Stara maksyma mówi jasno – drużynę buduje się od defensywy. Zapomniał o niej Frank Lampard, finalizując hitowe transfery w trakcie trwającego okna. Chelsea na ostatniej prostej dzisiejszego meczu zdołała zremisować z dużo słabszym West Brom.
Trudny początek sezonu drużyny Franka Lamparda (foto: Reuters)
W pierwszej połowie Chelsea wyglądała katastrofalnie. Zawodnicy prowadzeni przez Franka Lamparda grali kompletnie bez pomysłu, nie wychodził im atak pozycyjny i bardzo często tracili futbolówkę na połowie rywala. Już w 4. minucie West Brom objął prowadzenie po trafieniu Calluma Robinsona. Akcja została napędzona przez indywidualny błąd Marcosa Alonso, który podał piłkę wprost pod nogi rywala.
W 25. minucie gospodarze prowadzili już dwoma golami. Callum Robinson po raz drugi trafił do siatki, w tym wypadku ogromną wpadkę zanotował Thiago Silva, który stracił posiadanie przed własną bramką i 25-letni zawodnik mógł wyjść z akcją sam na sam z bramkarzem. Co ciekawe, dla Brazylijczyka był to debiut w Premier League… i od razu otrzymał opaskę kapitańską od angielskiego szkoleniowca.
Gospodarze wyczuli krew i słabość Chelsea… dwie minuty później zdobyli kolejnego gola. Kyle Bartley był kompletnie niepilnowany tuż przed bramką Chelsea przy stałym fragmencie gry i bez większego problemu skierował piłkę do siatki.
Po przerwie Chelsea wrzuciła wyższy bieg i zdołała zdobyć trzy gole. Do siatki trafiali Mason Mount, Callum Hudson-Odoi i Tammy Abraham, który w doliczonym czasie gry zapewnił Chelsea jeden punkt w tym spotkaniu. The Blues oddali łącznie siedem celnych trafień na bramkę w drugiej części spotkania. Gospodarze po przerwie nie istnieli.
Kamil Grosicki nie znalazł się w kadrze na to spotkanie. Reprezentant Polski cały czas zmaga się z dyskomfortem w dolnej części pleców, przez co nie może brać udziału w meczach „The Baggies”.
Media: Liverpool chce gwiazdę Sportingu! W kontrakcie jest klauzula
The Reds widzieliby u siebie Francisco Trincao ze Sporingu Lizbona. Były gracz Barcelony ma w kontrakcie klauzulę, która będzie obowiązywać od letniego okienka transferowego.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.