Oba zespoły rozegrały dziś diametralnie różne połowy. Lepsi okazali się gracze Śląska.
Śląsk i Lechia nie prezentują w tym sezonie wysokiej formy, więc niektórzy kibice mogli spodziewać się nudnego, słabego meczu, w którym żadna ze stron nie przejmie inicjatywy. Tymczasem od pierwszego gwizdka drużyna znad morza wrzuciła wysoki bieg i zaczęła stwarzać zagrożenie. W pierwszym kwadransie gdańszczanie stworzyli sobie kilka niezłych okazji, lecz zawsze brakowało odpowiedniej finalizacji. W 16. minucie Biało-Zieloni mogli wyjść na prowadzenie, ponieważ pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Maciej Gajos. Sędzia po konsultacji z VAR-em nie uznał jednak tego gola, ponieważ w początkowej fazie akcji faulu dopuścił się obrońcy gości, Michał Nalepa. Ten faul nie miał żadnego wpływu na sytuację, ale w świetle przepisów był zagraniem nieprzepisowym, więc arbiter podjął dobrą decyzję.
Lechia się nie zniechęciła, nadal atakowała mizernego Śląska. Niecały kwadrans po nieuznanej bramce, podopieczni Macieja Kalkowskiego wyszli na prowadzenie. Conrado posłał kąśliwe podanie w pole karne, gdzie był Gajos, ale piłkę do własnej siatki skierował Patryk Janasik. Wydawało się najpierw, że to pomocnik gdańszczan odbił sobie pierwszego nieuznanego gola, ale powtórki wykazały, że futbolówkę zagrał zawodnik gospodarzy.
Biało-Zieloni mieli jeszcze potem kilka szans na podwyższenie prowadzenia, m.in. za sprawą główki Nalepy, ale dobrze w bramce spisywał się Michał Szromnik. Śląsk obudził się dopiero w samej końcówce, gdy groźnym strzałem z dystansu refleks Dusana Kuciaka sprawdził Patrick Olen. Uderzenie Duńczyka było naprawdę trudne do obrony, ale słowacki bramkarz gości stanął na wysokości zadania.
Na początku drugiej części Olsen ponownie zmusił Kuciaka do interwencji. Jego uderzenie być może było jeszcze groźniejsze, ale ponownie Słowak spisał się na medal. Kilka minut później szczęścia spróbował John Yeboah, lecz również nie znalazł sposobu na pokonanie golkipera Lechii.
Goście oddali Śląskowi inicjatywę, z czego drużyna Ivana Djurdjevicia skrzętnie skorzystała. Mimo dobrej formy Kuciaka, wrocławianie w końcu zdołali wyrównać. Duży błąd popełnił Kristers Tobers, który nie zatrzymał Erika Exposito, a Hiszpan miał dużo miejsca i oddał kąśliwy strzał, którego nie był w stanie obronić bramkarz przyjezdnych.
Nieco ponad kwadrans potem napastnik Śląska miał szansę na drugiego gola. Dusan Kuciak w zupełnie niezrozumiały sposób sfaulował we własnym polu karnym Yeboah. Słowak objął Niemca za szyję i pociągnął go w dół. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a do piłki podszedł Exposito. Bramkarz Lechii zdołał jednak zrehabilitować się za karygodne zachowanie, które doprowadziło do karnego i obronił strzał 26-latka.
To jednak nie uchroniło Biało-Zielonych od straty punktów. Kilka minut później wynik meczu ustalił Konrad Poprawa, który wykorzystał nieporozumienie w polu karnym Lechii (Kuciak staranował Tobersa) i głową trafił do gdańskiej bramki.
W samej końcówce meczu stan psychiczny piłkarzy Lechii pokazał Mario Maloca. Chorwat brutalnie sfaulował jednego z graczy gospodarzy i otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę.
Śląsk ostatni raz wygrał w lidze 14 sierpnia. Dzisiaj przerwał tę passę, choć po pierwszej połowie mało kto myślał o komplecie punktów. Lechia zagrała tylko jedną połowę. W pierwszej odsłonie gdańszczanie prezentowali się naprawdę dobrze, powinni prowadzić minimum dwoma bramkami. Po przerwie na boisko wyszedł jednak zupełnie inny zespół. Biało-Zieloni chcieli chyba dowieźć jednobramkowe prowadzenie do końca meczu, a taka strategia zawsze zawodzi. Pozwolili gospodarzom rozwinąć skrzydła, sami doprowadzili do straty obu bramek. Zachowanie Malocy z końcówki spotkania pokazało, w jak żałosnym położeniu jest klub z Gdańska. Już parę kolejek temu sytuacja Lechii była trudna. Teraz jest już beznadziejna.
Powołania do Polski U-19. Jest obrońca, o którym mówi się w kontekście pierwszej kadry
Reprezentacja Polski do lat 19 rozpoczyna walkę o awans na mistrzostwa Europy. Wśród powołanych znalazł się Wojciech Mońka, który w ostatnim czasie zbiera bardzo dobre opinie za swoje występy w lidze.
Gorąco po meczu w Płocku! Prezes pojawił się w szatni
Nafciarze w bardzo słabym stylu przegrali z Arką Gdynia 0:3. To była zarazem piąta porażka z rzędu Wisły, która sprawiła, że po meczu w szatni było nerwowo.
W związku z wydarzeniami z udziałem Goncalo Feio i jego uderzeniu przez polityka, prezes klubu wraz z dyrektorem sportowym zabiorą jutro głos na konferencji prasowej.
Co się dzieje z Wisłą Płock? Arka w końcu wygrywa na wyjeździe [WIDEO]
W starciu beniaminków górą był mistrz 1. Ligi. Żółto-Niebiescy pokonali Nafciarzy 2:0 po trafieniach Dawida Kocyły oraz Vladislavsa Gutkovskisa i wydostali się ze strefy spadkowej.