Derby Dolnego Śląska nie zawiodły. Kibice we Wrocławiu obejrzeli trzy gole. Gospodarze przez długi czas prowadzili 2:0, ale w samej końcówce musieli mocno walczyć o korzystny wynik.
W takich spotkaniach zawsze trudno wskazać faworyta. Śląsk Wrocław walczy o mistrzostwo Polski, ale to w zdecydowanie lepszej dyspozycji znajdowało się Zagłębie Lubin. W dodatku starcie tych dwóch drużyn to derby, a w takich meczach zawsze wszystko jest możliwe.
Miedziowi przyjechali do Wrocławia z dużą chęcią rewanżu. W końcu w poprzedniej rundzie Śląsk upokorzył rywala wygrywając na jego terenie aż 5:1. Jednak początek spotkania całkowicie należał do gospodarzy. Śląsk był groźniejszy, a to przełożyło się na gola w 4. minucie. Wówczas z rzutu rożnego futbolówka powędrowała w pole karne Zagłębia i nieoczekiwanie Pavel Vidanov skierował piłkę do własnej bramki.
Zagłębie od tego momentu miało zdecydowaną przewagę. Miedziowi więcej grali piłką, ale co z tego? W końcówce drugiej połowy drugiego gola strzelili gospodarze. Łukasz Gikiewicz w polu karnym odegrał do Mateusza Cetnarskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem wpisał się na listę strzelców. Nic nie wskazywało na to, że Śląsk zdobędzie bramkę, a jednak. Podopieczni Oresta Lenczyka schodzili do szatni przy prowadzeniu 2:0.
W drugiej części meczu Zagłębie musiało postawić wszystko na jedną kartę. Już w 49. minucie świetne podanie z głębi pola otrzymał Darvydas Sernas, ale w sytuacji sam na sam wręcz podał piłkę do golkipera Śląska. Po trzech minutach fatalny błąd popełnił Krzysztof Wołczek. Defensor Śląska podał piłkę do… Sernasa, ten wyłożył futbolówkę do Szymona Pawłowskiego. Skrzydłowy Zagłębia nie trafił jednak do bramki gospodarzy. W tej sytuacji widać było brak ogrania Wołczka.
Śląsk nie cofnął się do rozpaczliwej defensywy. Gospodarze w 68. minucie mogli już prowadzić 3:0. Świetne uderzenie głową oddał Piotr Celeban, ale defensor Śląska trafił w poprzeczkę bramki Zagłębia. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. W 77. minucie w dosyć niegroźnej sytuacji strzał głową oddał Arkadiusz Woźniak i pokonał Martina Kelemena. Bramkarz Śląska mógł się chyba lepiej zachować. Mimo to Miedziowi nie zdołali do końca spotkania strzelić kolejnego gola.
W następnej kolejce Śląsk zagra u siebie z Jagiellonią Białystok, natomiast Zagłębie zmierzy się z Polonią Warszawa.
Bartosz Kapustka nie zawsze może liczyć na uznanie kibiców Legii Warszawa. Marek Papszun widzi go jednak zupełnie inaczej. Trener stołecznego zespołu po remisie z Widzewem Łódź (1:1) po raz kolejny podkreślił, jak ważną rolę w jego drużynie odgrywa doświadczony pomocnik. Zdaniem szkoleniowca, zejście 29-latka z boiska miało istotny wpływ na przebieg końcówki spotkania.
Górnik rozpędzony! Tak dobrego startu nie było od dekad
Górnik Zabrze ma za sobą kolejny kapitalny tydzień. Trójkolorowi pokonali aktualnego mistrza Polski, którego przeskoczyli w tabeli. Dzięki temu są liderem Ekstraklasy i mają najlepszy start od wielu lat.
Papszun o sytuacji w Legii: mamy taką kadrę, jaką mamy
Trener stołecznego klubu po meczu z Widzewem odniósł się do sytuacji kadrowej swojego zespołu. Obecna rzeczywistość wymaga od Papszuna, zadaniowego, przygotowywania niektórych zawodników na inne pozycje.
Żelijko Kopić zagra z Widzewem Łódź o posadę. Przyszłość trenera Wieczystej wisi na włosku po kolejnej porażce w lidze. Chorwat prowadzi krakowski klub od 26 sierpnia.