Przejdź do treści
2026.09.19 Katowice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
GKS Katowice - Cracovia
N/z Lasse Nordas radosc gol
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.09.19 Katowice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2026/2027
GKS Katowice - Cracovia
Lasse Nordas radosc gol
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus

fot. PressFocus

Polska Ekstraklasa

Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]

Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.

Filip Trokielewicz

Norweska piłka przeżywa rozkwit. W tym roku wróciliście na mistrzostwa świata po blisko trzech dekadach i osiągnęliście na nich najlepszy wynik w historii. Na dodatek macie dwa kluby w Lidze Mistrzów. Co jest kluczem do tych sukcesów?

Nie tylko w piłce nożnej mamy liczne osiągnięcia – podkreśla Nordas. – Jesteśmy małym krajem, liczącym nieco ponad pięć milionów mieszkańców, a mamy czołowych zawodników świata w wielu dyscyplinach. Na czele oczywiście z Erlingiem Haalandem, który stał się już swego rodzaju ambasadorem naszego kraju na świecie. Zawsze miałem poczucie, że sposób trenowania w Norwegii różni się pod pewnymi względami od tego, jak pracuje się z zawodnikami w innych krajach.

Co konkretnie masz na myśli?

Duży nacisk kładzie się na to, aby sport sprawiał młodym ludziom frajdę. Dla mnie osobiście zostanie zawodowcem zawsze było marzeniem, ale w młodym wieku najważniejsze było czerpanie przyjemności z uprawiania sportu. Codziennie po szkole szedłem z kolegami na boisko. Byliśmy paczką przyjaciół, których łączyła wspólna pasja. Myślę, że w takim środowisku łatwiej jest odnosić sukcesy. W Bodo/Glimt czy Vikingu trzon zespołu stanowią zawodnicy, którzy grają razem od wielu lat. Nie mamy lepszej infrastruktury niż choćby w Polsce, pogoda też nie jest lepsza, a i pieniędzy nie ma więcej. Dlatego właśnie sądzę, że podejście Norwegów do szkolenia młodzieży jest jednym z głównych czynników wpływających na nasze sukcesy.

W przeszłości byłeś zawodnikiem Bodo/Glimt, jednak nie udało ci się odegrać w tym klubie znaczącej roli. Jak wspominasz swój czas w ekipie zza koła podbiegunowego?

Moja przygoda z piłką zaczęła nabierać tempa. Przez rok grałem w drużynie juniorskiej w Lillestrom, a w kolejnym sezonie trafiłem do zespołu występującego w drugiej lidze – Strommen. Dwanaście miesięcy później byłem już w najlepszej drużynie w kraju, występującej w europejskich pucharach. Miałem kilka przebłysków w Bodo/Glimt, ale, faktycznie, nigdy nie udało mi się przez dłuższy czas regularnie grać w pierwszym składzie. Bardzo doceniam jednak czas spędzony w tym klubie. Mam poczucie, że zebrane tam doświadczenia procentują w mojej karierze.

Czego się więc tam nauczyłeś?

Na pewno podciągnąłem się, jeśli chodzi o funkcjonowanie w ataku pozycyjnym. Bodo/Glimt to zespół, który ma ściśle określony styl i wypracowany szereg automatyzmów. Myślę, że grając tam, bardzo poprawiłem swoją kondycję i wydolność, a także sposób funkcjonowania w pressingu. Stałem się też bardziej agresywnym zawodnikiem. W wielu momentach miałem poczucie, że na treningach należę do najlepszych zawodników w drużynie. Być może jednak nie byłem jeszcze wtedy gotowy, aby grać w większym wymiarze czasowym.

Uważasz, że nie dostałeś wystarczająco dużo czasu?

Nie, odejście było moją decyzją. Klub chciał, żebym został. Wierzyli we mnie, zapewniali, że wiążą ze mną przyszłość. Ostatecznie dostałem zielone światło na zmianę otoczenia. Prosiłem o zgodę na transfer, ponieważ czułem, że wypożyczenie do Tromso to odpowiedni krok. Najpierw, latem 2022 roku, trafiłem tam na zasadzie wypożyczenia. Po jego zakończeniu wróciłem na około pół roku do Bodo/Glimt, a w sierpniu 2023 roku ponownie przeniosłem się do Tromso, tym razem już na stałe.

Reprezentując Bodo/Glimt, miałeś okazję współpracować z trenerem Kjetilem Knutsenem, będącym jednym z głównych architektów historycznych sukcesów klubu w ostatnich latach. Jaki to szkoleniowiec?

