Coraz więcej wskazuje na to, że forma piłkarzy Pogoni Szczecin wraca na właściwe tory. Podopieczni trenera Jensa Gustaffsona byli bardzo skuteczni i bardzo wysoko pokonali na wyjeździe Cracovię, której nie pomógł debiut Kamila Glika. Polski stoper zagrał na boiskach Ekstraklasy po raz pierwszy od trzynastu lat.
Bardzo dobrze weszli w to spotkanie Portowcy. Już w 6. minucie rywalizacji Kamil Grosicki był faulowany w polu karnym gospodarzy przez Benjamina Kallmana. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny, którego na gola zamienił sam poszkodowany. Dla Grosickiego było to pierwsze trafienie w tym sezonie na boiskach Ekstraklasy. Natomiast Kallman mógł swoje winy odkupić już niespełna pięć minut później, ale nieznacznie się pomylił przy uderzeniu z kilku metrów.
Pogoń napędzona pierwszą bramką nie ustawała w swoich ofensywnych poczynaniach. W 21. minucie przyniosło to efekt w postaci podwyższenia prowadzenia. Dośrodkowanie z rzutu rożnego głową przedłużył Frederik Ulvestead, a do piłki dopadł Aleksander Gorgon, który wpakował ją do siatki z najbliższej odległości. Portowcy mieli losy tego spotkania pod pełną kontrolą, ale byli też niedokładni w rozgrywaniu swoich akcji ofensywnych, przez co nie byli w stanie zapisać na swoim koncie trzeciego gola w pierwszej połowie.
Drugi gol dla @PogonSzczecin! ???? Alexander Gorgon podwaja prowadzenie Portowców! ⚓
Cracovia w pierwszych czterdziestu pięciu minutach rywalizacji miała problemy z dokładnością i finalizacją akcji ofensywnych. Do sytuacji dochodzili chociażby Mateusz Bochnak czy Michał Rakoczy, ale nie byli oni w stanie zmusić Valentina Cojucaru do wyciągnięcia piłki z siatki. Pogoń do przerwy była na zasłużonym, dwubramkowym prowadzeniu i zmierzała po drugie ligowe zwycięstwo z rzędu.
Kilka minut po wznowieniu gry Portowcy podwyższyli prowadzenie. Grosickidobrze podał piłkę z lewej strony pola karnego, piłkę przepuścił jeden z graczy Pogoni i dopadł do niej Gorgon, który mocnym strzałem w środek bramki skompletował dublet w sobotnie popołudnie. Goście grali kapitalne spotkanie w sobotnie popołudnie, ale w 56. minucie Cracovia miała szansę, aby strzelić gola kontaktowego.
W polu karnym Pogoni Mariusz Malec faulował Patryka Makucha, a sędzia po analizie sytuacji na monitorze i konsultacji z VAR-em wskazał na rzut karny. Makuch jednak nie wykorzystał jedenastki, gdyż bardzo dobrą interwencją przy tej próbie z jedenastu metrów popisał się Cojucaru. Natomiast w 64. minucie Pogoń strzeliła kolejnego gola. Efthymios Koulouris z okolicy linii pola karnego technicznym strzałem przy lewym słupku pokonał Sebastiana Madejskiego. Tym samym Grek przełamał swoją serię pięciu ligowych spotkań bez gola na koncie.
Piłkarze Cracovii, którzy w sobotni wieczór byli zdominowani przez graczy Pogoni, mieli dobrą okazję na gola w 81. minucie. Jednak strzał Michała Rakoczego zza pola karnego umiejętnie wybronił Cojucaru. Cztery minuty później mogło być już 0:5, ale techniczny strzał Luki Zahovicia poleciał nieznacznie obok bramki. Dwie minuty później padła już kolejna bramka. Kacper Smoliński wykorzystał dobre dogranie Olafa Korczakowskiego i wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości. W doliczonym czasie gry gospodarze strzelili honorowego gola. Rakoczy wykorzystał złe ustawienie defensywy Pogoni i uderzeniem przy lewym słupku ustalił wynik spotkania.
Portowcy bez wątpienia zagrali swoje najlepsze spotkanie w tym sezonie. Ponadto przełamał się Grosicki, Kouloris, a pierwszy raz od inauguracji sezonu z Wartą szczecińska drużyna zachowała czyste konto w lidze. To bardzo dobry prognostyk przed nadchodzącym ligowym starciem, w którym Pogoń w środę podejmie na własnym stadionie zmierzy się z Legią Warszawa.