Przejdź do treści
Smutek bez końca

Ligi w Europie Świat

Smutek bez końca

Największa tragedia w historii latynoamerykańskiej piłki zdarzyła się 58 kilometrów przed lotniskiem w Medellin, w prowincji Antioquia w Kolumbii. Zginęło 37 zawodników i członków sztabu brazylijskiego klubu Chapecoense. Zginęli prawie wszyscy członkowie zarządu, dyrektor sportowy, szef federacji stanowej i wiceprezydent federacji brazylijskiej zarazem, 21 dziennikarzy i komentatorów, prawie cały personel pokładowy…

Jak w 1949 roku AC Torino, albo kilka lat później Alianza Lima, Chapecoense praktycznie straciło cały zespół odpowiadający za zaskakujący sukces. Bo rok 2016 dla tego małego klubu z niewielkiego miasta na południu Brazylii, w stanie Santa Catarina, był specjalny – ba, był najlepszy. Do wczoraj! W 2013 roku Chapecoense pierwszy raz wywalczyło promocję do pierwszej ligi. Dwa lata potem grało już w pucharach, w tym roku, w debiucie doszli do finału. Takie cuda ostatnim razem wyprawiali piłkarze AC Parma na początku lat 90. w lidze włoskiej, z tym że za nimi stał spożywczy gigant Parmalat, ozdabiający globalne interesy sponsoringiem klubu piłkarskiego, za Chape – lokalni przedsiębiorcy z pasją do futbolu. Za drużyną prowadzoną przez Caio Juniora stało dobre zarządzanie i skromne gospodarowanie pieniędzmi, bo taki pomysł na klub wymyślił sobie prezydent Sandro Pallaoro, 50-letni biznesmen z branży spożywczej.

Miejmy świadomość, że Chapecoense nie grało o mistrzostwo Brazylii, nie jest klubem, który ma rzesze fanów, bo i dorobek posiada ciągle skromniutki, miasto jest małe, reprezentantów kraju brak, a gra nie porywa serc jak chociażby wcale nie tak dawno Audax Osasco.

Coś z niczego

Tegoroczny sukces Chapecoense zawsze kojarzyć się będzie z kapitalnym bramkarzem Danilo, który w najważniejszych meczach Copa Sudamericana rozgrywał zawody życia. 31-letni goleiro nigdy nie występował w wielkich klubach, czasem jego gra na przedpolu wyglądała dziwacznie, ale był skuteczny, koledzy mieli do niego zaufanie. W 1/8 finału zespół trafił na argentyńskie Independiente Avellaneda, obrońców trofeum, rekordzistów w wygranych w Copa Libertadores. To podczas tego dwumeczu Danilo eksplodował. Dwa razy padły bezbramkowe remisy, o awansie decydowały karne i znów doświadczony bramkarz z miasteczka w stanie Parana był bohaterem. O tych meczach nie mówiono w głównych dziennikach, bo duże kluby Brazylii ciągle grały w rozgrywkach, więc kto by się przejmował klubem z interioru Santa Catariny, a w ogóle to musieli mieć fuksa…

W ćwierćfinale Chapecoense wyeliminowało kolumbijski Junior Barranquilla i do czwórki rozgrywek przebiło się jako brazylijski jedynak. Dopiero wtedy poświęcono im więcej czasu. Acz nie oszukujmy się, nawet telewizja FOX Sports – główny nadawca rozgrywek – częściej wspominała mecze La Ligi i powtarzała gole dla Flamengo czy Palmeiras niż bramkowe akcje Chapecoense.

I wreszcie przyszedł półfinał z argentyńskim San Lorenzo. Zwycięzcy Copa Libertadores 2014 byli murowanym faworytem, chociaż w ich kasie pusto, więc i znakomitości piłkarskich brak. Klasyczny gigant Ameryki Południowej, długów mnóstwo, ale historia zacna. Remis 1:1 w Buenos Aires był niespodzianką, ale 0:0 w Chapeco sensacją, której dobrym duchem znów okazał się Danilo. Dopiero ta rywalizacja pozwoliła wybić się w mediach Rio de Janeiro i Sao Paulo, chociaż też bez przesady, gdyż jak słusznie zauważają brazylijscy komentatorzy: dopóki nie wygrałeś pucharu, niczego nie osiągnąłeś.