Świetny fachowiec. Myślę, że jedną z rzeczy, które odróżniają go od wielu innych trenerów, jest to, że ma własny pomysł na grę i konsekwentnie się go trzyma. Szkoleniowcy często zmieniają drobne elementy taktyki. Zwłaszcza gdy zespół zaczyna przegrywać, próbują coś modyfikować. Czasem nowe rozwiązania faktycznie okazują się receptą na bolączki, z którymi zmaga się drużyna. Zdarza się też jednak, że sytuacja komplikuje się wówczas jeszcze bardziej. Kjetil Knutsen wprowadził natomiast jeden spójny model gry. Nie zmienia się on niezależnie od tego, czy jego podopieczni są w danej chwili na fali, czy może wpadli w mniejszy bądź większy dołek. Bodo/Glimt zawsze gra systemem 1-4-3-3.

Zwróciłeś uwagę na coś szczególnego w jego warsztacie?

Nie powiedziałbym, że jest trenerem, który pod każdym względem ma większą wiedzę niż inni szkoleniowcy. Przynajmniej ja nie dostrzegłem jakichś wielkich różnic merytorycznych między nim a innymi trenerami, z którymi miałem okazję współpracować. Ma on jednak w sobie coś wyjątkowego – pewien czynnik X – jeśli chodzi o jego pomysł na futbol. A to w zasadzie wystarczy, by pokonywać innych, ponieważ cały zespół dokładnie wie, co ma robić. Bodo/Glimt funkcjonuje dzięki temu jak sprawny mechanizm. Piłkarze obudzeni w środku nocy wyrecytowaliby zapewne boiskowe zadania, które mają do wykonania. Mam wrażenie, że od czasu, gdy tam byłem, aż do dziś niewiele się zmieniło. Grają w niemal identyczny sposób, mają podobne treningi i wielu tych samych zawodników. Zachowana jest ciągłość pracy, nie ma miotania się od ściany do ściany, a na boisku każdy piłkarz od pierwszej do ostatniej minuty gra jak zaprogramowany, bo ma określone zadania do wykonania. Bodo/Glimt zbiera w ostatnich latach owoce świetnego zarządzania klubem, a także konsekwencji w budowaniu zespołu.

Kopciuszkiem na salonach jest natomiast Viking, który w 2. kolejce Champions League utarł nosa Bayernowi Monachium, urywając Die Roten jeden punkt.

Klub ze Stavanger ma najlepszą akademię w kraju. Wychował czterech-pięciu zawodników, którzy obecnie grają w pierwszym zespole i przyczynili się do osiągnięcia historycznego sukcesu. Podobnie jak w przypadku Bodo/Glimt, jego atutem jest to, że najważniejszymi postaciami drużyny są piłkarze, którzy grają w klubie od dłuższego czasu. Dwaj główni szkoleniowcy, bo zespół prowadzi trenerski duet, również pracują w Vikingu od dawna. Styl gry mistrza Norwegii jest natomiast zupełnie inny niż ten, który prezentuje Bodo/Glimt. Viking stawia na znacznie bardziej fizyczny futbol, grę z kontrataku, stałe fragmenty gry. Co ciekawe, piłkarze tego zespołu często grają na pograniczu przepisów. W Norwegii raczej nie uczy się zawodników symulowania, popychania przeciwników czy prowokowania ich słowami, tymczasem piłkarze ze Stavanger robią wszystko, aby przechylić szalę na swoją korzyść. W Norwegii nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jeśli odtworzysz nagranie sytuacji z meczu z Bayernem, w której Michael Olise wyleciał z boiska po obejrzeniu drugiej żółtej kartki, a następnie obejrzysz, jak Viking gra na co dzień, zauważysz, że w każdym meczu jego zawodnicy próbują prowokować przeciwników. Są w tym naprawdę dobrzy.

Występami w Tromso zapracowałeś na transfer do Anglii, do Luton Town. Na Wyspach Brytyjskich szło ci jednak nienajlepiej, zarówno pod względem indywidualnym, jak i drużynowym, bo spadliście z Championship.

Jak już wspomniałem, cieszę się, że przeniosłem się do Tromso na zasadzie transferu definitywnego. Z perspektywy mojego rozwoju był to strzał w dziesiątkę. Zaliczyłem tam najlepszy okres w dotychczasowej karierze. Gdy pojawił się temat transferu do Anglii, długo się nie zastanawiałem, mimo że klub nie był wówczas w najlepszej sytuacji. Trafiłem do Luton Town po spadku z Premier League, aby pomóc w uniknięciu kolejnej degradacji – z Championship do League One. Mimo że, przynajmniej na razie, moja przygoda w Anglii nie jest zbyt udana, nie żałuję, że tam się znalazłem. Może jeszcze napiszę jej kolejny rozdział? W końcu do Cracovii trafiłem z Luton Town na razie na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. W każdym razie cieszę się, że miałem okazję grać z zawodnikami, którzy jeszcze niedawno występowali w Premier League.

