Przejdź do treści
Słońce Hanoweru

Ligi w Europie Bundesliga

Słońce Hanoweru

Od lat polaryzuje środowisko piłkarskie, zwłaszcza w Hanowerze. Chyba nie ma w tym mieście osoby, która nie miałaby o nim wyrobionej opinii. Jest twarzą wszystkiego, co działo się w klubie przez ostatnie dwie dekady – dobrego i złego.

Kind to postać, która polaryzuje opinie.

W 1997 roku w Hannover 96 nastąpiła kulminacja nieszczęść. Wszystkie złe decyzje i konflikty spowodowały, że dalsze istnienie klubu, a przynajmniej profesjonalnej sekcji piłkarskiej, było realnie zagrożone. Po spadku do trzeciej ligi nie udało się błyskawicznie wrócić do wyższej klasy rozgrywkowej. Wprawdzie H96 w sezonie 1996-97 wygrał swoją grupę, to jednak poległ w barażowym dwumeczu z Energie Cottbus. Wszystkie plany dalszego funkcjonowania były oparte na awansie – nikt nie dopuszczał myśli, że banicja potrwa dłużej niż rok. A jednak. We wrześniu 1997 roku zaczęły się nowe, długo wyczekiwane porządki. Na białym koniu w glorii zbawiciela wjechał on, człowiek stąd, urodzony w Walsrode położonym niecałe 70 kilometrów od Hanoweru. Rzutki biznesmen, który firmę ojca zajmującą się aparatami słuchowymi przekształcił w imperium. Człowiek sukcesu – Martin Kind.

Klub to ja!

Początki jego rządów były pasmem sukcesów. Wyprowadził klub na finansową prostą i pozyskał sponsorów. Obiecał awans do drugiej ligi, a potem grę w Bundeslidze i z tego się wywiązał. Szło jak po maśle. Zespół, który jeszcze do niedawna błąkał się po trzecioligowych boiskach, zaczął aspirować do bycia bardzo mocnym średniakiem w Bundeslidze. W 2005 roku Kind zrezygnował z szefowania klubem, uznając, że wykonał pracę doskonale i usunie się w cień, pozostając głównym inwestorem. Po roku nowe kierownictwo było tak skompromitowane i skonfliktowane ze sobą, że rada nadzorcza i przede wszystkim kibice chcieli niezwłocznego powrotu byłego prezydenta. Ten wysłuchał modlitw i po raz drugi wkroczył do gabinetu. Tym razem jednak powoli na jaw zaczęło wychodzić jego ego i zakusy na władzę absolutną.

Przez lata śmiano się z HSV czy VfB Stuttgart i ich absurdalnej rotacji trenerskiej. Ale Hannover 96 niczym się od nich nie różni. Od czasu pojawienia się Martina Kinda, zespół prowadziło dwudziestu trenerów, zatrudniono kilkunastu menedżerów i dyrektorów sportowych.

Martin Kind nie liczył się z niczym ani z nikim, jeśli tylko uważał, że jego wizja jest lepsza lub bardziej obiecująca. Wielokrotnie wdawał się w spory z trenerami, narzucając im pewne rzeczy czy nawet transfery. Przez 23 lata respektował i darzył szacunkiem zaledwie trzy osoby – Ralfa Rangnicka, któremu powierzył zakończoną sukcesem misję awansu do Bundesligi, Mirko Slomkę w czasach pierwszej kadencji, której ukoronowaniem był dwukrotny awans do Ligi Europy i Joerga Schmadtke – dyrektora sportowego i menedżera, którego odejście Kind po latach uznał za swoje największe niepowodzenie i błąd.

