Startuje sezon Chinese Super League: Kosmiczna prędkość Chińczyków
Startujące w ten weekend rozgrywki chińskiej elity nie są już jedynie
przaśnym elementem w światowej, piłkarskiej układance. I to wcale nie
tylko dlatego, że kluby zza Wielkiego Muru w ostatnich ośmiu miesiącach
wydały na transfery prawie 400 milionów euro.
Rozwój
futbolu stał się tam kwestią państwową, rządowe programy zainicjowały
produkcję piłkarzy na masową skalę, a płynące z Azji do Ameryki
Południowej i Europy szerokim strumieniem pieniądze, zapewniające
Chińczykom jakość ligi i know-how, już niedługo mogą nas zalać
zawodnikami z chińskim paszportem.
REKORDOWE OKNO
Sezon,
rozgrywany w Chinach w systemie wiosna – jesień, rusza w najbliższy
piątek 4 marca. Wystartuje 16 zespołów, tytułu bronić będzie Guangzhou
Evergrande, ekipa, którą od czerwca 2015 roku zawiaduje dobrze wszystkim
znany, jeszcze w 2014 roku prowadzący reprezentację Brazylii na
mundialu, Luiz Felipe Scolari. Zawiaduje z sukcesami zresztą nie tylko
na chińskim poletku, bo przecież w listopadzie ubiegłego roku wygrał z
GE azjatycką Ligę Mistrzów, a w grudniowych Klubowych Mistrzostwach
Świata w ćwierćfinale wyeliminował meksykański Club America (zwycięzcę
Ligi Mistrzów strefy CONCACAF), dopiero w półfinale nie dał rady
Barcelonie.
Poprzedni sezon w chińskiej elicie był wyjątkowo
zacięty, szczególnie jeśli mówimy o walce o mistrzostwo. Sprawa nie była
jasna aż do samego końca zmagań, jeszcze w ostatniej kolejce drużynę z
Kantonu wyprzedzić mogła ekipa Shanghai SIPG, której szkoleniowcem jest
Sven Goran Eriksson, a jednym z podstawowych zawodników Asamoah Gyan.
Analiza zamieszczonej obok tabeli wskazuje jednoznacznie, że
rozpoczynające się rozgrywki będą jeszcze bardziej zacięte. A już na
pewno nie będą takie same, jak przed rokiem.
(…)
Gigantyczne inwestycje, wielomilionowe zakupy oraz decyzje władz nakazujące sądzić, że piłka nożna w perspektywie kilku lat stanie się w Chinach jednym z narodowych sportów skłoniły amerykańską telewizję CNN do stworzenia niezwykle ciekawego materiału na temat chińskiego futbolu oraz zagranicznych piłkarzy, którzy w ostatnim czasie występowali w tamtejszej lidze.
– Jeszcze kilka lat temu nie było możliwe, żeby tutejsze kluby ściągały do siebie piłkarzy w najlepszym dla nich wieku, na dodatek z tak uznanymi w świecie nazwiskami – mówi w dokumencie Darko Matić, Chorwat, który w różnych klubach z Państwa Środka występuje już od prawie dekady. – 10 lat temu Chińczycy potrafili skusić do podpisania kontraktu graczy grubo ponad 30-letnich, którzy powoli kończyli kariery. Teraz przyjeżdżają tu zawodnicy z pierwszych stron gazet, uczestnicy mistrzostw świata, reprezentanci najmocniejszych piłkarsko krajów. Wiadomo, że aby było to możliwe, trzeba ich sowicie opłacić. O wiele lepiej, niż w ich dotychczasowych miejscach zatrudnienia. A od pewnego czasu pieniędzy w tutejszych klubach na to nie brakuje.
PAŃSTWOWY PRIORYTET
Głos w materiale CNN zabiera także dobrze nam znany, wielokrotnie cytowany przez „Piłkę Nożną” Simon Chadwick, profesor brytyjskiego Salford University. – Największym problemem w rozwoju piłki w Chinach była korupcja oraz centralne kierowanie. Teraz się to zmieniło. Ważne, że powoli zmienia się także sposób myślenia Chińczyków. Wielomilionowe transfery, które w ostatnim czasie miały miejsce, ale także ściągani do Chin trenerzy, nastawieni są na podniesienie jakości całych rozgrywek, a nie napychanie własnych kieszeni. Wystarczy popatrzeć na ilość transferów dokonywanych ostatnio w tamtejszych klubach – kiedyś zdarzało się, że z roku na rok wymieniano ponad połowę drużyny, teraz transakcji jest o wiele mniej i są nastawione na jakość, a nie ilość.
Gdy Chińczycy decydują się na podpisanie kontraktu z piłkarzem z zagranicy, muszą być do niego stuprocentowo przekonani, co jest efektem limitu nałożonego przez władze ligi. W każdym klubie zatrudnionych może być maksymalnie pięciu obcokrajowców, na dodatek jeden z nich musi pochodzić z kraju-członka azjatyckiej federacji piłkarskiej. Zresztą nie tylko limity obcokrajowców i ich coraz większa jakość piłkarska może stać się głównym powodem czekającego nas zalewu zawodników zza Wielkiego Muru. To jedynie kropla, jeden z elementów centralnie stworzonego i zarządzanego planu rozwoju piłki nożnej w Chinach. Osobiście pracował nad nim Xi Jinping, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej, najważniejszy człowiek w kraju.
Rada Państwa zatwierdziła dwuletni plan o nazwie China School Football Program (CSF) zakładający, że do 2017 roku w 20 tysiącach szkół główny nacisk kładziony będzie na naukę gry w piłkę nożną chłopców, do tego czasu futbol ma się stać centralnym punktem życia 100 tysięcy dzieci. Piłka nożna ma się stać w Chinach kolejnym sportem narodowym, co zresztą nie powinno być trudne, bo ludzie piłkę tam wręcz kochają, przecież transmisję z finału mistrzostw świata 2014 oglądało o trzeciej w nocy czasu pekińskiego 100 milionów obywateli tego kraju. Możemy się więc powoli przygotowywać na prawdziwą inwazję chińskich zawodników na zachodnie ligi w najbliższej dekadzie.
Zresztą bardzo podobnie może być już niedługo w przypadku praw telewizyjnych do tamtejszych rozgrywek. Co zresztą nie miałoby praktycznie żadnego wpływu na aktualny układ meczów w zachodnich ligach. Najlepsze, hitowe starcia rozpoczynają się w Super Lidze o godzinie 12.45 czasu polskiego, co byłoby nawet europejskim nadawcom na rękę – idealna pozycja do zapełnienia weekendowej, piłkarskiej ramówki. Futbol na okrągło!
Paweł Kapusta
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.
Polacy dołączają do sztabu Dynama Kijów. Kędziorek buduje swój zespół
Maciej Kędziorek coraz mocniej zaznacza swoją pozycję w Dynamie Kijów. Ukraiński klub poinformował, że do sztabu polskiego szkoleniowca dołączyli jego rodacy, Grzegorz Wojtkowiak oraz Daniel Wojtasz.