Brytyjskie media już od kilku miesięcy informowały o zainteresowaniu Szkotów Michaelem O’Neillem. Teraz plany sprowadzenia selekcjonera zaczynają się urzeczywistniać.
48-letni szkoleniowiec w Irlandii Północnej jest bohaterem. Po raz pierwszy w historii wprowadził reprezentację tego kraju do mistrzostw Europy, a w walce o mistrzostwa świata 2018 odpadł dopiero w barażach. Nic zatem dziwnego, że Irlandczycy nie chcą stracić takiego trenera. Nic jednak nie mogą zrobić, bo w kontrakcie O’Neilla zawarta jest klauzula odstępnego wynosząca 750 tysięcy funtów.
Choć taka suma za trenera wydaje się ceną zaporową, to dziennikarze „Sky” poinformowali, iż szkocki federacja nie mogąc skłonić Irlandczyków do obniżenia żądań, wpłaciła tę sumę. Teraz więc Szkoci mogą negocjować bezpośrednio z O’Neillem. A on prawdopodobnie zasiądzie do rozmów, bo z Irlandią Północną osiągną prawdopodobnie już maksimum i podobno czuje się nieco wypalony po nieznacznie przegranych barażach ze Szwajcarią. Ponadto Szkoci obiecują podwojenie jego pensji. O’Neill miałby więc zarabiać milion funtów rocznie.
Szkocka federacja szuka nowego selekcjonera po rozstaniu z Gordonem Strachanem, który prowadził kadrę od 2013 roku. Szkoci chcą przełamać trwającą dwadzieścia lat niemoc i wrócić do mistrzostw świata. Dlatego więc nie zamierzają szczędzić pieniędzy na sprowadzenie O’Neilla.
Wciąż jeszcze aktualny selekcjoner reprezentacji Irlandii prowadzi tę kadrę od 2011 roku (ma kontrakt do 2020). Na przełomie lat 80. i 90. był w niej piłkarzem. Grał także m.in. w Newcastle Unitend, Dundee United i Wigan Athletic.