Na co dzień występuje w Borusii Moenchengladbach, w której zagrał w 21 spotkaniach, ale jeszcze ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Wielka nadzieja na przyszłość.
Liderem środka pola reprezentacji Szwajcarii jest Granit Xhaka, o którym pisaliśmy już kilka dni temu przy okazji meczu z Albanią. Pomocnik Borussii Moenchengladbach – kolega klubowy Sommera i Elvediego – jest bardzo ważnym elementem w układance Petkovicia. To przez niego przechodzi większość ataków, to on reguluje tempo gry. Przyzwyczaił kibiców do pewnego poziomu, poniżej którego nie schodzi zarówno w kadrze jak i w niemieckiej ekstraklasie.
Na ostatni kwadrans w meczu z Albanią wszedł również Fabien Frei – zawodnik FSV Mainz, do którego trafił w ubiegłym roku z FC Basel. Pomocnik jest zmiennikiem Xhaki i Fernandesa w środku pola.
W ataku pewne miejsce mają Haris Seferović z Eintrachtu Frankfurt oraz Admir Mehmedi z Bayeru Leverkusen. Pierwszy występuje na typowej „dziewiątce” natomiast atakujący Aptekarzy jest czasami ustawiany na lewym skrzydle. Obaj są bardzo ważnymi ogniwami w talii Petkovicia i to na nich ma opierać się ofensywa zespołu. Ich bilans w reprezentacji nie powala na kolana, ale na pewno żadna defensywa nie może tych napastników lekceważyć.
Ostatnio spore powody do radości miał Seferović. Jego Eintracht utrzymał się po barażach z Norymbergą w Bundeslidze, a decydującą bramkę zdobył właśnie reprezentant Szwajcarii.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.