Nie pomogła ci w Luton roszada na ławce trenerskiej. Matta Bloomfielda w październiku 2025 roku zastąpił Jack Wilshere.

Kiedy przyszedł nowy trener, moja sytuacja stała się bardzo trudna, ponieważ miał on już w głowie określonych zawodników, na których chciał stawiać. Dlatego wypożyczenie do Holandii było dla mnie właściwym krokiem. Szybko zaaklimatyzowałem się w Heerenveen i dobrze sobie radziłem. Wynikało to między innymi z tego, że w Anglii byłem w naprawdę dobrej formie fizycznej, szczególnie pod koniec pobytu. Jestem przekonany, że gdybym dostał szansę gry, poradziłbym sobie. W Holandii odżyłem – w jednej rundzie zdobyłem sześć bramek i zaliczyłem dwie asysty.

Jak porównałbyś drugi poziom rozgrywkowy w Anglii z trzecim?

League One jest znacznie wolniejsza od Championship. Gdy trafiłem na drugi poziom rozgrywkowy, wydawało mi się, że to klasyczne „kick and rush”, ale potem znalazłem się ligę niżej i muszę powiedzieć, że w Championship drużyny przynajmniej próbują grać w piłkę…

A w League One?

Mecz piłkarski przypomina tam bardziej jakiś rodzaj walki niż futbol. Wszystko opiera się na długich podaniach, stałych fragmentach gry, pojedynkach powietrznych i tak dalej.

Słuchając twoich wypowiedzi, mam wrażenie, że angielski futbol niespecjalnie przypadł ci do gustu.

Nie, bez przesady, nie było aż tak źle. Po prostu bardzo różnił się od tego, do czego byłem przyzwyczajony. Co prawda preferuję grę po ziemi, ale jednocześnie jestem silnym fizycznie, rosłym zawodnikiem, więc całkiem nieźle radziłem sobie z obrońcami, których – pół żartem, pół serio – głównymi atutami są wzrost i muskulatura. Gdyby ludzie naprawdę oglądali moje mecze w Anglii, zamiast patrzeć wyłącznie na statystyki, mogliby mieć o mnie inne zdanie. Łatwo uznać, że nie radziłem sobie dobrze, patrząc tylko na liczby, bo mój dorobek strzelecki w Luton Town nie jest zbyt okazały. Sądzę jednak, że jestem zawodnikiem, którego stać na to, by regularnie grać na poziomie Championship.

Można powiedzieć, że jesteś starym znajomym polskich klubów, bo od kilku okienek transferowych byłeś łączony z przenosinami do Ekstraklasy, aż w końcu zakotwiczyłeś w Cracovii.

Musicie w Polsce lubić wysokich, silnych napastników, bo rzeczywiście w ostatnim czasie właściwie co okienko zgłaszały się do mnie kluby z Ekstraklasy. Wasza liga jest fizyczna, więc pożądani są napastnicy, którzy potrafią wygrywać pojedynki. Sam byłem zaskoczony, że zainteresowanie z Polski jest aż tak duże.

Słyszałem, że spotkałeś się z przedstawicielami Rakowa Częstochowa w Londynie. To prawda?

Tak, ale nie chciałbym mówić nic więcej na ten temat. Jestem szczęśliwy, że dołączyłem do Cracovii.

Byłeś również w przeszłości łączony z Legią Warszawa. To był temat, który faktycznie się pojawił, czy tylko medialne spekulacje?

Legia mnie obserwowała, ale żeby transfer doszedł do skutku, wiele rzeczy musi się odpowiednio ułożyć. Nie wystarczy, że zawodnik chce odejść albo że sam klub jest zainteresowany. Wpływa na to wiele różnych czynników.

Czytałem, że za młodu uprawiałeś kilka dyscyplin sportowych poza piłką nożną i odnosiłeś w nich sukcesy.

