MichałListkiewicz, były prezes PZPN, a obecnie szef czeskich sędziów, nie ma wątpliwości, że arbiter wczorajszego meczu Rumunia – Polska słusznie postąpił, że nie przerwał spotkania po incydencie z Robertem Lewandowskim, który został uderzony petardą w głowę. – Nie miał prawa zakończyć zawodów przed czasem – mówi Listkiewicz w rozmowie z WP SportoweFakty.
– DamirSkomina zachował się dobrze, ponieważ nie ma prawa skończyć zawodów przed czasem. Musi skonsultować to z komisarzem FIFA i komisarzem do spraw bezpieczeństwa – nie ma wątpliwości były szef polskiej federacji. – Jest polityka trzech kroków. Przerywa się mecz na kilka minut, co zresztą zrobiona. Można tę czynność powtórzyć, a w ostateczności arbiter podejmuje wspólną decyzję o zakończeniu spotkania.
Co zatem musiałoby się wydarzyć, aby sędzia przerwał mecz przed 90. minutą? – Musiałoby dojść do jakiegoś pożaru, zamieszek albo ataku terrorystycznego. Były gorsze przypadki niż wczorajsze: ktoś został trafiony racą i grano do końca. Jeśli chodzi o Bukareszt, petarda wybuchła obok Lewandowskiego, a on sam mógł potem grać i zdobył jeszcze dwa gole – komentuje Listkiewicz.
Jakie sankcje mogą czekać Rumunów ze strony UEFA? – To, co się działo, jest karygodne. Na pewno zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje, zwłaszcza finansowe. Być może Rumuni będą grali przy pustych trybunach. Zdarzało się, że nakazano rozgrywanie meczów na neutralnym terenie, choć wydarzenia z Bukaresztu nie odbywały się na aż taką skalę, aby stosować tego typu sankcje – zakończył.
Urban dla „PN”: Przebudowa kadry? Mam ograniczony wybór. To poważny problem
Selekcjoner reprezentacji Polski przygotowuje się do zbliżającego się zgrupowania. Na przełomie czerwca i maja biało-czerwoni zagrają z Ukrainą oraz Nigerią. O przyszłości drużyny narodowej, ale też o przeszłości, czyli przegranych barażach Jan Urban opowiedział „Piłce Nożnej”.