W najciekawiej zapowiadającym się sobotnim starciu 1. kolejki niemieckiej Bundesligi emocji nie zabrakło. Ostatecznie Bayer Leverkusen pokonał RB Lipsk 3:2 i rozpoczął sezon od cennego zwycięstwa.
W sobotnie popołudnie czekała nas bardzo ciekawa rywalizacja w Leverkusen. Zarówno piłkarze Bayeru, jak i RB Lipsk typowani są w tym sezonie do gry o czołowe lokaty w Bundeslidze, a ligowy terminarz sprawił, że zmierzyli się ze sobą już na starcie sezonu. Pierwsza połowa rywalizacji na BayArenie była dość wyrównana, a żadna z drużyn nie potrafiła w pełni przejąć inicjatywy. Pierwszą dobrą okazję na gola mieli goście, ale strzał z dystansu Benjamina Henrichsa w 10. minucie rywalizacji udanie wybronił Lukas Hradecky.
Henrichs w pierwszej połowie rywalizacji był dość aktywny, a w 22. minucie rywalizacji miał kolejną szansę, aby zapisać gola na swoim koncie. Jednak jego silne uderzenie z dystansu kapitalnie wybronił Hradecky. Nieskuteczność gości postanowili wykorzystać gospodarze, którzy dwie minuty później wyszli na prowadzenie. Victor Boniface dobrze odnalazł się w polu karnym, gdzie dograł piłkę z prawej strony do Jeremiego Frimponga, a ten uderzeniem z bliskiej odległości przy lewym słupku otworzył wynik meczu.
Gol nakręcił gospodarzy, którzy podwyższyli swoje prowadzenie w 35. minucie rywalizacji. Jonas Hoffmann bardzo dobrze dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Jonathan Tah i strzałem głową pokonał Janisa Blaswicha. Chwilę później mogło być już 3:0, ale uderzenie Boniface głową dobrze wybronił Blaswich. Goście jednak jeszcze przed zejściem do szatni zdobyli bramkę kontaktową. David Raum w 39. minucie udanie dośrodkował z rzutu rożnego, gdzie dobrze odnalazł się Dani Olmo i strzałem głową pokonał Hradecky’ego.
Doskonale w drugą połowę mogli wejść gospodarze, którzy mieli świetną szansę, aby podwyższyć swoje prowadzenie. Jednak strzał Floriana Wirtza w 48. minucie rywalizacji z kilku metrów kapitalnie wybroni Blaswich. Niespełna minutę później kolejną swoją szansę na gola miał Henrichs, ale jego próba została zablokowana przez defensywę Bayeru. Gospodarze mieli przewagę i dążyli do strzelenia trzeciego gola.
Dokonać tej sztuki udało się się w 64. minucie rywalizacji. Wówczas dobrze piłkę z prawej strony boiska zgrał Frimpong, który doskonale znalazł Wirtza, a ten strzałem pod poprzeczkę pokonał Blaswicha. Sześć minut później jednak goście znowu strzelili gola kontaktowego. Lois Openda najlepiej odnalazł się przy zamieszaniu w polu karnym i uderzeniem głową z bliskiej odległości zdobył swoją premierową bramkę w Bundeslidze. Belg w 74. minucie mógł mieć na swoim koncie dublet, ale na pustą bramkę z bliskiej odległości trafił jedynie w słupek.
Gol kontaktowy dał nadzieję gościom z Lipska na doprowadzenie do remisu. To oni przejęli inicjatywę i dążyli do wyrównania stanu rywalizacji. W 86. minucie groźnie piłkę w pole karne wrzucił Raum, ale udanie z bramki wyszedł wówczas Hradecky i w porę uprzedził nadbiegającego do piłki Yossufa Poulsena. Goście nie odpuszczali, ale nie potrafili sforsować dobrze spisującej się defensywy Bayeru. Tym samym po pokonaniu Bayernu Monachium w zeszłą sobotę w Superpucharze Niemiec, dzisiaj musieli przełknąć gorycz porażki. Natomiast Aptekarze pokazali w sobotnie popołudnie, że nie bez powodu są wymieniani w gronie kandydatów do zajęcia miejsca na podium Bundesligi w tym sezonie.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.
Król strzelców antybohaterem wielkiego finału [KOMENTARZ PO FINALE PNA]
Futbol napisał kolejną nieprawdopodobną historię. Okazało się, że można zostać królem strzelców mistrzostw i jednocześnie największym ich przegranym. Gdyby w ostatniej akcji meczu Brahim Diaz wykorzystał karnego, Maroko zdobyłoby Puchar Narodów Afryki, na który czekało od pół wieku. Ale nie wykorzystał…
Potężny chaos w finale Pucharu Narodów Afryki. Senegalczycy nie chcieli dalej grać [WIDEO]
W finale Senegalu z Marokiem nie brakuje kontrowersji. Trafienie Senegalczyków nie zostało uznane, pomimo że było w pełni zgodne z przepisami. Po chwili arbiter podyktował kontrowersyjny rzut karny, po którym senegalscy piłkarze nie chcieli kontynuować meczu. Ostatecznie Brahim Diaz nie trafił jedenastki, a w meczu trwa dogrywka.