Seria zwycięstw Wieczystej przerwana. Wicelider zremisował z Górnikiem
Wieczysta Kraków zremisowała 2:2 z Górnikiem Łęczna w poniedziałkowym meczu 7. kolejki 1. Ligi. Wicelider tabeli przerwał serię zwycięstw na zapleczu Ekstraklasy (cztery z rzędu).
Wieczysta przeważała od początku poniedziałkowego meczu, częściej posiadała piłkę i przebywała w ofensywie, a w 14. minucie objęła prowadzenie. Jacky Donkor dośrodkował z lewej strony boiska w pole karne, a piłka przypadkowo odbiła się od Rafy Santosa i wpadła do siatki.
Zespół z Krakowa kontrolował spotkanie, cały czas miał przewagę, ale w 33. min był o krok od straty bramki. Branislav Spacil oddał strzał z bliskiej odległości, ale Rafael Lopes świetnie wybił piłkę z linii.
W 42. minucie Spacil znów był blisko szczęścia, ale tym razem niecelnie uderzył z prawej strony pola karnego na dalszy słupek. Po chwili doszło do wymuszonej zmiany w Wieczystej – kontuzjowanego Carlitosa zastąpił Paweł Łysiak.
Tuż po przerwie Wieczysta mogła podwyższyć wynik, ale bramkarz Górnika świetnie interweniował po strzale z pola karnego. Potem drużyna z Łęcznej podkręciła tempo, zaczęła więcej kreować i starała się doprowadzić do wyrównania, a w 68. min dopięła swego po rzucie rożnym. Bartosz Śpiączka zgrywał głową po dośrodkowaniu z kornera, a Dawid Tkacz, który chwilę wcześniej wszedł na boisko, efektownie trafił do siatki.
W 85. minucie Wieczysta znowu objęła prowadzenie. Lisandro Semedo przejął piłkę i dokładnie dograł do Stefana Feiertaga, który skutecznie uderzył bez przyjęcia, na dalszy słupek.
Gdy wydawało się, że Wieczysta dowiezie zwycięstwo, to w końcówce Śpiączka zdobył bramkę, która nie została uznana, gdyż sędzia dopatrzył się ręki Lucasa Piazona, mającej miejsce chwilę przed strzałem. Arbiter podyktował za to jedenastkę, którą w 5. min czasu doliczonego wykorzystał Jakub Bednarczyk, ustalając wynik (2:2).