12 bramek padło w meczu Backiej Topoli z FCSB. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a do wyłonienia zwycięzcy niezbędny był konkurs rzutów karnych.Rumuni byli zdecydowanym faworytem, ale ich drużynę nawiedził koronawirus. Zabrakło kilku podstawowych zawodników, a bramki musiał strzec 19-latek nieograny na seniorskim szczeblu.
Po kwadransie Backa Topola, czyli klub węgierskiej mniejszości w Serbii, prowadziła 2:0. Drużyna z Bukaresztu zdobyła gola kontaktowego przed przerwą, a gospodarze zostali osłabieni po czerwonej kartce Dajana Ponjevicia. Dublet Denisa Mana i swojak Bojana Balaza w drugiej minucie doliczonego czasu gry sprawiły, że FCSB objął prowadzenie 4:3. Backa Topola odpowiedziała w czwartej minucie doliczonego czasu gry, a sędzia musiał zarządzić dogrywkę.
W dogrywce Rumuni znowu wyszli na prowadzenie (6:5), a do tego grali z przewagą dwóch zawodników po kolejnej czerwonej kartce dla gospodarzy. Backa Topola pomimo zdziesiątkowania doprowadziła do remisu i serii rzutów karnych.
W rzutach karnych Rumuni byli nieomylni. Jedyny strzał został zatrzymany przez nieopierzonego 19-latka, który pomimo sześciu puszczonych goli został bohaterem spotkania.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?