Sprzedaż Polonii zablokuje UEFA? Listkiewicz: Chodzi o głosy w wyborach!
Przedstawienia o kupczeniu licencjami i omijaniu przepisów nie ma końca. Wielkie oburzenie związane ze sprzedażą licencji Polonii Warszawa do Katowic wylewa się zewsząd, jednak na nic się to do teraz zdawało. Kto jednak wie, czy cała afera nie zostanie ukrócona przez europejską centralę piłkarską.
Już w 2009 roku UEFA wprowadziła nowe przepisy, które mocno ograniczają handel licencjami. Miało to miejsce dokładnie 12 miesięcy po tym, jak Józef Wojciechowski odkupił Groclin, na którego licencji grała Polonia. O co dokładnie chodzi w nowych przepisach? Tak naprawdę chodzi o dwa paragrafy: 12.2 i 14.3, które zostały później uwzględnione także w polskiej procedurze licencyjnej.
Pierwszy z nich brzmi: członkostwo w strukturze (w tym przypadku PZPN) musi trwać minimum trzy kolejne lata. Każda zmiana formy prawnej klubu lub struktury przedsiębiorstwa (ze zmianą swojej siedziby, nazwy klubu lub jego barw czy przekazywania udziałów pomiędzy różnymi klubami włącznie) w trakcie tego okresu w odniesieniu do jego zakwalifikowania się na podstawie wyniku sportowego i/lub uzyskanie przez niego licencji ze szkodą dla uczciwości rozgrywek uznaje się jako zerwanie członkostwa w PZPN w znaczeniu tego warunku.
Przepis 14.3 mówi o tym, że licencja nie może zostać przeniesiona na inny podmiot. Nawet prawo PZPN mówi wyraźnie, że raz przyznana licencja spółce nie może zostać przeniesiona ze spółki na inny podmiot. Ten ubiegać się musi o licencję w osobnym procesie. W prostych słowach wszystko sprowadza się do tego, że nowy twór – KP Katowice o licencję musi ubiegać się w osobnym trybie i najwcześniej w 2013 roku, bo tegoroczny proces licencyjny już się zakończył.
Jedyna furtka to wniosek do UEFA o przyznanie licencji w trybie specjalnym, co podyktowane być może względami nadzwyczajnymi. W tym przypadku na pewno nie ma o tym mowy.
I teraz powstaje pytanie. Jak mogło dojść do takiego wielkiego zamieszania? Michał Listkiewicz, były prezes PZPN uważa, że jeśli związek nie zatrzyma sprzedaży i pozwoli na przeniesienie licencji, co byłoby bezprawne, oznaczać to będzie jawne kupczenie nie tylko licencjami, ale również głosami w wyborach na prezesa PZPN!
– Bardzo mnie dziwi, że PZPN na to pozwolił. To wyznacza standardy trzeciego świata w polskiej piłce. Jeżeli związek przyklepie to bezkrytycznie bez zbadania sprawy, to znaczy, że chodzi tylko o dwa głosy w wyborach – powiedział Faktowi Michał Listkiewicz.
A jak widać, transakcja nie jest tak oczywista, jak wydawało się jeszcze przed kilkudziesięcioma godzinami. Wojciechowski wydał oświadczenie, w którym tłumaczył się ze sprzedaży, później jednak zakazał swoim piłkarzom wyjazdu na zgrupowanie klubu z Katowic. Dlaczego? Ano dlatego, że na jego konto nie wpłynęły pieniądze od nabywcy ze Śląska. Czyżby ten nie chciał wywiązać się z umowy po tym, jak wyszedł na jaw cały smród z przepisami licencyjnymi?
Swoją drogą mocno zastanawia jeszcze inna kwestia. Wszelkie możliwości przez wiele dni analizowali prawnicy i Wojciechowskiego, i Króla. Na pewno zauważyli, że transakcja nie jest taka oczywista, bo blokują ją przepisy UEFA i PZPN. Jak więc doszło do tego, że mimo wszystko inwestorzy postanowili – mimo prawa zakazującego takiego działania – podpisać umowę i zhandlować licencję? Sprawa śmierdzi. I to bardzo mocno.
Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”
Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.
Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]
Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.