Czyli kult wyniku zabijający pracę u podstaw i szlifowanie własnego stylu grania…

Tak prowadził zespół zwalisty Guto Ferreira, nie inaczej Caio Junior. Liczył się wynik, twarda gra w obronie i proste wyjścia z kontrami. Żadnej tiki-taki, joga bonity czy innego futebol arte.

Jorge Jesus, trener Sportingu, powiedział, że Caio Junior był dobrym kolegą i miał sporo pomysłów, a Quim Machado, inny portugalski szkoleniowiec z bogatym CV wspominał, że był po prostu porządnym facetem.

Chociaż teraz pewnie częściej będzie się mówić o jego synu, który chciał lecieć z drużyną, ale przez gapiostwo zapomniał paszportu i nie można go było wziąć do Kolumbii. Prezent od losu? Jeszcze nie czas na umieranie?

A czy to już czas dla 22-letniego napastnika Thiaguinho, który kilkanaście dni wcześniej świętował informację, że zostanie ojcem? Albo dla 21-letniego Mattheusa Biteco, kiedyś wspaniale rokującego nastolatka z kadry U-20, któremu kontuzje zatrzymały ciekawie zapowiadającą się karierę? A dla Williama Thiego, blisko 30-letniego stopera, który wreszcie dostał ofertę od klubu marzeń, Santosu. Pewnie za dwa tygodnie zmieniłby barwy, bo nawet prezydent Chapeco rozumiał, że każdy zawodnik nim skończy karierę, musi spróbować się z najlepszymi.

Szkoda tych chłopców, z których większość mogła stać się znana dopiero za dziewięć dni, gdyby sprawili sensację i pokonali w finale kolejnego faworyta, kolumbijski Atletico Nacional. Niestety, sława przyszła szybko, jak to czasem przewrotnie ma w zwyczaju za szybko i nie tak jak piłkarze i ich rodziny tego chcieli. Z 37-osobowej grupy piłkarzy, trenerów, masażystów i lekarzy uratowano trzech. Jakson Follmann, rezerwowy bramkarz przeżył, ale stracił nogę. Boczny obrońca Alan Ruschell też żyje, ma jednak złamany kręgosłup i nie wiadomo ciągle czy ma szansę na odzyskanie władzy w kończynach. Jego dziewczyna jest szczęśliwa, mówi, że ślub i tak będzie!

– Klub powstał z niczego i jest wzorem dla innych – mówią ludzie z Chapeco o wyczynach ulubieńców. W 2000 roku Chapeco nie miało pieniędzy na rachunki, nie grało w ogólnokrajowych rozgrywkach, ale parę lat później grupa lokalnych biznesmenów zrzuciła się na klub i poszło! W 2008 roku awansował do Serie D, czwartej ligi brazylijskiej, pierwszej ogólnokrajowej. Od razu wskoczył do Serie C, co pozwoliło odzyskać zaufanie firm z regionu, a te coraz chętniej reklamowały się na koszulkach i stadionie. W 2012 roku klub awansował do Serie B, więc mecze zaczęły być pokazywane w telewizji ogólnokrajowej. Jeden sezon i już Serie A, czyli duże pieniądze od nadawców i sponsorów…

W Brazylii kluby zarobić mogą naprawdę dużo, problem w tym, że wydają jeszcze więcej. Chapecoense nauczone oszczędzania realizowało inną politykę. Liczył się entuzjazm i dobra wola. Trener Caio Junior po wyeliminowaniu San Lorenzo mówił, że odkąd poznał prezydenta Sandro, nie mógł zapomnieć jego entuzjazmu. Doprawdy rzadko się zdarza, aby trener połowę konferencji po największym sukcesie zawodowym poświęcał prezydentowi i to po to, by mówić jak dobrze się współpracuje. Chociaż akurat najsławniejsze słowa z tamtego dnia, cytowane teraz przez agencje całego świata brzmiały nieco inaczej i czego innego dotyczyły: – Gdybym dziś umarł, byłbym szczęśliwy – powiedział Caio Junior znany ze ściskania różańca podczas ważnych wydarzeń.