Cała reszta była dla niego mięsem armatnim. Nierzadko także piłkarze. Kind nie miał oporów przed publicznym wylewaniem pomyj i krytykowaniem wszystkiego, co się rusza. Wspomniana wcześniej Liga Europy była dla klubu paradoksalnie niedźwiedzią przysługą. Kind uwierzył, że nadeszły tłuste lata, że H96 należy do ligowej czołówki i to małym kosztem. A skoro coś udało się raz i drugi, zapewne uda się po raz kolejny. To był moment przełomowy, potem prezydent zaczął zachowywać się w sposób mało racjonalny. Wielu zresztą zarzucało mu nawet działanie na szkodę klubu. Zwłaszcza gdy ciągle skarżył się, że musi dosypywać pieniądze, by załatać dziurę finansową. Argumenty, że wystarczyłoby, aby zainwestował raz a dobrze, zbywał milczeniem. Najwyraźniej 700 milionów euro na swoich kontach trzyma na czarną godzinę. Gdy filozofia się zawaliła, nie był w stanie cierpliwie poczekać. Chciał efektów tu i teraz. Konflikt ze Slomką, Schmadtke i innymi odbija się czkawką do dziś.

Każdy trener miał inną strategię działania, nowe spojrzenie na przyszłość. Tymczasem brakuje jednolitej wizji klubu, klarownie zarysowanej przyszłości i programu, jak wprowadzić ją w życie. Jednego dnia Kind potrafił ogłosić, że klub otwiera rozdział szumnie zatytułowany „Nowy początek”, zakładający cierpliwe budowanie klubu w ścisłej współpracy z akademią, nawet jeśli miałoby to kosztować kilka lat w drugiej lidze. Tydzień później zmieniał zdanie i zatrudniał z sentymentu Slomkę, który nie bez powodu dwa lata pozostawał bez pracy. Efekt był widoczny w poprzednim sezonie. Kind wtrącał się absolutnie do wszystkiego, na każdy temat miał swoje zdanie. Na słowa krytyki potrafił odpowiedzieć, że „przed jego nadejściem H96 był gównianym klubem i przez sto lat nic nie stworzył”. Nie wzbraniał się nawet przed stosowaniem mobbingu, czego doświadczył dyrektor sportowy Gerhard Zuber

Tajemnicą poliszynela był fakt, że szef otaczał się niezliczoną liczbą doradców i pochlebców, którzy niekoniecznie mieli pojęcie o piłce. Jego najbliższym przyjacielem od dekad jest Dirk Rossmann – założyciel sieci znanych drogerii. Na nieszczęście jest także jego pierwszym doradcą i przy okazji udziałowcem klubu. Na biznesie zjadł zęby, ale z futbolem nie było mu po drodze. Do klubu wszedł tylko na prośbę Kinda. Symbolem kuriozalnej polityki personalnej było umieszczenie w radzie nadzorczej byłego kanclerza Niemiec, Gerharda Schroedera. W teorii miał pomóc klubowi w reorganizacji i znalezieniu potencjalnych nowych sponsorów z racji swoich kontaktów na Wschodzie. W praktyce lansował się na tle akademii, kopiąc niezdarnie piłkę i tak zapamiętano jego pobyt w Hanowerze.

Kind może i stworzył imperium aparatów słuchowych, ale sam nie potrafił słuchać. Brakowało tylko, żeby powtórzył słowa prezydenta Fortuny Kolonia, Jeana Loeringa, gdy ten zwalniał Toniego Schumachera: „Ja, czyli klub”. Wszystko to odbijało się na pozycji sportowej i organizacyjnej. A to przecież jeszcze nie koniec.

