Trener Maciej Skorża, który od maja, gdy zakończył współpracę z saudyjskim Al-Ittifaq Dammam, nie narzeka na brak ofert, ale najwyraźniej nie dostał jeszcze takiej, która powaliłaby go na kolana. Całkiem niedawno na biurku miał trzy oferty z klubów zagranicznych, ale tylko jedną znad Zatoki Perskiej.
Konkretnie – ze wspomnianego Dammam, dokąd mógł wrócić już po 5 kolejkach arabskiej ekstraklasy obecnego sezonu, gdy zwolniono jego niemieckiego następcę. Mimo kilkakrotnie ponawianej oferty, Skorża nie dał się jednak ponownie skusić. Dwie pozostałe oferty były ze Wschodu. Konkretnie z ekstraklasy ukraińskiej i rosyjskiej I ligi. Szczegóły? – Nie zamierzam mówić o czymś, co mogłoby się wydarzyć, ale nie wydarzyło. W tym okresie nie zakładałem po prostu kolejnej rozłąki z rodziną, którą znosiłem nie najlepiej – ucina momentalnie ten wątek Skorża. – Gdybym zdecydował, że jednak zostanę w Polsce, to myślę, że przerwa zimowa byłaby pierwszym momentem, w którym mógłbym podjąć pracę.
Tryb warunkowy jest jak najbardziej uprawniony, ponieważ szansa na to, że trener będzie pracował w tym sezonie w T-ME, jest raczej niewielka. Bo zagranica – mocno kusi. Już jako trener Legii, Skorża mógł trafić do Dynama Mińsk, które obecnie prowadzi znany z pracy w Wiśle Holender Robert Maaskant. Ciekawostką jest również fakt, że przy okazji występów Al-Ittifaq w azjatyckiej Lidze Mistrzów dostał zapytanie w sprawie poprowadzenia egzotycznej reprezentacji – narodowej drużyny Malediwów. To pewnie, nie licząc Polinezji Francuskiej, najpiękniejszy zakątek świata, ale akurat nad tą ofertą polski szkoleniowiec nawet się nie pochylił. – Mam ambicje, w ten rejon świata można ewentualnie pojechać na emeryturę, ale na pewno nie teraz.
Więcej o trenerze Skorży, a przede wszystkim jak trafił do… Formuły 1 można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”. Od wtorku w kioskach. Nie przegapcie!
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.