Obyś był, jak tysiące mieszkańców miasta Chapeco, którego klub prowadzony przez Ciebie był wizytówką!

Bartłomiej Rabij

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 43/2026

Nr 43/2026

Ligi w Europie Świat

Bedą zmiany w przepisie o spalonym? Są przełomowe wieści!

Rewolucji w przepisach nie będzie! IFAB odrzuca słynny pomysł Arsène'a Wengera.

7/15/2026 - ATLANTA - FIFA's Chief of Global Football Development Arsene Wenger, FIFA President Gianni Infantino and FIFA Deputy Secretary General Mattias Grafstrom during the 2026 FIFA World Cup semi-final match between England and Argentina at the Atlanta Stadium on July 15, 2026, in Atlanta, Georgia, United States. MAURICE VAN STEEN / ANP /ANP/Sipa USA
2026.07.15 Atlanta
pilka nozna mistrzostwa swiata
Anglia - Argentyna
Foto ANP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Zdobywca Oscara gra w warszawskiej B-klasie. „Zabrałem koszulkę klubu na ceremonię wręczenia statuetek”

Tarn Willers, brytyjski inżynier dźwięku, laureat Oscara za film „Strefa interesów”, gra w piłkę… w warszawskiej B-klasie. W rozmowie z „PN” bramkarz AFC Zły Praga opowiada między innymi o tym, jak to się stało, że zamieszkał w Warszawie, skąd wzięło się jego zainteresowanie futbolem, co sądzi o komercjalizacji piłki nożnej, a także, jak funkcjonuje klub, w którym występuje.

Zdobywca Oscara gra w warszawskiej B-klasie. „Zabrałem koszulkę klubu na ceremonię wręczenia statuetek”
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Koniec ery mistrza świata

W polskim teqballu dobiegła końca pewna epoka. Po wielu latach panowania, 
w 2026 roku Adrian Duszak nie zdobył ani jednego złota Mistrzostw Polski.

Koniec ery mistrza świata
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wiadomo, kiedy Pietuszewski wróci do gry po kontuzji!

Francesco Farioli odniósł się do sytuacji zdrowotnej Oskara Pietuszewskiego. Szkoleniowiec FC Porto przekazał na konferencji prasowej, że uraz młodego Polaka nie jest poważny i jego przerwa nie powinna potrwać długo.

22nd April 2026 Dragao Stadium, Porto, Portugal Taca de Portugal, FC Porto versus Sporting Lisboa Oskar Pietuszewski of FC Porto DanielxCastro/DiaEsportivo
2026.04.22 Porto
pilka nozna puchar Portugalii
FC Porto - Sporting Lizbona
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Ronaldo wraca do reprezentacji. Znalazł się w szerokiej kadrze

41-latek wraca do reprezentacji narodowej. Jego zawieszenie za wrześniowy incydent mija i napastnik znalazł się w kadrze na listopadowe zgrupowanie.

FIFA Fussball Weltmeisterschaft 2026, Gruppe K, Spiel 1, Portugal vs. DR Kongo, 17.06.2026 im NRG Stadium in Houton, Texas Cristiano Ronaldo unzufrieden unglücklich genervt sauer *** 2026 FIFA World Cup, Group K, Match 1, Portugal vs. DR Congo, June 17, 2026, at NRG Stadium in Houston, Texas. Cristiano Ronaldo Copyright: xBahhoxKarax
2026.06.17 Houston
pilka nozna , mistrzostwa swiata , mundial 2026
Portugalia - DR Konga
Demokratyczna Republika Konga
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej