Franciszek Smuda nie ma ostatnio zbyt dobrej prasy. Selekcjoner reprezentacji Polski co rusz obrywa od dziennikarzy za słabe wyniki prowadzonej przez siebie drużyny. Komentatorzy mają także dość jego ciągłych kłamstw i bezustannego zmieniania raz podjętych decyzji.
Ostatnią rzeczą, za którą na Smudzie nie zostawiono suchej nitki była jego wypowiedź na temat napastnika Borussii Dortmund, Roberta Lewandowskiego. Selekcjoner kadry przed meczem mistrzów Niemiec z FC Koeln wypalił, że to właśnie on odkrył wielki talent młodego snajpera. – Jestem z niego dumny. W końcu kiedyś to ja go odkryłem i wprowadziłem w Lechu Poznań – powiedział.
Jak się jednak okazało Smuda nie był wcale taki skory do „okrywania” talentu Lewandowskiego. Jak donosi dziennik „Fakt” za czasów swojej pracy w Lechu Smuda został wysłany przez Andrzej Czyżniewski, dyrektora sportowego klubu do Pruszkowa by na żywo zobaczył „Lewego” w akcji. Smuda – i owszem – na mecz pojechał, ale wyszedł przed końcem, a po powrocie miał pretensję, że wysłano go do oglądania – jak to ujął – „drewna”.
Media: Mateusz Żukowski coraz bliżej reprezentacji Polski
Mateusz Żukowski jest liderem klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi. Zawodnik jest bacznie obserwowany przez sztab szkoleniowy reprezentacji Polski i jest bardzo duża szansa, że zobaczymy go na czerwcowym zgrupowaniu.