Kamil Wilczek wpisał się na listę strzelców w meczu duńskiej ekstraklasy pomiędzy jego FC Kopenhaga i Randers. To pierwsze trafienie w wykonaniu polskiego napastnika od ponad pięciu miesięcy.
Wilczek wreszcie ma powody do zadowolenia z indywidualnej postawy. (fot. 400mm.pl)
1 listopada 2020 roku. Kamil Wilczek po raz piąty w rozgrywkach ligowych umieścił futbolówkę w siatce i zarazem ustalił końcowy wynik spotkania przeciwko Lyngby BK (4:2). Od tamtej pory minęło nieco ponad pięć miesięcy, w trakcie których zmieniło się wiele, w tym rok, ale również boiskowa dyspozycja polskiego napastnika.
Wilczek świetnie wprowadził się do drużyny FC Kopenhaga. W pierwszych czterech ligowych meczach w barwach klubu de stolicy Danii zdobył cztery bramki. Potem dołożył jeszcze wspomniane trafienie listopadowe. Niedługo później stracił miejsce w podstawowym składzie, a gdy już był obecny na boisku, to zazwyczaj tylko przez kilka ostatnich minut.
Aż wreszcie nadszedł szczęśliwy dla niego 5 kwietnia 2021 roku. Nie dość, że Wilczek pojawił się w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od połowy grudnia, to na dodatek udało mu się wreszcie wpisać na listę strzelców. Polak już w dziesiątej minucie pokonał golkipera Randers i tym samym przyczynił się do końcowego zwycięstwa kopenhażan w stosunku 2:1.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.