Euzebiusz Smolarek w końcu znalazł swoje miejsce na ziemi. Po wyjeździe do Kataru przyzwyczaił się już do arabskich zwyczajów, upałów i… paliwa tańszego od wody.
Smolarek do Kataru wyjechał po odmowie zmian w swoim kontrakcie wiążącym go z Polonią Warszawa. Konflikt z prezesem Wojciechowskim został jednak rozwiązany, a były reprezentant Polski mógł sobie szukać nowego pracodawcy. Ostatecznie padło na ligę katarską.
Jak się okazuje, Smolarek miał bądź wciąż ma problemy aklimatyzacyjne. Pierwotnie nie mógł przyzwyczaić się do panujących w Katarze upałów, a do dziś nie znalazł odpowiedniego dla siebie domu.
– Przez miesiąc trenowaliśmy o 22.00, choć również ze względu na upał. Były dni, gdy temperatura sięgała 45 stopni, ale to też już minęło. Teraz jest 30, a za miesiąc będzie 25 – opowiada Smolarek w Super Expressie.
– Oferują tak wielkie domy, że odmawiam. Jestem tu z żoną i dzieckiem i nie potrzebujemy wielkiego pałacu. A proponują nam z reguły dom z pięcioma sypialniami i pięcioma łazienkami. Szukamy czegoś mniejszego – mówi Ebi.
Smolarek nie może jednak narzekać na wysokie ceny benzyny, jak ma to miejsce w Polsce. – Litr benzyny kosztuje tu nieco ponad czterdzieści groszy. Paliwo jest dużo tańsze od wody, bo za litr wody płaci się około 2 zł. Pod tym względem to raj. Można jeździć i jeździć – mówi ze śmiechem.
Balonik w Łodzi jest napompowany jak nigdy. Czy zespół Igora Jovićevicia zacznie wreszcie spisywać się na miarę oczekiwań? Śledź wynik spotkania Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok na żywo!