Bordeaux w sobotę do ostatnich chwil walczyło o komplet punktów w starciu z Dijon FCO. Starania przyniosły pożądany skutek, a Igor Lewczuk wraz z kolegami mógł świętować zwycięstwo.
Igor Lewczuk nie zdołał zapobiec utracie przez Bordeaux dwóch bramek
Drużyna Polaka po 13 rozegranych spotkaniach zajmowała siódme miejsce w tabeli. Przed tygodniem Żyrondyści zremisowali w delegacji z Guingamp, jednak dziś uważano ich za faworyta. W końcu mierzyli ze z Dijon FCO, które plasowało się w zestawieniu znacznie niżej.
Lewczuk tradycyjnie już wyszedł na boisko w pierwszym składzie Bordeaux. W pierwszej połowie jego drużyna miała optyczną przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Goście też przedostawali się w pole karne Żyrondystów, co w 44. minucie poskutkowało bramką. Wynik otworzył wówczas po strzale z rzutu wolnego Mahdi Abeid.
Tuż po zmianie stron na Matmut Atlantique było już 1:1. Z kilkunastu metrów mierzone uderzenie oddał wówczas Diego Rolan, a bramkarz Dijon skapitulował. Żyrondyści długo nie świętowali. Już kwadrans później goście po raz drugi wyszli na prowadzenie. Publikę z Bordeaux uciszył na moment Julio Tavares.
Zanosiło się na to, że Dijon wywalczy w sobotę trzy punkty, jednak tuż przed końcem stan rywalizacji wyrównał Francois Kamano. Wiele to nie zmieniało – Bordeaux i tak zostałoby w takim układzie na siódmym miejscu. Jednak rezerwowy napastnik w doliczonym czasie gry dał o sobie znać jeszcze raz, a jego drugi gol zapewnił gospodarzom komplet oczek i awans na szóstą lokatę.
W tym samym czasie toczył się jeszcze cztery inne mecze Ligue 1. Nantes bezbramkowo zremisowało u siebie z Lille OSC, a Mariusz Stępiński cały mecz spędził na ławce rezerwowych. Identycznym wynikiem zakończyło się starcie Montpellier z Nancy. Punktami podzielili się jeszcze gracze Metz i Lorient (3:3) oraz Caen i Guingamp (1:1).