Na wojennej ścieżce

Przez lata władze klubu i kibice żyli w komitywie, ale potem sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Kindowi nie jest już z nimi po drodze, a od dwóch, trzech lat przypomina to otwartą wojnę. Obie strony nie są bez winy. Protestów było wiele. Od czasu występów drużyny w Lidze Europy chyba nie było roku bez demonstracji lub działań odwetowych ze strony pana Martina. Oto kilka ważniejszych konfliktów. Od 2007 roku na Nordkurve, czyli trybunie najzagorzalszych fanów, regularnie pojawiała się flaga z Fritzem Haarmannem – seryjnym mordercą z początków XX wieku, nazywanym Wilkołakiem z Hanoweru. Przez lata nikt nie zwracał na to uwagi, aż w 2012 roku „Bild” zaatakował nagłówkiem: „Fani Hannover 96 kibicują seryjnemu mordercy”. Trudno się dziwić władzom klubu, że musiały zareagować. Odpowiedzialni za trzymanie flagi otrzymali zakazy stadionowe, wobec czego ultrasi zareagowali bojkotem dopingu podczas kilku spotkań. Dlaczego dopiero publikacja w gazecie zmusiła Kinda do działania? Haarmann jest postrzegany w Hanowerze jak Kuba Rozpruwacz, ale mimo udokumentowanych zbrodni jest – jakkolwiek obrzydliwie by to nie zabrzmiało – atrakcją turystyczną. Podczas wystawy Expo 2000 planowana była artystyczna instalacja z jego motywem, w 2004 roku miasto wydało grę z jego wizerunkiem, a w 2007 biuro marketingu miasta Hanower wydało kalendarz adwentowy z najsłynniejszymi postaciami w historii miasta, w tym również z Haarmannem. Kibice Hannover 96 argumentowali protest bronieniem nie tyle konkretnej flagi, a wtrącaniem się klubu w sprawy tego, co jest w dobrym, a co w złym guście (podobizna Haarmanna nie znajdowała się w żadnym spisie znaków zabronionych). 

Kolejna sprawa – fani od zawsze nie mogli pogodzić się z kolejnymi sponsorami w nazwie stadionu. Dla nich zawsze będzie to Niedersachsenstadion, a w 2002 roku zmienił nazwę na AWD-Arena, zaś w 2013 na HDI-Arena. Za każdym razem powodowało to głośne protesty. W 2002 roku Martin Kind zablokował przygotowywaną choreografię, uderzającą w nowego sponsora. Argumentował, że gdyby klub pozwolił na coś takiego, w przyszłości żadna firma nie chciałaby z nim współpracować. Trudno odmówić temu logiki. Naturalnie Kind nie ponosi winy za wszystko i kibice dali mu się wielokrotnie we znaki, narażając klub na straty finansowe czy wizerunkowe (na przykład po haniebnych nazistowskich wyzwiskach podczas meczu sparingowego w Anglii). 

50+1

Ale to zaledwie kropla w morzu, jakim jest konflikt, którym żył przez pewien czas nie tylko Hanower, ale także całe piłkarskie Niemcy. Chodziło o mityczną wręcz zasadę 50+1. Postronni obserwatorzy spoza Niemiec nie mogą się nadziwić, że ta „przestarzała i nie pasująca do obecnych czasów” reguła jeszcze istnieje i jakim cudem ma poparcie większości środowiska. W skrócie chodzi o to, żeby zapobiec przejęciu klubu przez obcego inwestora, często nastawionego tylko na zysk. To ostatni bastion piłkarskiego romantyzmu. Reguła ma wady, ale i niezaprzeczalne zalety. I właśnie ona stała się największą kością niezgody pomiędzy Martinem Kindem a kibicami Hannover 96.