Kiedy byłem młodszy, robiłem naprawdę dużo różnych rzeczy. Miałem mnóstwo energii i szukałem sposobu, aby ją spożytkować. Mając 18 lat, zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż. Były też inne dyscypliny, w których prawdopodobnie mógłbym spróbować swoich sił zawodowo. Myślę, że mógłbym być dobry w hokeju na lodzie. Właściwie uważam, że to chyba najfajniejsza dyscyplina, jaką mógłbym uprawiać poza piłką. Naprawdę lubię grać w hokeja. Chciałbym również spróbować zawodowej kariery tenisisty, ale to chyba zbyt ambitny pomysł. W tenisie trzeba zacząć trenować naprawdę wcześnie. Mógłbym też zostać narciarzem, ale to chyba trochę monotonne. Przez wiele godzin po prostu jedzie się przed siebie…

Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się skupić właśnie na piłce nożnej?

To nigdy nie było przedmiotem rozważań. Nie miałem wątpliwości, kim chciałbym zostać w przyszłości. Piłka nożna zawsze sprawiała mi największą frajdę. Grałem codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie z kolegami, a do tego uprawiałem inne sporty, może raz lub dwa razy w tygodniu. Do uprawiania innych dyscyplin namawiali mnie rodzice. Zachęcali mnie na przykład do skoku wzwyż, ponieważ jest to bardzo dobre ćwiczenie dla piłkarza. Pomaga rozwijać dynamikę i eksplozywność, co później można wykorzystać na boisku. Swoją drogą, uważam, że uprawianie różnych sportów jest bardzo korzystne dla piłkarzy. Nie można przecież grać w piłkę przez cały dzień. Nawet jeśli trenujesz, powiedzmy, dwie godziny dziennie, musisz również dać sobie chwilę wytchnienia. Inne dyscypliny mogą w tym pomóc.

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 44/2026

Nr 44/2026

Polska Ekstraklasa

Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”

Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.

UEFA vice-president Zbigniew Boniek during the UEFA Europa League Final 2024 between Atalanta BC and Bayer 04 Leverkusen at Dublin Arena in Dublin, Ireland on May 22, 2024 (Photo by Andrew SURMA/ SIPA USA).
2024.05.23 Dublin
pilka nozna Liga Europy
Atalanta Bergamo - Bayer 04 Leverkusen
Foto Andrew Surma/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Będzie wielki powrót do Korony Kielce? Media wskazują możliwą zmianę w klubie

Łukasz Jabłoński może niebawem ponownie zostać prezesem Korony Kielce – donosi portal wkielcach.info.

2023.07.09 Kielce
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Prezentacja druzyny Korony Kielce
N/z Lukasz Jablonski
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2023.07.09 Kielce
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Prezentacja druzyny Korony Kielce
Lukasz Jablonski
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były trener Legii nie wróci do Polski. „Zdementował pogłoski”

Wszystko wskazuje na to, że Edward Iordanescu nie podejmie kolejnej pracy w PKO BP Ekstraklasy. Rumuńskiego szkoleniowca łączono z Wieczystą Kraków.

2025.07.24 Ostrawa
Pilka nozna Liga Europy UEFA sezon 2025/26 II runda kwalifikacyjna
Banik Ostrawa - Legia Warszawa
N/z Edward Iordanescu
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2025.07.24 Ostrava
Football UEFA Europa League 2025/26 season second qualifying round
Banik Ostrava - Legia Warsaw
Edward Iordanescu
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Prezes Śląska o zatrudnieniu nowego trenera. „Jesteśmy na ostatniej prostej”

Prezes Śląska Wrocław odniósł się do zmian w klubie ze stolicy Dolnego Śląska. Jednocześnie Jezierski podkreśla, że wybór nowego trenera jest bliżej niż dalej.

2026.03.07 Wroclaw
Pilka nozna, Betclic 1.Liga sezon 2025/2026
Slask Wroclaw - Wisla Krakow
N/z prezes Slaska Wroclaw Remigiusz Jezierski przed meczem z Wisla Krakow Rafal Grodzicki
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2026.03.07 Wroclaw
Football Polish Second division season 2025/2026
Slask Wroclaw - Wisla Krakow
prezes Slaska Wroclaw Remigiusz Jezierski przed meczem z Wisla Krakow Rafal Grodzicki
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Pogoń Szczecin straci członka sztabu szkoleniowego? Może odejść do Korony

Paweł Ozga, pełniący obowiązki asystenta trenera w Pogoni Szczecin, może odejść z klubu i zostać członkiem sztabu szkoleniowego Korony Kielce.

2024.10.20 Czestochowa
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Pogon Szczecin 
N/z Paweł Ozga 
Foto Grzegorz Misiak  / PressFocus

2024.10.20 Czestochowa
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Pogon Szczecin
 Paweł Ozga
Credit: Grzegorz Misiak  / PressFocus
Czytaj więcej