Starcie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium jest bez wątpienia najważniejszym piłkarskim wydarzeniem ostatnich kilku miesięcy. O momentu przerwania zmagań futbolowych, a także po ich wznowieniu w Niemczech, nie było meczu o tak wielkim ciężarze gatunkowym.
Starcie gigantów (fot. Łukasz Skwiot / Reuters)
Giganci Bundesligi zmierzą się ze sobą we wtorkowy wieczór, a wynik ich starcie może mieć decydujący wpływ na to, kto wywalczy w tym sezonie mistrzostwo kraju. Jeśli wygra Bayern, wtedy jego dogonienie na finiszu kampanii może okazać się niemożliwe. W przypadku zwycięstwa Borussii, cała rywalizacja zawiśnie na ostrzu noża, a różnice w tabeli przed ostatnimi kolejkami zrobią się minimalne.
Der Klassiker to jednak nie tylko spotkanie dwóch zasłużonych niemieckich klubów. To również okazja do zmierzenia się dwóch absolutnie wybitnych piłkarzy – Roberta Lewandowskiego i Erlinga Haalanda.
Pierwszy przez lata pracował na swoje nazwisko i aktualnie jest żywą legendą nie tylko polskiego futbolu, ale również Bundesligi. Lewandowski zajmuje obecnie trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, jeśli chodzi o najlepszych ligowych strzelców, a w trwającym sezonie pewnym krokiem zmierza po piątą armatę, która jest zwyczajowo przyznawana najskuteczniejszemu graczowi danej kampanii.
Mimo 31 lat na karku Polak wciąż znajduje się w wybornej formie, a trwający sezon może być jego najlepszym w całej karierze, jeśli chodzi o osiągnięcia drużynowe i indywidualne. W samej tylko Bundeslidze „Lewy” strzelił już 27 goli, a jego najlepszy wynik, to 30 trafień. Wydaje się, że jest on w jego zasięgu, ale nieco większy problem napastnik może mieć z innym rekordem z którym obecnie się ściga, a mianowicie tym, który w latach 70. minionego stulecia ustanowił słynny Gerd Mueller. Niemiec zdobył wtedy podczas jednej tylko kampanii aż 40 bramek!
Robert Lewandowski lideruje również klasyfikacji Europejskiego Złotego Buta i jest najskuteczniejszym strzelcem Ligi Mistrzów, gdzie jego Bayern Monachium wciąż pozostaje w grze. Jeśli więc sezon uda się dograć, to Polak może go zakończyć nie tylko z kolejnymi trofeami drużynowi, ale także cennymi wyróżnieniami indywidualnymi.
Dziś nie można mieć najmniejszych wątpliwości, że to właśnie „Lewy” jest największą gwiazdą Bundesligi i postacią pomnikową dla całej organizacji. W przeszłości naciskał na niego Pierre-Emerick Aubameyang, ostatnio jego głównym rywalem stał się równie utalentowany Timo Werner, jednak to rywalizacja Lewandowskiego z Erlingiem Haalandem najmocniej działa na wyobraźnię kibiców.
Obaj zawodnicy znaleźli się na okładce hiszpańskiego dziennika „AS”, a przesłanie z niej płynące jest takie, że w Niemczech dojdzie do prawdziwego boju na szczycie, jeśli chodzi o najlepszych napastników świata. Czy jednak Norweg faktycznie zdoła rzucić Polakowi wyzwanie?
Mający dopiero 19 lat Haaland trafił do Borussii Dortmund podczas zimowego okienka transferowego. Już wtedy jednak nie był on postacią anonimową. Znakomite występy w barwach Red Bull Salzburg i kilka świetnych meczów w Lidze Mistrzów, m.in. z Liverpoolem, sprawiły, że cały piłkarski świat się w nim zakochał. Nie mogło jednak być inaczej. Kibice uwielbiają bohaterów, którzy podważają stare zasady i bez kompleksów wywracają stół do góry nogami. Norweg z kolei był właśnie kimś takim.
Łączono go z Realem Madryt i Manchesterem United, jednak on postawił właśnie na BVB. Jak się okazało, wybrał właściwie, a już jego pierwsze tygodnie w Niemczech pokazały, że Bundesliga jest skrojona idealnie pod niego. W dziesięciu ligowych meczach Haaland zdobył dziesięć goli i dorzucił na swoje konto trzy asysty. Norweg poprowadził również Borussię Dortmund do wygranej z Paris Saint-Germain w Champions League, jednak w ostatecznym rozrachunku jego drużyna pożegnała się z rozgrywkami już na etapie 1/8 finału.
Talentu Haalanda nikt dziś już nie kwestionuje. Jego siła, zwinność i kliniczna wręcz zdolność do wykańczania okazji. To są te cechy, które znamionują jego klasę. Przeciwko Bayernowi i Lewandowskiemu snajper Borussia zagra po raz pierwszy, jednak można w ciemno zakładać, że ciężar presji i tym razem go nie przygniecie. W tym sezonie rozegrał on już bowiem wiele ważnych spotkań, a te przeciwko największym rywalom zawsze wyzwalały w nim szczególne pokłady mobilizacji.
Pod względem samych liczb, obaj panowie idą w tym sezonie łeb w łeb. Obaj rozegrali po 35 meczów, obaj zdobyli po 41 goli. Nieco lepiej w rubryce wypada Haaland, który ma ich dziesięć, podczas gdy „Lewy” pięć, ale warto pamiętać, że Polak przez cały sezon rywalizował w Bundeslidze, natomiast norweski nastolatek kampanię rozpoczął w Austrii, gdzie poprzeczka była jednak zawieszona nieco niżej.
Cóż tu można więcej dodać? Trzeba przygotować się na grzmoty!
***
Statystyki napastników w sezonie 2019-20:
ROBERT LEWANDOWSKI > 35 meczów > 41 goli > 5 asyst
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.