W 2017 roku Kind złożył wniosek do DFL o obejście zasady i zgodę na przejęcie klubu. Bo regułę 50+1 da się obejść. Wystarczy przez 20 lat nieprzerwanie być związanym finansowo ze stowarzyszeniem. I zaczęła się wojna. Środowisko fanów rzuciło wszystkie siły – kampania internetowa, społeczna, przemarsze przez miasto. To wtedy właśnie pojawiła się flaga „Kind muss weg” (Kind musi odejść). Podobne hasła pokazywały się na praktycznie wszystkich stadionach, gdzie inni kibice solidaryzowali się z fanami H96. Protest wymknął się jednak spod kontroli i ultrasi zadecydowali o bojkocie dopingu – gdy drużyna walczyła o utrzymanie w Bundeslidze. Kind regularnie dostawał anonimowe pogróżki, ale nie zdecydował się na zatrudnienie ochroniarzy. Także wchodząc na stadion, obywał się bez ochrony. Po rocznej batalii DFL odrzuciło wniosek Kinda, argumentując to niewystarczającym wkładem finansowym od początku jego rządów w H96 i roczną przerwą w pełnieniu obowiązków w klubie. Wprawdzie Kind odwoływał się do sądów i odgrażał, decyzja była ostateczna. Musiał ustąpić, zwłaszcza że DFL zagroziło odjęciem punktów lub odebraniem licencji w przypadku dalszej prawnej batalii. Ostatnim aktem tego przedstawienia było walne zgromadzenie w marcu 2019 roku. Do nowo wybranej rady nadzorczej klubu weszli sami kandydaci opozycji z ulubieńcem trybun w latach 90. Carstenem Linke na czele, a prezydentem wybrano Sebastiana Kramera.

Walka się opłaciła – Kind stracił władzę absolutną w klubie (nadal naturalnie jest głównym decydentem w dziale piłkarskim), a kibice pokazali, że presja ma sens i nie trzeba poddawać się korporacyjnemu dyktatowi. Wydaje się, że Kind źle rozegrał próbę przejęcia klubu. Wielokrotnie powtarzał, że nie dopuściłby do przejęcia go przez szejków czy Chińczyków, co nawet zastrzegłby w testamencie. Miał konkretny plan, w którym stery w klubie oddałby jednemu ze swoich synów. Zabrał się za to jednak od złej strony. Zapomniał o dialogu i chciał postawić wszystkich przed faktem dokonanym. Po raz kolejny nie potrafił słuchać.

Na dwoje babka wróżyła

Mimo zasłużonej zmasowanej krytyki Kind nie jest jednoznacznym czarnym charakterem. Naturalnie nie jest również bohaterem. Jest kimś pomiędzy. Z jednej strony nigdy nie zostanie mu zapomniane, że uratował klub. Gdyby nie on, nie byłoby kilkunastu lat gry z rzędu w Bundeslidze, europejskiej kampanii, wyremontowanego stadionu, stabilnej sytuacji finansowej i mimo wszystko dobrej pozycji wyjściowej na przyszłość. Budowa akademii, powołanie profesjonalnej sekcji kobiecej, remont legendarnego Eilenriedestadionu czy budowa ogromnego ośrodka sportowego to też jego zasługa. Po tragicznej śmierci Roberta Enke również zdał egzamin. Razem z żoną byłego bramkarza założył fundację jego imienia. Z drugiej strony jednak – w pewnym momencie zaczął się czuć jak władca absolutny. Uważał, że klub należy do niego i to on najlepiej zna się na jego prowadzeniu. Inni mogą mu tylko potakiwać i się przypatrywać. Tyle że bogata historia i ogromne zaplecze kibicowskie Hannover 96 powodują, że na każdym etapie musi być dialog – obojętnie kto siedzi po drugiej stronie stołu. Nawet najwięksi krytycy Kinda przyznają jednak, że od czasu pandemii jego ton nieco zelżał, zaczął wybrzmiewać spokojniej i sensowniej niż w ostatnich kilkunastu miesiącach. Aczkolwiek komentarze o bramkarzu Ronie-Robercie Zielerze ponownie włączyły światełko ostrzegawcze. Błędy popełnia każdy, ale czy po tylu latach Kind jest jeszcze w stanie wyciągnąć z nich wnioski. Mimo że nikt nie postawi mu pomnika, to jednak kibice mogą nie bez racji powiedzieć: mogło być gorzej.


Maciej IWANOW

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 3/2026

Nr 3/2026

Ligi w Europie Bundesliga

Przełom! Oto nowe wieści w sprawie przyszłości Harry’ego Kane’a

Harry Kane nie tak dawno był łączony z opuszczeniem szeregów drużyny Bayernu Monachium. W tej sprawie pojawiły się zupełnie nowe wieści.

