Fenomenalne spotkanie rozegrali we wtorek piłkarze Liverpoolu. The Reds wygrali aż 4:1 z Chelsea Londyn, a mogło zakończyć się jeszcze wyższym zwycięstwem gospodarzy.
W sobotę obydwie drużyny zmierzyły się w finale Pucharu Anglii. Wówczas górą okazała się Chelsea Londyn, która wygrała 2:1. Tym razem mecz potoczył się zupełnie inaczej.
Roberto Di Matteo wystawił dosyć eksperymentalny skład. Widać, że menedżer Chelsea koncentruje się już na finale Ligi Mistrzów, dlatego we wtorek dał odpocząć kluczowym piłkarzom. To przełożyło się na widowisko od samego początku.
Liverpool FC chciał się zrewanżować za sobotnią porażkę i wyszedł na prowadzenie w 19. minucie. Wówczas samobójcze trafienie zanotował Michael Essien, który został nabity przez szarżującego Luisa Suareza. Po sześciu minutach było już 2:0. Tym razem Jordan Henderson wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem Chelsea. Wcześniej kardynalny błąd popełnił John Terry.
Cztery minuty później gospodarze prowadzili już 3:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Daniel Agger. The Reds nie rezygnowali. Jeszcze w pierwszej połowie powinni prowadzić 4:0, ale rzutu karnego nie wykorzystał Stewart Downing.
Chwilowo nadzieja na dobry wynik wstąpiła w piłkarzy Chelsea w 50. minucie. Tym razem w roli głównej Ramires. Jednak kolejny cios zadał Liverpool. Jonjo Shelvey wykorzystał fatalny błąd bramkarza – Rossa Turnbulla. Praktycznie do pustej bramki gracz The Reds potężnym uderzeniem wpakował piłkę do siatki.
Chelsea pozostaje na szóstym miejscu w tabeli Premier League. Z kolei Liverpool walczy o siódmą lokatę, którą obecnie zajmuje Everton.
Hugo Ekitike show! Liverpool prowadzi z Newcastle United [WIDEO]
Newcastle United objęło prowadzenie na Anfield, ale Liverpool w dwie minuty odwrócił wynik rywalizacji. Stało się za to za sprawą dubletu Hugo Ekitike.