Mimo, że od oficjalnej inauguracji nowego stadionu Śląska Wrocław minęło już kilka dni, to echa tego wydarzenia nadal nie milkną. Swoimi wrażaniami z otwarcia obiektu podzielił się doświadczony pomocnik wicemistrzów Polski, Dariusz Sztylka.
Sztylka z powodu kontuzji nie mógł wystąpić w piątkowym meczu z Lechią Gdańsk, jednak nie ukrywał, że atmosfera na stadionie spowodowała, że ciarki przechodziły mu plecach. Śląsk w trakcie inauguracyjnego spotkania dopingował z trybun komplet, 43 tysięcy widzów.
– Najważniejsze, że wygraliśmy, zdobyliśmy trzy punkty i nadal jesteśmy liderem. To z tego meczu jest najistotniejsze – zdradził Sztylka. – Drugą sprawą jest nowy stadion, który prezentuje się fantastycznie. W ogóle otwarcie wypadło bardzo okazale. Były lasery, film o Śląsku – super. Naprawdę bardzo mi się podobało. A później jak zagrzmiał doping, to przechodziły ciarki po plecach – dodał doświadczony pomocnik.
Piłkarz Śląska porównał atmosferę na nowym obiekcie do tej, którą pamiętał ze stadionu przy ulicy Oporowskiej. – Na Oporowskiej dzięki temu, że trybuny były blisko boiska, czuliśmy doping kibiców. Tutaj może być podobnie i liczymy, że ten tumult będzie deprymował naszych przeciwników – powiedział.
– Ale przede wszystkim taki doping może nam pomóc. Po meczu chłopcy mówili, że czuli tam na boisku wsparcie kibiców i w trudnych chwilach dodawało im to siły. Niby trybuny nie mogą strzelić gola, ale ten, kto nie grał w piłkę, nigdy nie zrozumie, jak kibice mogą dodać skrzydeł – zakończył Sztylka.
Oferta dla gwiazdy Radomiaka. W Radomiu kręcą nosem
Znakomita jesień w wykonaniu Capity sprawiła, że Angolczykiem interesuje się wiele zagranicznych klubów. Najnowsza oferta, która wpłynęła do Radomia, nie przekonała jednak działaczy Radomiaka.
Raków pozbył się niewypału. Czeka go długie wypożyczenie
Ibrahima Seck prawdopodobnie nie zagra już w tym roku w Rakowie Częstochowa. Senegalski pomocnik został wypożyczony do ligi litewskiej do końca listopada.
Beniaminek straci lidera? Jutro wszystko się rozstrzygnie
Przed Arką Gdynia wiosną ciężka walka o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasy. Tymczasem żółto-niebiescy być może przystąpią do rundy rewanżowej bez swojego lidera, Sebastiana Kerka.