30.08.2025, Fussball 1. Bundesliga 2025/2026, 2.Spieltag, FC Augsburg - FC Bayern Munchen, in der WWK-Arena Augsburg. v.l. Harry Kane FC Bayern Munchen und Joshua Kimmich FC Bayern Munchen ***DFL and DFB regulations prohibit any use of photographs as image sequences and/or quasi-video.*** *** 30 08 2025, Football 1 Bundesliga 2025 2026, Matchday 2, FC Augsburg FC Bayern Munich, in the WWK Arena Augsburg f l Harry Kane FC Bayern Munich and Joshua Kimmich FC Bayern Munich DFL and DFB regulations prohibit any use of photographs as image sequences and or quasi video
2025.08.30 Augsburg
pilka nozna , liga niemiecka
FC Augsburg - Bayern Monachium
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]

Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.

enttaeuschung bei Elvis Rexhbecaj 8 FC Augsburg nach dem Tor zum 1:0, FC Bayern Muenchen vs. FC Augsburg, Fussball, 1. Bundesliga, 19. Spieltag, 24.01.2026 DFB regulations prohibit any use of photographs as image sequences and/or quasi-video Muenchen Bayern Deutschland *** disappointment at Elvis Rexhbecaj 8 FC Augsburg after the goal for 1 0, FC Bayern Muenchen vs FC Augsburg, Football, 1 Bundesliga, 19 Matchday, 24 01 2026 DFB regulations prohibit any use of photographs as image sequences and or quasi video Muenchen Bayern Germany Copyright: xkolbert-press/ChristianxKolbertx
2026.01.24 Monachium
pilka nozna liga niemiecka
Bayern Monachium - FC Augsburg

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Grabara znowu broni karnego! Fantastyczna interwencja Polaka [WIDEO]

Kamil Grabara obronił karnego w starciu Wolfsburga z Mainz. Zobacz nagranie z tego zdarzenia

30.11.2025, xovx, Fussball Bundesliga, Eintracht Frankfurt - VfL Wolfsburg Kamil Grabara VfL Wolfsburg gestikulierend, mit den Armen gestikulierend DFL/DFB REGULATIONS PROHIBIT ANY USE OF PHOTOGRAPHS as IMAGE SEQUENCES and/or QUASI-VIDEO emspor Frankfurt am Main *** 30 11 2025, xovx, Fussball Bundesliga, Eintracht Frankfurt VfL Wolfsburg Kamil Grabara VfL Wolfsburg gesticulating, gesturing with his arms DFL DFB REGULATIONS PROHIBIT ANY USE OF PHOTOGRAPHS as IMAGE SEQUENCES and or QUASI VIDEO emspor Frankfurt am Main
2025.11.30 Frankfurt
pilka nozna , liga niemiecka
Eintracht Frankfurt - VfL Wolfsburg
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Bayern – Augsburg [LIVE]

PiłkaNożna.pl
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Złe wieści dla Adama Dźwigały. Czeka go przerwa od gry

Adam Dźwigała nie wystąpi w kolejnym meczu z udziałem St. Pauli. To efekt jego zachowania w piątkowym starciu z Hamburgerem SV.

Adam Dzwigala FC St. Pauli, 25 , Deutschland, Fussball, 1. Bundesliga, 15.Spieltag, 2025/2026, 1. FSV Mainz vs. FC St. Pauli, 21.12.2025, Mewa Arena, Mainz, Deutschland Mainz Mewa Arena Rheinland-Pfalz Deutschland *** Adam Dzwigala FC St Pauli, 25 , Germany, Football, 1 Bundesliga, 15 Matchday, 2025 2026, 1 FSV Mainz vs FC St Pauli, 21 12 2025, Mewa Arena, Mainz, Germany Mainz Mewa Arena Rheinland Pfalz Germany Copyright: xGrantxHubbsx
2025.12.21 Moguncja
pilka nozna , liga niemiecka
FSV Mainz 05 - FC St. Pauli
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej